Adama Miauczyńskiego kryzys męskości

Maj 13th, 2008 SYBILLA Posted in recenzje Komentarze są wyłączone


Everyman w twórczości Marka Koterskiego” – praca magisterska. Promotor: prof. dr hab. Ewa Wąchocka.
Chłopaki nie płaczą – recenzja spektaklu “Billy(goat in progress)
Sybilla Sierotkiewicz

Sybilla Sierotkiewicz

(jeden rozdział)

Jeszcze niedawno to kobieta była „niezbadanym lądem” ludzkości, nikt zaś nie myślał o zadawaniu pytań dotyczących natury mężczyzny. Wydawało się, że męskość jest czymś oczywistym, jasnym, naturalnym i przeciwnym kobiecości. Minione trzydziestolecie zakwestionowało tysiącletnie tradycje. W czasach, kiedy kobiety postanowiły określić się na nowo, mężczyznom nie pozostało nic innego, jak uczynić to samo. Kryterium genetyczne XY pozostało, ale męska tożsamość nie jest już tym, czym była niegdyś, co dowodzi, że nigdy nie była czymś monolitycznym.

W ostatnich latach coraz częściej mówi się o kryzysie męskości. Mężczyźni znaleźli się w defensywie. Z oceniających podmiotów stali się przedmiotem oglądu i krytycznych uwag. Ich dominacja w wielu sferach upadła. Postępujący ruch emancypacji kobiet, liczne zmiany społeczne i gospodarcze doprowadziły do zachwiania pojęcia tradycyjnej męskości. Współcześni mężczyźni częściej chorują, żyją krócej i są sprawcami i ofiarami coraz większej liczby przestępstw. Mówi się o nich coraz częściej w kontekście patologii i dewiacji. Tradycyjny model męskości oparty na sile i dominacji się zdewaluował, dając z drugiej strony mnogość nowych diametralnie od siebie różnych propozycji męskiej roli: od super herosa w stylu terminatora po czułego i delikatnego soft mena.

Współcześni mężczyźni stanęli przed nowymi wyzwaniami i wymaganiami. Coraz częściej muszą rywalizować z pewnymi siebie i lepiej wykształconymi kobietami. Samodzielne i świadome własnej wartości panie chciałyby, aby obok męskiej siły i odwagi przejawiali oni również cechy uważane za kobiece, takie jak delikatność czy opiekuńczość. Zbyszko Melosik w swojej książce mówi nawet o stopniowej feminizacji wielu dziedzin życia. Kultura ulega feminizacji w momencie, kiedy zaczynają w niej dominować zjawiska, które tradycyjnie wiązano z kobiecością. Melosik przywołuje przykłady ze świata reklamy. Dawniej pokazywano w niej mężczyznę jako macho, dżentelmena lub samotnego jeźdźca, a w produktach dla panów podkreślano ich trwałość i funkcjonalność. Dzisiejsza reklama obfituje w obrazy „sfeminizowanych mężczyzn”. Eksponuje się ich seksowne ciała, pokazuje w rolach domowych gosposi i nieodpowiedzialnych konsumentów. Mężczyźni używają kosmetyków i opiekują się dziećmi.

Żyjemy w dobie unifikacji płci. Doszło do swoistej homogenizacji i powstania nowej jakości. Wyraźne dotąd podziały na sfery męską i żeńską uległy zatarciu. Rola i prestiż mężczyzn zaczęły spadać, podczas gdy kobiety wywalczyły sobie prawo do większego uczestnictwa w życiu społecznym i politycznym, wykonywania zawodów uważanych dotychczas za typowo męskie, zajmowania kierowniczych stanowisk, a tym samym do zarabiania pieniędzy, co uczyniło je bardziej niezależnymi. Wzrost zatrudnienia kobiet doprowadził do upadku etyki żywiciela rodziny. Dziś to także mężczyźni muszą borykać się z problemem bezrobocia, podczas gdy ich partnerki zarabiają na utrzymanie domu. Panie mogą wrócić do pracy po urodzeniu dziecka, a ich partnerzy wziąć urlop i zająć się opieką nad niemowlęciem. Promuje się nowy model mężczyzny – opiekuna dziecka. Kobiety wkroczyły w obszary zarezerwowane dotychczas dla mężczyzn, a strefy tradycyjnie uznawane za kobiece stały się udziałem panów.

Mężczyzna oceniany dotąd ze względu na swój status materialny i społeczny zaczął być postrzegany także przez pryzmat swojej powierzchowności. Piękne ciało męskie stało się poszukiwanym i pożądanym towarem. Dziś to także mężczyzna musi konfrontować swój wygląd z dobrze zbudowanymi sylwetkami młodzieńców z reklam i filmów. Jego obnażone ciało zostało wystawione na pokaz, potwierdzając tym samym koniec męskiej dominacji w sferze seksualnej, a w szerszym kontekście także społeczno-ekonomicznej. Współczesny mężczyzna jest nieustannie tyranizowany tysiącami medialnych przekazów nakazujących mu nieustanną kontrolę nad własnym ciałem i szukanie w nim kolejnych niedoskonałości, które można by poprawić. Musi dbać o siebie, aby w jak największym stopniu upodobnić się do herosów popkultury i spodobać wyzwolonej kobiecie.

powrót

Kolejny, znaczący kontekst upadku męskości we współczesnym społeczeństwie wyznacza zjawisko medykalizacji i farmakologizacji życia. W przeszłości jedynie ciało kobiety uważane było za słabe i kruche, podatne na choroby i ból. Ciało męskie postrzegano jako silne i odporne. Mężczyźnie nie wypadało chorować, a gdy już niedomagał miał zwalczać swoją słabość przy pomocy silnej woli. Dziś podobny model odchodzi do przeszłości. Mężczyźni zaczęli dbać o swoje zdrowie, odwiedzać licznych specjalistów, szukać antidotum na prawdziwe i wyimaginowane przypadłości. Doprowadziło to do feminizacji męskiego ciała, które zaczęto uważać za równie kruche jak ciało kobiece. Dzisiejszy mężczyzna zamiast zdobywać świat i cieszyć się życiem, wsłuchuje się w swoje ciało, myśli o potencjalnych jego chorobach i sposobach ich uniknięcia. Taka sytuacja wzmaga tylko poczucie niepewności i w znaczący sposób nadwątla męską tożsamość.

Niemożność kontrolowania rzeczywistości i własnego życia, przytłoczenie przez nadmiar informacji i znaczeń prowadzi wielu mężczyzn do „ucieczki w ciało”. Kiedy nie są zdolni do wywierania wpływu na skomplikowane życie społeczne, mają przynajmniej świadomość kontroli nad własnym organizmem. Rezygnacja z aspiracji w sferze wpływania na świat i ludzi powoduje, że to własne ciało pozostaje dla mężczyzny jedynym terytorium, nad którym może panować.

Obecny we współczesnej kulturze przymus bycia szczęśliwym doprowadził do farmakologizacji szczęścia. Życie ludzkie zaczęto postrzegać w kategoriach biomedycznych i oceniać w kontekście różnorodnych symptomów i syndromów. Rozwiązywanie większości problemów powierzono medycynie i lekarzom. Receptę na różnorodne niepokoje i niepowodzenia mają stanowić leki, a wśród nich najbardziej znany i rozpowszechniony -prozak. W sytuacji kiedy nie można czekać i pragnie się być szczęśliwym od razu i bez wysiłku, tabletka zdaje się być najlepszym rozwiązaniem. Trudne, ale wzbogacające ludzką osobowość doświadczenia życiowe zdają się być w epoce permanentnej szczęśliwości i pogoni za sukcesem zbędne i szkodliwe. Głównymi konsumentkami prozaku są nadal kobiety, ale obecnie sięga po niego coraz większa liczba panów. Dominujący w poprzednich epokach model mężczyzny, który bierze życie w swoje ręce i walczy z własnymi słabościami zdaje się odchodzić do lamusa. Mężczyzna sięgający po prozak wchodzi w błędne koło, nie mogąc poradzić sobie ze swoim życiem farmakologizuje własną tożsamość, doprowadzając jeszcze bardziej do jej osłabienia i postępującego poczucia uzależnienia, niemożności i zwątpienia.

Paradygmat męskości od zawsze był łączony z figurą ojca. Mężczyzna miał być głową rodziny. Do niego należały wszystkie decyzje. Sprawował władzę i opiekę nad żoną i dziećmi, zapewniał im odpowiedni status materialny. Religia ustanawiała go zastępcą Boga na ziemi. Rozwój cywilizacji przemysłowej sprawił, że ojcowie stali się nieobecni w życiu swoich dzieci, a ciężar wychowania spadł prawie w całości na kobiety. Dziś często mamy do czynienia z tzw. niedzielnymi ojcami, którzy widują swoje pociechy sporadycznie i nie mają prawie żadnego wpływu na ich rozwój, nie mówiąc już o głębszej emocjonalnej więzi. Coraz więcej rodzin się rozpada, a dzieci są wychowywane przez matki. Nieobecność ojców w życiu synów prowadzi do problemów z ugruntowaniem się u nich pełnej męskiej tożsamości.

powrót

Tradycyjny model męskości utożsamiany był z siłą, zdecydowaniem i działaniem. Jak zauważa wielu psychologów, mężczyzna woli coś zrobić niż uzewnętrznić uczucia. Bierność, kruchość i wrażliwość to cechy, które tradycyjnie przypisywano kobietom. Podobnie choroby, takie jak depresja czy histeria, uważano za typowo kobiece. Prawdziwy mężczyzna miał być opanowany i racjonalny, opiekować się rozchwianą emocjonalnie partnerką. Elizabeth Badinter przywołuje w swojej książce cztery cechy prawdziwego mężczyzny.Po pierwsze nie możne być zniewieściały ( nie przystoją mu żadne tzw. kobiece uczucia). Po drugie powinien zajmować wysokie i intratne stanowisko(ma utrzymywać przewagę nad innymi, jego męskość mierzona jest sukcesem, władzą i podziwem otoczenia). Po trzecie mężczyzna musi być silny fizycznie i psychicznie(ma być niezależny, liczyć tylko na siebie. Nie okazywać emocji, przywiązania czy słabości). Ostatni atrybut prawdziwego mężczyzny to gotowość do użycia przemocy kiedy zajdzie taka potrzeba (prawdziwy mężczyzna ma być stanowczy i agresywny, demonstrować gotowość podjęcia ryzyka nawet jeżeli rozsądek i lęk mówią inaczej.) Męskość kształtuje się więc w na drodze potrójnego zaprzeczenia. Zadaniem mężczyzny jest udowodnienie, że nie jest kobietą, dzieckiem, ani też homoseksualistą.

Adaś, bohater dramatów Koterskiego nie posiada ani jednej z wymienionych cech stereotypowego prawdziwego mężczyzny. Jego męska tożsamość jest chwiejna i rozmyta. Czuje się nijaki, nie wie kim jest naprawdę. Ciągle odczuwa irracjonalny strach. Jest jak przypadek z podręcznika psychopatologii i to przypadek szczególny, gdyż można w nim znaleźć objawy niemal wszystkich lęków, fobii i kompleksów.

W Dniu świra obserwujemy, jak Adasia absorbuje codzienna krzątanina. Jego życie wypełniają prozaiczne czynności. Drobiazgi, które zwykle mijają niezauważone, stanowiąc tylko przestrzeń pomiędzy jednym a drugim ważnym wydarzeniem, okazują się całą treścią jego banalnego istnienia. Bohater nie potrafi wstać i zacząć dnia spontanicznie. Nerwica natręctw zmusza go do ciągłego powtarzania bezsensownych czynności. Ustalony rytm pozwala nadać, absurdalny wprawdzie, ale przynajmniej jakiś sens beznadziejnej egzystencji. Adam jest niewolnikiem rytuałów. Każdy ruch musi mieć odpowiednią kolejność i oprawę. Musi być wykonywany w odpowiedni sposób. Inaczej wszystko się zawali, nastąpi trudny do oswojenia chaos. Histeryczna osobowość bohatera nie znosi bowiem zmian. Na początek ćwiczenia. Siedem serii po siedem. Bo Miauczyńskiego fascynują liczby. Każda czynność musi być wykonana po cztery, siedem, trzynaście czy dwadzieścia jeden razy. Dotyczy to mieszania herbaty jak i mycia twarzy.

Nie mogąc w znaczący sposób wpływać na otaczającą rzeczywistość, która go przeraża i przytłacza, Adaś podejmuje daleko idącą kontrolę nad własnym organizmem, rozważając jego niedoskonałość i kruchość. Uważa, że jego ciało jest mało męskie. Przeraża go nawet własne odbicie w lustrze. Z „figurą pająka” wypada w swoim mniemaniu blado na tle dobrze zbudowanych osiłków. Jest ofiarą mitu wyrażającego się w przekonaniu, że rozmiary członka są miarą męskości i że od nich zależy nie tylko poczucie męskiej wartości, ale i satysfakcja seksualna partnerki. Ciągle usiłuje potwierdzić swoją męską tożsamość poprzez seks, ale i tu ponosi klęskę z powodu częstych problemów z erekcją. W głębi duszy pragnie od swojej partnerki czułości i akceptacji, ma dosyć zgrywania przed nią „twardziela”. Widomym znakiem kompleksów bohatera staje się Murzyn, który natrętnie nawiedza jego wyobraźnię, stanowiąc niedościgniony wzór upragnionej męskości.

powrót

Miauczyński nie znosi kobiet. Już sam ich widok przypomina mu, że nigdy nie sprawdzał się jako mężczyzna. Poza tym nie chce mieć do czynienia z kimś podobnym do własnej matki: istoty apodyktycznej i przytłaczającej, która nieustannie ingerowała w jego życie, hamując rozwój dojrzałej, odrębnej osobowości. Ma nadzieję, że izolowanie się od żeńskiego świata, pozwoli mu ugruntować zachwianą męską tożsamość. Czuje się prawdziwym mężczyzną tylko w sferze fantazji. W marzeniach jest wyrafinowanym kochankiem sąsiadki z naprzeciwka lub uprawia dający pełną satysfakcję seks z dziewczyną z młodości. Czar jednak szybko pryska i Miauczyński ponownie budzi się w łóżku odwrócony placami do żony, z którą nic go nie łączy. Łyka więc kolejną tabletkę, by zapomnieć, że w jego życiu nie ma prawdziwej miłości i spełnienia.

Adam cierpi na odmianę kompleksu dziwki i madonny. Kobietę swojego życia, ukochaną Elżbietę, stawia na piedestale czyniąc ją siedliskiem wszelkich cnót. Inne panie uważa za istoty groźne, przed którymi należy się bronić i które trzeba nieustannie zwalczać. Nazywa je głupimi kurami, świniami, kaszalocicami, nie szczędząc i bardziej wulgarnych wyrażeń. Spokojny świat jest od nich wolny, bo baby rozstrajają tylko. Wzbudzają w bohaterze obrzydzenie i agresję. Przeszkadzają mu w pracy, w całym życiu. Pojawiają się zawsze w momencie, gdy ma ochotę się zrelaksować, by zrujnować budowany z mozołem spokój. Adam nienawidzi kobiet, bo uważa je za głupie i zbyt gadatliwe, ale z drugiej strony są one jego obsesją. Nawet kiedy jest zupełnie sam, zjawiają się w jego myślach, by drażnić i denerwować. W Dniu Świra bohater nie wytrzymuje i zabija dwie wyimaginowane dziewczyny, które śmiały rozłożyć się zbyt blisko jego koca na plaży.

Miauczyński cierpi na hipochondrię. Doznania cielesne stają się przedmiotem przesadnej uwagi i powodują dojmujący lęk. Adam nie może wyzbyć się myśli o zagrażających mu zewsząd chorobach. Myje się tylko w dni nieparzyste, by chronić skórę przed egzemą. Łyka cały arsenał leków, które mają go chronić przed prawdziwymi i wyimaginowanymi przypadłościami. Obawia się niemal wszystkiego. Boi się rano otworzyć oczy. Najdrobniejszy problem urasta do gigantycznych rozmiarów i zdaje się kryzysem nie do przezwyciężenia. Bohater czuje się tak źle, że chciałby popełnić samobójstwo, ale strach przed śmiercią okazuje się silniejszy niż bezbarwna egzystencja. W Życiu wewnętrznym Ja skacze z okna, ale szybko okazuje się, że wszystko dokonało się tylko w wyobraźni bohatera i musi on dalej kontynuować znienawidzoną egzystencję. Miauczyński trwa więc w zawieszeniu. Czuje się bezsilny i nie robi nic, by to zmienić. Podobnie jak jego poprzednik z Kartoteki, woli się położyć na łóżku i patrzeć tępo w sufit, a jeżeli już wstaje, to tylko po, to by zająć się rozbabrywaniem otaczającego go codziennego śmietnika. Bohater Różewicza swoją biernością wyrażał protest wobec powojennej rzeczywistości, w której dawne wartości się zdewaluowały. Adam leży, bo nie widzi już sensu życia. Jest jeszcze o krok dalej. Znalazł się w świecie bez wartości, zimnym i nieprzyjaznym, gdzie relacje międzyludzkie ograniczają się do wzajemnej wrogości, gdzie ludzie nie mają już życia wewnętrznego, bo zastąpiła je medialna papka. Szalone przyśpieszenie, zmiany społeczne i polityczne wywołały u niego postawę eskapistyczną. Nie potrafi odnaleźć się w nowej, obcej dla niego rzeczywistości. Czuje, że już dawno odpadł w wyścigu za sukcesem, bo jest zbyt stary, by się zmienić i przystosować.

Na przeładowaną informacjami, fragmentaryczną rzeczywistość, w której brak jakiejkolwiek transcendencji, reaguje depresją, podobnie jak wnętrze bohatera Kartoteki jego jaźń wypełnia pustka. Nie ma siły na nic. Poddaje się ciężarowi uczuć, nad którymi nie panuje. Ucieka od świata zewnętrznego do swojego wnętrza. Zamyśla się i poddaje swoje działania dogłębnej autoanalizie. Podobnie jak jego romantyczni poprzednicy, odkrywa własne ja, zatrzymuje się nad swoją odrębnością i wyjątkowością jako jednostki. Ale u naszego bohatera zgłębianie siebie stało się patologiczne. Jego jestestwo został rozłożone na drobne, nieprzystające do siebie kawałki, których bohater nie umie pozbierać w jedną całość, dokonała się w nim bowiem swoista dezintegracja. Bohater Różewicza w końcu po długim czasie dochodził do siebie, Adam jest skazany na wieczne błądzenie.

powrót

Miuaczyński jest w gruncie rzeczy nędzną karykaturą bohaterów romantycznych. Jego ja jest słabe i zdegradowane. Brak mu jakiegokolwiek sensu życia- idei porządkującej- wielkiej prawdy. Wszystko zdaje się zdewaluowane, a on pozostał sam ze sobą z mnóstwem pytań, na które nie ma odpowiedzi, bo nie ma już wartości na których można by się oprzeć: miłość stała się groteskowym frazesem, ojczyzna pustym słowem, duchowości brak.

Bohater romantyczny był jednostką wyjątkowo wrażliwą, czującą więcej niż inni, których zwykle uważał za przyziemnych filistrów. Adamowi przyszło żyć wśród tych, jak ich nazywa – „betonowych podludzi”, którzy nie mają żadnego zrozumienia dla jego wyjątkowego stanu. Tak naprawdę to jest jednym z nich, tyle że patologiczny egotyzm nie pozwala mu normalnie funkcjonować w społeczeństwie.

Miauczyński odczuwa głęboką niechęć do otaczającego świata, który nieustannie drażni go i denerwuje. Bliźnich postrzega jako obcych, którzy żyją tylko po to, by mu robić na złość. W Dniu świra obserwujemy jak codzienna rzeczywistość rodzi w nim wściekłość. Każdy najmniejszy szelest wyprowadza go z równowagi i powoduje agresję. Robotnicy remontujący chodnik budzą go z ciężkiego snu, mężczyzna koszący trawnik przeszkadza w pracy, a sąsiad z dołu słucha zbyt głośno muzyki, co uniemożliwia Miauczyńskiemu skupienie się na czymkolwiek. Adamowi wydaje się, że wszystko i wszyscy sprzysięgli się przeciw niemu. Kiedy idzie do sklepu, ma wrażenie, że wszyscy specjalnie go popychają i potrącają. Wydaje mu się, że wariaci wszelkiej maści lgną właśnie do niego. Nawet pójście do kina oznacza ogromny stres, kasjerka zapewne sprzeda naszemu bohaterowi bilet z miejscem już przez kogoś zajętym lub rzeczony fotel będzie miał uszkodzone oparcie.

Adaś jest skupiony na sobie i przeżywaniu własnych stanów emocjonalnych. Cechuje go narcyzm i skrajny egoizm. Odczuwa dotkliwą samotność, ale nie potrafi otworzyć się na innych ludzi i z nimi koegzystować. Zajmują go tylko wtedy, gdy stanowią zagrożenie dla jego uporządkowanego świata. Gdzieś w głębi duszy czuje ogromną satysfakcję, że i im się czasem nie udaje, że i ich spotykają jakieś przykrości. Nie ma w nim tolerancji, liczą się jego odczucia, jego ból, to co czują inni ludzie jest nieistotne. Jedyną osobą, którą tak naprawdę kocha, jest jego syn Sylwuś. Ale i jemu nie potrafił zapewnić spokojnego i radosnego dzieciństwa. Wynika to z faktu, że i w jego domu brakowało ciepła i zrozumienia.

powrót

Nasz byt kształtowany jest i determinowany przez płeć. Współczesna kultura pokonała wiele barier, przełamała liczne tabu, mimo to nadal nie zdołała przezwyciężyć związanych z płcią człowieka przyzwyczajeń i ograniczeń. Konflikt między kobietami a mężczyznami trwa od zawsze. Odmienność w nieunikniony sposób prowadzi do antagonizmów. Pojawiają się ciągłe pytania o równość i równowartość. Pytania o to, czy różnice należy eksponować czy też zacierać. Spór między męskim a kobiecym punktem widzenia trwa toczony na kartach literatury i w realnym życiu, przybierając postać łagodnej polemiki, a niejednokrotnie zajadłej kłótni. Często przybiera formę otwartej walki, innym razem jest subtelną wojną podjazdową. Jedno jest pewne, trwa starcie o wpływy i dominację, o to, kto ma rację i może ją narzucać innym.

Wielu autorów uczyniło konflikt między mężczyzną a kobietą osią swojej twórczości. U Witkacego i Strindberga stosunek między odmiennymi płciami jest najważniejszą relacją międzyludzką, rozciągającą się od psychologii do metafizyki. Stosunek ów pełen jest napięć, a u jego podstawy leży radykalne rozróżnienie między pierwiastkiem męskim a kobiecym. Mężczyzna objawia się jako świadomość, domeną kobiety jest sfera instynktów. Ich relacja opiera się na opozycji duch- ciało. U obu autorów pojawiają się różne formy walki płci. Jest to walka o dominację i władzę, mającą niekiedy aspekt społeczny i polityczny a innym razem psychologiczny i metafizyczny. Jak podkreśla Lech Sokół określenie walka płci jest kluczowe dla obu pisarzy.Sam sposób ujęcia stosunków między płciami implikuje walkę. I Strindberg, i Witkiewicz poświęcają jej wiele uwagi. Jest ona nieodłączna od stosunku płci, w jaki wchodzą one w miłości bądź w małżeństwie. Według Strindberga samo uczucie miłości zawiera już swoje przeciwieństwo: nienawiść, która stopniowo daje o sobie znać we wszelkim stosunku miłosnym i staje się zarzewiem nieuniknionego konfliktu. U Witkiewicza jest podobnie, z jedną ważną różnicą: miłości u niego w istocie brak, została ona zredukowana do czystego seksualizmu, a to, co u Strindberga ujawnia się stopniowo- nienawiść, u niego jest od początku odkryte. Dla kobiety, aktywniejszej zwykle w tej miłości- walce, mężczyzna jest zdobyczą. Odpowie najpełniej na jej potrzebę seksualizmu nieskażonego uczuciem, gdy przekształci się w zwierzę. Kobieta taka objawia swą demoniczną naturę, a jej demonizm to tyle co sprowadzenie mężczyzny do roli środka, nigdy celu. Podobnie działają demoniczne kobiety Strindberga, niszczące bezlitośnie swoje ofiary, jak Laura Rotmistrza w Ojcu. Wszelako kobiety Strindberga w owej walce walczą o coś konkretnego, kobiety Witkacego przekształcają się w demony z konieczności. Jest to ich sposób istnienia i niszczą mężczyzn dla zaspokojenia swojego instynktu rozkoszy i okrucieństwa.

Życie uczuciowe Adasia to także nieustanna walka. Przez kolejne dramaty śledzimy ewolucję jego związków z kobietami. W Życiu wewnętrznym i Nienawidzę poznajemy Miauczyńskiego jako sfrustrowanego męża. W Kocham i Nas troje jesteśmy świadkami narodzin i przemian jego związku z Małgorzatą, by w Dniu Świra obserwować jego samotne życie na granicy obłędu.

powrót

Małżeństwo Miauczyńskich obrazuje rozpad uczucia i śmierć złudzeń. Olę i Adama nic nie łączy poza dzieckiem i wspólnym mieszkaniem. Małżeński dramat ujawnia się najbardziej w kryzysie języka. Oni już nie rozmawiają ze sobą. Albo na siebie warczą, albo posługują się całą gamą nic nie znaczących monosylab. Zwykle jednak milczą przy zupie i telewizorze. (Najdobitniej przedstawił Koterski podobną sytuację w filmie Wszyscy jesteśmy Chrystusami, pokazując jak kłócący się małżonkowie zaczynają na siebie ujadać jak para wściekłych psów).Nie ma między nimi żadnej bliskości. Wiele o ich pożyciu dowiadujemy się na wstępnej rozprawie rozwodowej, którą Koterski opisuje w Życiu wewnętrznym:

powrót

Sędzia: Dlaczego?

Ja: Nie żyjemy ze sobą, nigdy nie żyliśmy.

Sędzia: A dziecko?

Ja: Przespaliśmy się ten jeden raz. Właściwie.

Sędzia: Właściwie. A pani?

Żona: Ja też nie chcę, cały czas mnie pognębia.

Sędzia: Pognębia?

Ja: Prawda?! Mnie też to określenie przywodzi do szału. I jeszcze żre środki przez te wszystkie lata. Na wypadek gdybyśmy się jednak przespali.

Sędzia: W czym to pognębienie się przejawia?

Żona: Nazywa mnie[...]. Zdefektowaną rurą.

Okazuje się, że wspólne życie diametralnie różni się od snutych wcześniej marzeń. Bohater nie pojmuje, że wchodząc w stały związek trzeba poświęcić część dawnych przyzwyczajeń na rzecz tworzenia nowej jakości jaką jest małżeństwo. Od początku przyznaje, że ożenił się tylko z obawy przed starokawalerstwem i z powodu ciąży narzeczonej. O rozwodzie marzy od początku związku. Układ ten przypomina relację kat-ofiara. Ola, osoba zupełnie bierna, próbuje łagodzić sytuację, na co mąż reaguje jeszcze większą agresją. Właściwie nieustannie mści się na żonie z samego tylko powodu, że jest. Obwinia ją o całe zło świata. Uważa, że został na nią skazany: [...] Ty! To ktoś zamieniony podstawiony! To najabsurdalniejszy z możliwych zbieg okoliczności najwymyślniejszy mechanizm najdotkliwszej kary! Ty to kara! Nie żywa istota!. Wypomina jej, że nie spełnia jego oczekiwań, nie podziela zainteresowań, stanowi przeszkodę w rozwoju :A zresztą co robisz żeby chcieć być z tobą. Na przykład ja. Lubiłem tańczyć tańczysz jak kaczka. Chciałem cię nauczyć nie bo cię peszę. Popływać razem boisz się wody [...] na żagle czy coś to samo [...].

powrót

Oskarża ją o oziębłość. Każe jej ćwiczyć mięśnie Kegla, aby mogła odczuwać orgazm, chociaż wina za brak obopólnej satysfakcji leży również po jego stronie. Jak pisze w swojej książce Alon Gratch, większość mężczyzn nie może poradzić sobie z uczuciem wstydu, który pojawia się w momencie niezadowolenia z siebie. (Niezadowolenie może mieć różne przyczyny. Mogą nimi być np. porażki w pracy i pożyciu seksualnym.) Nie chcą się jednak przyznać do słabości, którą uważają za mało męską. Często uruchamiają mechanizm przelewania swojego gniewu i frustracji na partnerkę. Sami czują się źle, ale starają się wmówić kobiecie, z którą żyją, że to właśnie z nią jest coś nie w porządku. Adam oskarża żonę o obojętność i oziębłość, podczas gdy to również w nim tkwi źródło małżeńskich problemów. Ola jest ekranem, na który Adaś rzutuje własne rozczarowanie i niezadowolenie z życia. Ma niskie poczucie własnej wartości, co w znaczący sposób odbija się na dręczonej psychicznie kobiecie. Miauczyński marzył, by jego małżeństwo oparte było na miłości. Dziecko miało być jej wspaniałym owocem. W życiu jednak wszystko potoczyło się inaczej. Adam stwierdza, że został oszukany i teraz musi żyć z osobą, której nigdy nie pragnął.

Adaś i Ola nieustannie marzą o nieosiągalnym spełnieniu i satysfakcji. W ich rozmowach i myślach natrętnie powracają erotyczne wątki. Żona opowiada o spotkanym w windzie ekshibicjoniście, Miauczyński pogrąża się w seksualnych fantazjach, których bohaterką jest sąsiadka Ewcia. Przestrzeń, w której żyją bohaterowie jest ciasna i ograniczona. Stanowi więzienie, z którego nie ma ucieczki. Skazuje niedobranych małżonków na jałową i bezbarwną egzystencję.

W końcu dochodzi do rozwodu. W sztuce Nienawidzę Miauczyński przyłapuje Olę na wypełnianiu ankiety z agencji „Żona dla obcokrajowca”. Pyta ją: – Czy już mnie nie kochasz? na co ona odpowiada zdziwiona: –Że co?. I tak kończy się ich groteskowe małżeństwo.

Ale czy tym dwojgu mogło się udać? Koterski zauważa w wywiadzie dla „Teatru”: [...] Jedna z istniejących prawd terapeutycznych mówi, że przyczyny są zawsze po obu stronach. Wychodzę z założenia, że pary dobierają się dokładnie tak jak na to zasługują. Jeżeli ktoś chce spotkać księżniczkę, to niech sam będzie księciem. Jak jest zerem to spotyka zero drugie. I trudno żeby sobie dwa zera pomogły. Pomóc można tylko samemu sobie i wtedy można być oparciem dla kogoś innego. [...].

powrót

Marzeniem Adama jest przeżyć miłość jak w powieści Bułhakowa: Codziennie na nowo ożywam nadzieją, że już dzisiaj nareszcie przydarzy mi się to, co przydarzyło się Mistrzowi i Małgorzacie. Że oto spotkam mą nieznaną ukochaną, niosącą żółte kwiaty- znak dla mnie. I że miłość napadnie na nas tak, jak napada wyrastający w zaułku morderca i porazi nas od razu. I oto spotyka swoją Małgorzatę. Kobietę, która okazuje się jednak diametralnie różna od wyśnionej ukochanej. Już sam początek ich znajomości rozpoczyna się kłótnią. Od tego momentu ich wspólne życie będzie nieustanną walką, a rozmowy staną się słownymi potyczkami. W Nas troje Miauczyński żali się: Mam ciągłe poczucie przegranej w starciach słownych z tobą. [...] Tak w starciach właśnie, bo ty każdą rozmowę ze mną traktujesz jak starcie. [...] Jak grę na przewagi tratujesz wszystko. I zawsze w niej jesteś górą. [...]Analizuję przyczynę ostatniej leksykalnej przegranej z tobą, myślę jakby ją sobie zrekompensować wygraną w najbliższej rozmowie utarczce, uzbrajam się w wariantowe odzywki na wypadek różnych przewidywanych twoich zagrywek słownych i przychodzi rozmowa z tobą i znowu przegrywam.

Adam i Małgorzata zamienili się rolami. Adaś przyjął postawę bardziej bierną. Zachowuje się jak ofiara niszczącego uczucia. Potrafi spędzać całe godziny na rozważaniu dynamiki swojego związku. Odgrywa rolę romantycznego kochanka. Masochistyczną przyjemność sprawia mu nurzanie się we własnym rzekomym nieszczęściu, w myśleniu o wielkiej miłości i pogardzie, jaką ma odpowiadać na jego poświęcenie ukochana. To Gosia jest stroną dominującą, wychodzi z inicjatywą. Ona zaczepia Adasia na ślubie ich wspólnej znajomej, a potem sama składa mu liczne erotyczne propozycje. Nie ma nic wspólnego ze stereotypem matki i żony, w jakim chciałby ją widzieć Adaś. Jest szalona i nieodpowiedzialna, robi to, na co ma ochotę. Pije. Jej córką zajmuje się babcia. Jej osobowość bardzo różni się od poetyckiej duszy Adasia. Mniej przeżywa niż skłonny do ciągłego rozpamiętywania i analizowania Miauczyński. Jest bezpośrednia i wulgarna. Przypomina kobiety z dramatów Witkacego- jawi się jako nieczuła i zainteresowana wyłącznie seksem. Zręcznie manipuluje uczuciem Adasia, doprowadzając go tym samym do rozstroju nerwowego. Bohater postrzega ją jako emocjonalną wampirzycę, która powoli doprowadza go do obłędu, pozbawiając tożsamości: [...] Mam uczucie [...], że przestałem być przy tobie sobą. [...] Szczególnie w towarzystwie mam dotkliwe poczucie tej przegranej i tego nie bycia sobą, tego gaśnięcia przy tobie. Ty wtedy rozbłyskujesz moim blaskiem, żywiąc się mym blaknięciem, ja zaś matowieję. [...] Przy tobie sam już nie wiem kim jestem. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, co stanowi prawdę o Gosi, a co jest produktem wybujałej wyobraźni i ogromnej wrażliwości Miauczyńskiego, który przecież o wszystkich kobietach ma nie najlepsze zdanie.

powrót

Wzajemne stosunki bohaterów cechuje nieustanna ambiwalencja. Adaś potrafi kochać Gosię do szaleństwa by za kilka minut stwierdzić, że jedyne, co do niej czuje, to nienawiść. Ich związek to farsa, walka dwóch nieudolnych bokserów na uczuciowym ringu. Nigdy nie potrafią się zsynchronizować. Gdy jedno czuje namiętność, drugie akurat nie ma ochoty na miłość.( [...] kochamy się na zmianę, nigdy równocześnie)

Adaś chciałby dostosować swój związek do własnego uporządkowanego życia. Trzymać się wyznaczonych godzin spotkań i narzucić ukochanej określony rytm. Wyzwolona natura Gosi nie da się jednak nagiąć do sztywnych ustaleń, co powoduje u Adama intensyfikację histerycznych zachowań. Piętnastominutowe spóźnienie przyjaciółki urasta w umyśle bohatera do rangi życiowej katastrofy.

Bohater powiela w swoim związku relację z matką. Kocha ją i jednocześnie nienawidzi, ale nie potrafi przeciwstawić się jej uczuciowej hegemoni. Kobieta jego marzeń- Ela jest uległa i bierna, nastawiona na zaspokajanie jego potrzeb, pozostawia mu inicjatywę. Jednak w realnym życiu Adaś związał się z kobietą dominującą podobną do jego matki.

Pomimo tego, że Miuczyński jest zdominowany przez otaczającą go rzeczywistość i kobiety, które nieustannie narzucają mu, co ma robić, to właśnie do niego jako mężczyzny należy wszelka refleksja, z jego punktu widzenia budowana jest narracja. Adaś zauważa palące problemy, niedogodności, zastanawia się nad sobą i otaczającym go światem. Kobiety ukazane są jako osoby mało refleksyjne, wręcz bezmyślne. Żona pomimo wykształcenia przez cały czas realizuje stereotyp kury domowej, ciągle krzątając się przy sprzątaniu i przygotowywaniu posiłków. Gosia pomimo swej wyzwolonej natury, w końcu i tak zasiada przed telewizorem, by upodobnić się do stereotypowej miłośniczki oper mydlanych. Kobieta marzeń Adama- Ela, jest idealnie kobieca, a przez to zupełnie bierna, ukazana nie jako osoba, ale jako spełnienie erotycznego snu.

powrót

Imiennikiem Miauczyńskiego jest bohater dramatu Kształt rzeczy Naila LaBute’a. Nie tylko imiona ich łączą, ale także charaktery. Obaj są zagubieni i niezdarni. Obaj też spotykają na swojej drodze kobiety, które zmienią ich życie. Adam- pierwszy człowiek został stworzony przez Boga, Adam- bohater LaBute’a zostaje stworzony przez kobietę. Evelyn nie tylko ukształtowała jego ciało, ale także i psychikę, czyniąc z nieatrakcyjnego i zakompleksionego chłopaka dzieło sztuki. Sorenson jest produktem subtelnej manipulacji. Dziewczyna spotyka się z nim i powoli oswaja, udając miłość namawia na kolejne zmiany: nowe ubrania, szkła kontaktowe, zdrowe jedzenie, a w końcu także operację plastyczną. Kształtuje jego poglądy. Krok po kroku uczy go nowego zachowania: bycia asertywnym i pewnym siebie. W swoim eksperymencie stwarzania jego nowej osobowości posuwa się jeszcze dalej, przekonuje go by dla niej wyrzekł się swoich przyjaciół. Mężczyzna Labute’a okazuje się nie samostanowiącym o sobie podmiotem, ale wytworem kobiety- artystki, która dowolnie „rzeźbi” w jego żywym materiale. Jest to jednocześnie kobieta – modliszka, która nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel.

Zdominowani przez kobiety okazują się też bohaterowie Testosteronu Andrzeja Saramonowicza. Panowie spotykają się na weselu Kornela. Sytuacja jest dość nietypowa, gdyż do ślubu nie doszło. Pan młody został porzucony pod ołtarzem, a jego porażka stała się częścią kampanii reklamowej promującej nową płytę niedoszłej żony. Mężczyźni zgrywający z początku „twardzieli” z czasem się otwierają, ujawniając swoje prawdziwe oblicza. Wbrew pozorom i oni są słabi i zagubieni, podatni na zranienia. Pod maskami przemocy i cynizmu kryją się wrażliwe dusze, marzące o prawdziwej miłości. Okazuje się, że wszystko co robią, czynią dla kobiet, by się im podobać i być przez nie podziwianymi. Mimo udawanej pogardy dla żeńskiego świata okazują się oddanymi mężami i ojcami.

Równie zagubieni i niedojrzali jak Miauczyński są bohaterowie sztuk Koronacja Marka Modzelewskiego i Podróż do wnętrza pokoju Michała Walczaka. Maciek z Koronacji jest wprawdzie młodszy od Adasia, ale cechuje go podobna niedojrzałość, ma problemy z własną tożsamością. Miota się pomiędzy pragnieniem samostanowienia a marzeniem o powrocie do dzieciństwa, kiedy był szczęśliwy i nie musiał podejmować ważnych, życiowych decyzji. Wszyscy przypominają mu o tym, że ma już trzydzieści lat, a on ciągle nie wie dokąd zmierza. Maciek, podobnie jak Adam nie potrafi dogadać się z żoną. Tak naprawdę nic ich nie łączy, dzielą wspólne mieszkanie jak dwoje obcych ludzi. Nie sypiają ze sobą. Mężczyzna szuka miłości w ramionach innych kobiet, ale za każdym razem doznaje zawodu. W Koronacji alter ego bohatera jest Król, Który nie tylko komentuje wydarzenia, ale czasem także burzy iluzję sceniczną zwracając się bezpośrednio do publiczności. Król wyraża prawdziwe myśli i uczucia, jakich doznaje bohater, a których zwykle nie wypowiada on na głos. Obecność Króla obrazuje rozdwojenie jaźni bohatera, który prowadzi życie w sprzeczności z samym sobą, tylko w nielicznych momentach Król i Maciek mówią jednym głosem. Maciek wykonuje pracę, której nienawidzi. Prawdopodobnie przez całe życie spełniał marzenia swoich rodziców, a nie własne. Być może robił to ze względu na ojca. Jego poczynania nie przyniosły jednak spodziewanych efektów, ojciec nigdy nie potraktował go poważnie i nie był z niego naprawdę dumny. Śmierć rodzica oznacza detronizację dawnego władcy, który nieustannie ingerował w życie syna. Teraz będzie mógł wreszcie sam zapanować nad własną egzystencją. Ale czy bohater da radę? Maćka cechuje bowiem niedojrzała emocjonalność, jego Król jest śmiesznie dziecinny, a przy tym do bólu szczery. Ma w sobie coś z freudowskiego id, nie ogranicza go nikt z zewnątrz.

powrót

Z własną egzystencją nie radzi sobie również Skóra, bohater Podróży do wnętrza pokoju, trzydziestodwuletni student, który postanawia rozpocząć dorosłe życie. Nie jest to zadanie łatwe, gdyż mężczyzna nigdy nie pracował i nadal pozostaje na utrzymaniu rodziców. Aby zatrzymać przy sobie dziewczynę wynajmuje pokój. Jest to miejsce dziwne, klaustrofobiczne i zamknięte, w toku dramatu okazuje się, że również izolowane od świata zewnętrznego. Niestety Skóra ponosi klęskę. Traci pracę, a dziewczyna rzuca go dla jego najlepszego przyjaciela. Tytułowa podróż okazuje się wyprawą w głąb siebie. Bohater zamyka się w pokoju, co obrazuje proces zamykania się w sobie i ucieczki od realności. Trudno jednoznacznie określić, czy wydarzenia rozgrywające się w pokoju bohatera są wynikiem jego choroby psychicznej, czy też pod wpływem narkotyków miewa on dziwne wizje, a może to dwoje byłych pracowników teatru zakpiło sobie z niego i uczyniło go bohaterem wymyślonej przez nich tragedii?

Adasia łączy bardzo wiele z Alvym Singerem, bohaterem filmu Annie Holl Woody Allena. Obaj są zakompleksionymi neurotykami, którzy mają liczne problemy z sobą, otaczającą rzeczywistością jak i w kontaktach z płcią przeciwną. Różni ich oczywiście środowisko w jakim żyją. Bohater Koterskiego mieszka w znienawidzonej Łodzi (choć miejsce to mogłoby być dowolnym miastem z wysoką zabudową), akcja filmu Allena rozgrywa się na nowojorskim Manhattanie. Obaj protagoniści nie mają wyglądu „stereotypowych mężczyzn”. Adasia cechuje „figura pająka”, Alvy jest niskim, łysiejącym rudzielcem, w grubych szkłach na nosie. Singer podobnie jak Miauczyński ma liczne kompleksy, które dotyczą wyglądu i sfery seksualnej. U Alvy’ego dochodzi do tego jeszcze obsesja na punkcie własnego pochodzenia, wydaje mu się, że wszyscy wokół to mający coś do niego antysemici. Do kina chodzi zwykle na filmy o holokauście. Wiecznie rozgadany, analizuje otaczającą go rzeczywistość, rozkładając ją na czynniki pierwsze. Jego manią jest myślenie o przemijaniu, właściwie od piętnastu lat leczy się na depresję, która, jak sam mówi, dręczy go od dzieciństwa. Swojej dziewczynie kupuje zwykle w prezencie książki ze słowem śmierć w tytule. Adasia i Alvy’ego łączy marzenie o wielkiej miłości, która odmieniłaby ich życie. Obaj jednak zupełnie nie radzą sobie w związkach z kobietami, bardziej skupiając się na sobie zamiast na partnerkach. Różnią się jednak tym, że Alvy pomimo swojej śmieszności i groteskowości ma ogromny dystans do samego siebie.

Adaś nie odnalazł się w żadnej z ról społecznych. Mężem jest niedojrzałym i egoistycznym. Traktuje żonę przedmiotowo i agresywnie. Zwraca się do niej głównie po to by jej dokuczyć. Gdyby nie matka Miauczyńskiego, nie dowiedzielibyśmy się nawet jak jego małżonka ma na imię. Bohater nazywa ją zwykle kaczką lub zdefektowaną rurą. Jako ojciec Adaś też się nie sprawdził. W Życiu wewnętrznym dowiadujemy się, że malec nie mieszka z rodzicami. Wychowują go ciotki, z którymi jest bardziej związany uczuciowo niż z matką i ojcem. Miauczyński częściej może usłyszeć głos dziecka z taśmy magnetofonowej, niż w rzeczywistości. Dorosłego już syna widuje sporadycznie, a chcąc mu wynagrodzić swoją nieobecność kupuje drogie prezenty. Ich kontakt ogranicza się do banalnej wymiany zdań i wspólnego poprawiania garderoby przed lustrem. Adaś jest równie nieobecny w życiu Sylwka, jak kiedyś jego własny ojciec. Nie potrafi z nim rozmawiać, okazywać serdeczności i zrozumienia. Sylwuś od małego dorastał w niesprzyjających warunkach. Był świadkiem wiecznych pretensji i kłótni rodziców, ogólnego braku miłości.

powrót

Również w pracy Adaś sobie nie radzi. Nie udało mu się osiągnąć odpowiedniej pozycji i sukcesów zawodowych. Matka cały czas wypomina mu, że nie spełnił pokładanych w nim nadziei, że nie został lekarzem lub inżynierem, tylko polonistą. Praca, którą uważał za swoje powołanie, nie daje mu żadnej satysfakcji. Lekcje prowadzi mechanicznie, sztucznie recytując wyuczony wcześniej tekst, sam zauważając, że wszystko przebiega jak u psa Pawłowa. Wykończony psychicznie, odbierając marną nauczycielską pensję czuje się coraz mniej męski, bo nie odpowiada stereotypowi żywiciela rodziny. Z lichej wypłaty nie byłby w stanie zapewnić jej godziwych warunków bytowania.

Adaś znalazł się w bardzo trudnym momencie swojego życia. Kryzys wieku średniego skłonił go do rozważań i podsumowań. Długie niezadowolenie z siebie i własnej pracy doprowadziło go do depresji. Czuje, że zmarnował swoje życie, nie sprawdził się jako mężczyzna, ojciec, nauczyciel.

Podobnie w roli kochanka wypada groteskowo. Ogarnął go obezwładniający lęk. Boi się umrzeć, jednocześnie bojąc się żyć.

powrót


Z. Melosik, op. cit.

K. Abramowicz, Obraz mężczyzny w polskich mediach. Prawda, fałsz, stereotyp, Gdańsk 2003.

Z. Melosik, op. cit., s.17.

Z. Melosik , op. cit., s. 23.

E. Badinter, XY tożsamość mężczyzny, przeł. G. Przewłocki, Warszawa 1993.

M. Koterski, Dzień świra, „Dialog” 2000, nr 8.

M. Koterski, Dzień świra, op. cit., s. 43.

M. Koterski, Życie wewnętrzne, „Dialog”1986, nr 8, str. 17.

L. Sokół , Witkacy i Strindberg: dalecy i bliscy. Wrocław 1995.

J. Ciechowicz, Nienawidzę, w: Dramat polski. Interpretacje. Część 2:

Po roku 1918, pod. red. J.Ciechowicza i Z. Majchrowskiego, Gdańsk 2001.

M. Koterski, Życie wewnętrzne, op. cit., s.17.

M. Koterski, Ibidem, s. 13.

M. Koterski, Ibidem, s. 10.

A. Gratch, Gdyby mężczyźni umieli mówić...Oto co by powiedzieli,

przeł. P. Sawicka, Warszawa 2003.

A. Wachowiak, Achilles na piętnastym piętrze wieżowca, „Teatr” 2003 nr 1-2.

M. Koterski, Kocham, „Dialog” 1997, nr 11, s. 6.

M. Koterski, Nas troje, „Dialog” 1998, nr 2, s. 8.

M. Koterski, Nas troje, op. cit. s. 9.

M. Koterski, Nas troje, op. cit., s.15.

N. LaBute, Kształt rzeczy, przeł. M. Semil,Dialog” 2002, nr 3.

A. Saramonowicz, Testosteron, w: Pokolenie porno i inne niesmaczne utwory teatralne. Antologia najnowszego dramatu polskiego w wyb. R. Pawłowskiego, Kraków 2003, s.301-365.

M. Modzelewski, Koronacja, w: Pokolenie porno…, op. cit., s.135-187.

M. Walczak, Podróż do wnętrza pokoju, w: Pokolenie porno…, op. cit.,

s. 399-453.

Annie Hall, reż. Woody Allen, USA 1977.

powrót

AddThis Social Bookmark Button

Adama

Maj 13th, 2008 admin Posted in recenzje Komentarze są wyłączone

ADAMA MIAUCZYŃSKIEGO KRYZYS MĘSKOŚCI
praca magisterska
Sybilla Sierotkiewicz

Jeszcze niedawno to kobieta była „niezbadanym lądem” ludzkości, nikt zaś nie myślał o zadawaniu pytań dotyczących natury mężczyzny. Wydawało się, że męskość jest czymś oczywistym, jasnym, naturalnym i przeciwnym kobiecości. Minione trzydziestolecie zakwestionowało tysiącletnie tradycje. W czasach, kiedy kobiety postanowiły określić się na nowo, mężczyznom nie pozostało nic innego, jak uczynić to samo. Kryterium genetyczne XY pozostało, ale męska tożsamość nie jest już tym, czym była niegdyś, co dowodzi, że nigdy nie była czymś monolitycznym.

W ostatnich latach coraz częściej mówi się o kryzysie męskości. Mężczyźni znaleźli się w defensywie. Z oceniających podmiotów stali się przedmiotem oglądu i krytycznych uwag. Ich dominacja w wielu sferach upadła. Postępujący ruch emancypacji kobiet, liczne zmiany społeczne i gospodarcze doprowadziły do zachwiania pojęcia tradycyjnej męskości. Współcześni mężczyźni częściej chorują, żyją krócej i są sprawcami i ofiarami coraz większej liczby przestępstw. Mówi się o nich coraz częściej w kontekście patologii i dewiacji. Tradycyjny model męskości oparty na sile i dominacji się zdewaluował, dając z drugiej strony mnogość nowych diametralnie od siebie różnych propozycji męskiej roli: od super herosa w stylu terminatora po czułego i delikatnego soft mena.

Współcześni mężczyźni stanęli przed nowymi wyzwaniami i wymaganiami. Coraz częściej muszą rywalizować z pewnymi siebie i lepiej wykształconymi kobietami. Samodzielne i świadome własnej wartości panie chciałyby, aby obok męskiej siły i odwagi przejawiali oni również cechy uważane za kobiece, takie jak delikatność czy opiekuńczość. Zbyszko Melosik w swojej książce mówi nawet o stopniowej feminizacji wielu dziedzin życia. Kultura ulega feminizacji w momencie, kiedy zaczynają w niej dominować zjawiska, które tradycyjnie wiązano z kobiecością. Melosik przywołuje przykłady ze świata reklamy. Dawniej pokazywano w niej mężczyznę jako macho, dżentelmena lub samotnego jeźdźca, a w produktach dla panów podkreślano ich trwałość i funkcjonalność. Dzisiejsza reklama obfituje w obrazy „sfeminizowanych mężczyzn”. Eksponuje się ich seksowne ciała, pokazuje w rolach domowych gosposi i nieodpowiedzialnych konsumentów. Mężczyźni używają kosmetyków i opiekują się dziećmi.
Żyjemy w dobie unifikacji płci. Doszło do swoistej homogenizacji i powstania nowej jakości. Wyraźne dotąd podziały na sfery męską i żeńską uległy zatarciu. Rola i prestiż mężczyzn zaczęły spadać, podczas gdy kobiety wywalczyły sobie prawo do większego uczestnictwa w życiu społecznym i politycznym, wykonywania zawodów uważanych dotychczas za typowo męskie, zajmowania kierowniczych stanowisk, a tym samym do zarabiania pieniędzy, co uczyniło je bardziej niezależnymi. Wzrost zatrudnienia kobiet doprowadził do upadku etyki żywiciela rodziny. Dziś to także mężczyźni muszą borykać się z problemem bezrobocia, podczas gdy ich partnerki zarabiają na utrzymanie domu. Panie mogą wrócić do pracy po urodzeniu dziecka, a ich partnerzy wziąć urlop i zająć się opieką nad niemowlęciem. Promuje się nowy model mężczyzny – opiekuna dziecka . Kobiety wkroczyły w obszary zarezerwowane dotychczas dla mężczyzn, a strefy tradycyjnie uznawane za kobiece stały się udziałem panów.

Mężczyzna oceniany dotąd ze względu na swój status materialny i społeczny zaczął być postrzegany także przez pryzmat swojej powierzchowności. Piękne ciało męskie stało się poszukiwanym i pożądanym towarem. Dziś to także mężczyzna musi konfrontować swój wygląd z dobrze zbudowanymi sylwetkami młodzieńców z reklam i filmów. Jego obnażone ciało zostało wystawione na pokaz, potwierdzając tym samym koniec męskiej dominacji w sferze seksualnej, a w szerszym kontekście także społeczno-ekonomicznej. Współczesny mężczyzna jest nieustannie tyranizowany tysiącami medialnych przekazów nakazujących mu nieustanną kontrolę nad własnym ciałem i szukanie w nim kolejnych niedoskonałości, które można by poprawić. Musi dbać o siebie, aby w jak największym stopniu upodobnić się do herosów popkultury i spodobać wyzwolonej kobiecie.

Kolejny, znaczący kontekst upadku męskości we współczesnym społeczeństwie wyznacza zjawisko medykalizacji i farmakologizacji życia . W przeszłości jedynie ciało kobiety uważane było za słabe i kruche, podatne na choroby i ból. Ciało męskie postrzegano jako silne i odporne. Mężczyźnie nie wypadało chorować, a gdy już niedomagał miał zwalczać swoją słabość przy pomocy silnej woli. Dziś podobny model odchodzi do przeszłości. Mężczyźni zaczęli dbać o swoje zdrowie, odwiedzać licznych specjalistów, szukać antidotum na prawdziwe i wyimaginowane przypadłości. Doprowadziło to do feminizacji męskiego ciała, które zaczęto uważać za równie kruche jak ciało kobiece. Dzisiejszy mężczyzna zamiast zdobywać świat i cieszyć się życiem, wsłuchuje się w swoje ciało, myśli o potencjalnych jego chorobach i sposobach ich uniknięcia. Taka sytuacja wzmaga tylko poczucie niepewności i w znaczący sposób nadwątla męską tożsamość.

Niemożność kontrolowania rzeczywistości i własnego życia, przytłoczenie przez nadmiar informacji i znaczeń prowadzi wielu mężczyzn do „ucieczki w ciało” . Kiedy nie są zdolni do wywierania wpływu na skomplikowane życie społeczne, mają przynajmniej świadomość kontroli nad własnym organizmem. Rezygnacja z aspiracji w sferze wpływania na świat i ludzi powoduje, że to własne ciało pozostaje dla mężczyzny jedynym terytorium, nad którym może panować.

Obecny we współczesnej kulturze przymus bycia szczęśliwym doprowadził do farmakologizacji szczęścia. Życie ludzkie zaczęto postrzegać w kategoriach biomedycznych i oceniać w kontekście różnorodnych symptomów i syndromów. Rozwiązywanie większości problemów powierzono medycynie i lekarzom. Receptę na różnorodne niepokoje i niepowodzenia mają stanowić leki, a wśród nich najbardziej znany i rozpowszechniony -prozak. W sytuacji kiedy nie można czekać i pragnie się być szczęśliwym od razu i bez wysiłku, tabletka zdaje się być najlepszym rozwiązaniem. Trudne, ale wzbogacające ludzką osobowość doświadczenia życiowe zdają się być w epoce permanentnej szczęśliwości i pogoni za sukcesem zbędne i szkodliwe. Głównymi konsumentkami prozaku są nadal kobiety, ale obecnie sięga po niego coraz większa liczba panów. Dominujący w poprzednich epokach model mężczyzny, który bierze życie w swoje ręce i walczy z własnymi słabościami zdaje się odchodzić do lamusa. Mężczyzna sięgający po prozak wchodzi w błędne koło, nie mogąc poradzić sobie ze swoim życiem farmakologizuje własną tożsamość, doprowadzając jeszcze bardziej do jej osłabienia i postępującego poczucia uzależnienia, niemożności i zwątpienia.

Paradygmat męskości od zawsze był łączony z figurą ojca. Mężczyzna miał być głową rodziny. Do niego należały wszystkie decyzje. Sprawował władzę i opiekę nad żoną i dziećmi, zapewniał im odpowiedni status materialny. Religia ustanawiała go zastępcą Boga na ziemi. Rozwój cywilizacji przemysłowej sprawił, że ojcowie stali się nieobecni w życiu swoich dzieci, a ciężar wychowania spadł prawie w całości na kobiety. Dziś często mamy do czynienia z tzw. niedzielnymi ojcami, którzy widują swoje pociechy sporadycznie i nie mają prawie żadnego wpływu na ich rozwój, nie mówiąc już o głębszej emocjonalnej więzi. Coraz więcej rodzin się rozpada, a dzieci są wychowywane przez matki. Nieobecność ojców w życiu synów prowadzi do problemów z ugruntowaniem się u nich pełnej męskiej tożsamości.

Tradycyjny model męskości utożsamiany był z siłą, zdecydowaniem i działaniem. Jak zauważa wielu psychologów, mężczyzna woli coś zrobić niż uzewnętrznić uczucia. Bierność, kruchość i wrażliwość to cechy, które tradycyjnie przypisywano kobietom. Podobnie choroby, takie jak depresja czy histeria, uważano za typowo kobiece. Prawdziwy mężczyzna miał być opanowany i racjonalny, opiekować się rozchwianą emocjonalnie partnerką. Elizabeth Badinter przywołuje w swojej książce cztery cechy prawdziwego mężczyzny.Po pierwsze nie możne być zniewieściały ( nie przystoją mu żadne tzw. kobiece uczucia). Po drugie powinien zajmować wysokie i intratne stanowisko(ma utrzymywać przewagę nad innymi, jego męskość mierzona jest sukcesem, władzą i podziwem otoczenia). Po trzecie mężczyzna musi być silny fizycznie i psychicznie(ma być niezależny, liczyć tylko na siebie. Nie okazywać emocji, przywiązania czy słabości). Ostatni atrybut prawdziwego mężczyzny to gotowość do użycia przemocy kiedy zajdzie taka potrzeba (prawdziwy mężczyzna ma być stanowczy i agresywny, demonstrować gotowość podjęcia ryzyka nawet jeżeli rozsądek i lęk mówią inaczej.) Męskość kształtuje się więc w na drodze potrójnego zaprzeczenia. Zadaniem mężczyzny jest udowodnienie, że nie jest kobietą, dzieckiem, ani też homoseksualistą.

Adaś, bohater dramatów Koterskiego nie posiada ani jednej z wymienionych cech stereotypowego prawdziwego mężczyzny. Jego męska tożsamość jest chwiejna i rozmyta. Czuje się nijaki, nie wie kim jest naprawdę. Ciągle odczuwa irracjonalny strach. Jest jak przypadek z podręcznika psychopatologii i to przypadek szczególny, gdyż można w nim znaleźć objawy niemal wszystkich lęków, fobii i kompleksów.
W Dniu świra obserwujemy, jak Adasia absorbuje codzienna krzątanina. Jego życie wypełniają prozaiczne czynności. Drobiazgi, które zwykle mijają niezauważone, stanowiąc tylko przestrzeń pomiędzy jednym a drugim ważnym wydarzeniem, okazują się całą treścią jego banalnego istnienia. Bohater nie potrafi wstać i zacząć dnia spontanicznie. Nerwica natręctw zmusza go do ciągłego powtarzania bezsensownych czynności. Ustalony rytm pozwala nadać, absurdalny wprawdzie, ale przynajmniej jakiś sens beznadziejnej egzystencji. Adam jest niewolnikiem rytuałów. Każdy ruch musi mieć odpowiednią kolejność i oprawę. Musi być wykonywany w odpowiedni sposób. Inaczej wszystko się zawali, nastąpi trudny do oswojenia chaos. Histeryczna osobowość bohatera nie znosi bowiem zmian. Na początek ćwiczenia. Siedem serii po siedem. Bo Miauczyńskiego fascynują liczby. Każda czynność musi być wykonana po cztery, siedem, trzynaście czy dwadzieścia jeden razy. Dotyczy to mieszania herbaty jak i mycia twarzy.

Nie mogąc w znaczący sposób wpływać na otaczającą rzeczywistość, która go przeraża i przytłacza, Adaś podejmuje daleko idącą kontrolę nad własnym organizmem, rozważając jego niedoskonałość i kruchość. Uważa, że jego ciało jest mało męskie. Przeraża go nawet własne odbicie w lustrze. Z „figurą pająka” wypada w swoim mniemaniu blado na tle dobrze zbudowanych osiłków. Jest ofiarą mitu wyrażającego się w przekonaniu, że rozmiary członka są miarą męskości i że od nich zależy nie tylko poczucie męskiej wartości, ale i satysfakcja seksualna partnerki. Ciągle usiłuje potwierdzić swoją męską tożsamość poprzez seks, ale i tu ponosi klęskę z powodu częstych problemów z erekcją. W głębi duszy pragnie od swojej partnerki czułości i akceptacji, ma dosyć zgrywania przed nią „twardziela”. Widomym znakiem kompleksów bohatera staje się Murzyn, który natrętnie nawiedza jego wyobraźnię, stanowiąc niedościgniony wzór upragnionej męskości.

Miauczyński nie znosi kobiet. Już sam ich widok przypomina mu, że nigdy nie sprawdzał się jako mężczyzna. Poza tym nie chce mieć do czynienia z kimś podobnym do własnej matki: istoty apodyktycznej i przytłaczającej, która nieustannie ingerowała w jego życie, hamując rozwój dojrzałej, odrębnej osobowości. Ma nadzieję, że izolowanie się od żeńskiego świata, pozwoli mu ugruntować zachwianą męską tożsamość. Czuje się prawdziwym mężczyzną tylko w sferze fantazji. W marzeniach jest wyrafinowanym kochankiem sąsiadki z naprzeciwka lub uprawia dający pełną satysfakcję seks z dziewczyną z młodości. Czar jednak szybko pryska i Miauczyński ponownie budzi się w łóżku odwrócony placami do żony, z którą nic go nie łączy. Łyka więc kolejną tabletkę, by zapomnieć, że w jego życiu nie ma prawdziwej miłości i spełnienia.

Adam cierpi na odmianę kompleksu dziwki i madonny. Kobietę swojego życia, ukochaną Elżbietę, stawia na piedestale czyniąc ją siedliskiem wszelkich cnót. Inne panie uważa za istoty groźne, przed którymi należy się bronić i które trzeba nieustannie zwalczać. Nazywa je głupimi kurami, świniami, kaszalocicami, nie szczędząc i bardziej wulgarnych wyrażeń. Spokojny świat jest od nich wolny, bo baby rozstrajają tylko. Wzbudzają w bohaterze obrzydzenie i agresję. Przeszkadzają mu w pracy, w całym życiu. Pojawiają się zawsze w momencie, gdy ma ochotę się zrelaksować, by zrujnować budowany z mozołem spokój. Adam nienawidzi kobiet, bo uważa je za głupie i zbyt gadatliwe, ale z drugiej strony są one jego obsesją. Nawet kiedy jest zupełnie sam, zjawiają się w jego myślach, by drażnić i denerwować. W Dniu Świra bohater nie wytrzymuje i zabija dwie wyimaginowane dziewczyny, które śmiały rozłożyć się zbyt blisko jego koca na plaży.

Miauczyński cierpi na hipochondrię. Doznania cielesne stają się przedmiotem przesadnej uwagi i powodują dojmujący lęk. Adam nie może wyzbyć się myśli o zagrażających mu zewsząd chorobach. Myje się tylko w dni nieparzyste, by chronić skórę przed egzemą. Łyka cały arsenał leków, które mają go chronić przed prawdziwymi i wyimaginowanymi przypadłościami. Obawia się niemal wszystkiego. Boi się rano otworzyć oczy. Najdrobniejszy problem urasta do gigantycznych rozmiarów i zdaje się kryzysem nie do przezwyciężenia. Bohater czuje się tak źle, że chciałby popełnić samobójstwo, ale strach przed śmiercią okazuje się silniejszy niż bezbarwna egzystencja. W Życiu wewnętrznym Ja skacze z okna, ale szybko okazuje się, że wszystko dokonało się tylko w wyobraźni bohatera i musi on dalej kontynuować znienawidzoną egzystencję. Miauczyński trwa więc w zawieszeniu. Czuje się bezsilny i nie robi nic, by to zmienić. Podobnie jak jego poprzednik z Kartoteki, woli się położyć na łóżku i patrzeć tępo w sufit, a jeżeli już wstaje, to tylko po, to by zająć się rozbabrywaniem otaczającego go codziennego śmietnika. Bohater Różewicza swoją biernością wyrażał protest wobec powojennej rzeczywistości, w której dawne wartości się zdewaluowały. Adam leży, bo nie widzi już sensu życia. Jest jeszcze o krok dalej. Znalazł się w świecie bez wartości, zimnym i nieprzyjaznym, gdzie relacje międzyludzkie ograniczają się do wzajemnej wrogości, gdzie ludzie nie mają już życia wewnętrznego, bo zastąpiła je medialna papka. Szalone przyśpieszenie, zmiany społeczne i polityczne wywołały u niego postawę eskapistyczną. Nie potrafi odnaleźć się w nowej, obcej dla niego rzeczywistości. Czuje, że już dawno odpadł w wyścigu za sukcesem, bo jest zbyt stary, by się zmienić i przystosować.

Na przeładowaną informacjami, fragmentaryczną rzeczywistość, w której brak jakiejkolwiek transcendencji, reaguje depresją, podobnie jak wnętrze bohatera Kartoteki jego jaźń wypełnia pustka. Nie ma siły na nic. Poddaje się ciężarowi uczuć, nad którymi nie panuje. Ucieka od świata zewnętrznego do swojego wnętrza. Zamyśla się i poddaje swoje działania dogłębnej autoanalizie. Podobnie jak jego romantyczni poprzednicy, odkrywa własne ja, zatrzymuje się nad swoją odrębnością i wyjątkowością jako jednostki. Ale u naszego bohatera zgłębianie siebie stało się patologiczne. Jego jestestwo został rozłożone na drobne, nieprzystające do siebie kawałki, których bohater nie umie pozbierać w jedną całość, dokonała się w nim bowiem swoista dezintegracja. Bohater Różewicza w końcu po długim czasie dochodził do siebie, Adam jest skazany na wieczne błądzenie.
Miuaczyński jest w gruncie rzeczy nędzną karykaturą bohaterów romantycznych. Jego ja jest słabe i zdegradowane. Brak mu jakiegokolwiek sensu życia- idei porządkującej- wielkiej prawdy. Wszystko zdaje się zdewaluowane, a on pozostał sam ze sobą z mnóstwem pytań, na które nie ma odpowiedzi, bo nie ma już wartości na których można by się oprzeć: miłość stała się groteskowym frazesem, ojczyzna pustym słowem, duchowości brak.

Bohater romantyczny był jednostką wyjątkowo wrażliwą, czującą więcej niż inni, których zwykle uważał za przyziemnych filistrów. Adamowi przyszło żyć wśród tych, jak ich nazywa – „betonowych podludzi” , którzy nie mają żadnego zrozumienia dla jego wyjątkowego stanu. Tak naprawdę to jest jednym z nich, tyle że patologiczny egotyzm nie pozwala mu normalnie funkcjonować w społeczeństwie.

Miauczyński odczuwa głęboką niechęć do otaczającego świata, który nieustannie drażni go i denerwuje. Bliźnich postrzega jako obcych, którzy żyją tylko po to, by mu robić na złość. W Dniu świra obserwujemy jak codzienna rzeczywistość rodzi w nim wściekłość. Każdy najmniejszy szelest wyprowadza go z równowagi i powoduje agresję. Robotnicy remontujący chodnik budzą go z ciężkiego snu, mężczyzna koszący trawnik przeszkadza w pracy, a sąsiad z dołu słucha zbyt głośno muzyki, co uniemożliwia Miauczyńskiemu skupienie się na czymkolwiek. Adamowi wydaje się, że wszystko i wszyscy sprzysięgli się przeciw niemu. Kiedy idzie do sklepu, ma wrażenie, że wszyscy specjalnie go popychają i potrącają. Wydaje mu się, że wariaci wszelkiej maści lgną właśnie do niego. Nawet pójście do kina oznacza ogromny stres, kasjerka zapewne sprzeda naszemu bohaterowi bilet z miejscem już przez kogoś zajętym lub rzeczony fotel będzie miał uszkodzone oparcie.

Adaś jest skupiony na sobie i przeżywaniu własnych stanów emocjonalnych. Cechuje go narcyzm i skrajny egoizm. Odczuwa dotkliwą samotność, ale nie potrafi otworzyć się na innych ludzi i z nimi koegzystować. Zajmują go tylko wtedy, gdy stanowią zagrożenie dla jego uporządkowanego świata. Gdzieś w głębi duszy czuje ogromną satysfakcję, że i im się czasem nie udaje, że i ich spotykają jakieś przykrości. Nie ma w nim tolerancji, liczą się jego odczucia, jego ból, to co czują inni ludzie jest nieistotne. Jedyną osobą, którą tak naprawdę kocha, jest jego syn Sylwuś. Ale i jemu nie potrafił zapewnić spokojnego i radosnego dzieciństwa. Wynika to z faktu, że i w jego domu brakowało ciepła i zrozumienia.

Nasz byt kształtowany jest i determinowany przez płeć. Współczesna kultura pokonała wiele barier, przełamała liczne tabu, mimo to nadal nie zdołała przezwyciężyć związanych z płcią człowieka przyzwyczajeń i ograniczeń. Konflikt między kobietami a mężczyznami trwa od zawsze. Odmienność w nieunikniony sposób prowadzi do antagonizmów. Pojawiają się ciągłe pytania o równość i równowartość. Pytania o to, czy różnice należy eksponować czy też zacierać. Spór między męskim a kobiecym punktem widzenia trwa toczony na kartach literatury i w realnym życiu, przybierając postać łagodnej polemiki, a niejednokrotnie zajadłej kłótni. Często przybiera formę otwartej walki, innym razem jest subtelną wojną podjazdową. Jedno jest pewne, trwa starcie o wpływy i dominację, o to, kto ma rację i może ją narzucać innym.

Wielu autorów uczyniło konflikt między mężczyzną a kobietą osią swojej twórczości. U Witkacego i Strindberga stosunek między odmiennymi płciami jest najważniejszą relacją międzyludzką, rozciągającą się od psychologii do metafizyki. Stosunek ów pełen jest napięć, a u jego podstawy leży radykalne rozróżnienie między pierwiastkiem męskim a kobiecym. Mężczyzna objawia się jako świadomość, domeną kobiety jest sfera instynktów. Ich relacja opiera się na opozycji duch- ciało. U obu autorów pojawiają się różne formy walki płci. Jest to walka o dominację i władzę, mającą niekiedy aspekt społeczny i polityczny a innym razem psychologiczny i metafizyczny. Jak podkreśla Lech Sokół określenie walka płci jest kluczowe dla obu pisarzy. Sam sposób ujęcia stosunków między płciami implikuje walkę. I Strindberg, i Witkiewicz poświęcają jej wiele uwagi. Jest ona nieodłączna od stosunku płci, w jaki wchodzą one w miłości bądź w małżeństwie. Według Strindberga samo uczucie miłości zawiera już swoje przeciwieństwo: nienawiść, która stopniowo daje o sobie znać we wszelkim stosunku miłosnym i staje się zarzewiem nieuniknionego konfliktu. U Witkiewicza jest podobnie, z jedną ważną różnicą: miłości u niego w istocie brak, została ona zredukowana do czystego seksualizmu, a to, co u Strindberga ujawnia się stopniowo- nienawiść, u niego jest od początku odkryte. Dla kobiety, aktywniejszej zwykle w tej miłości- walce, mężczyzna jest zdobyczą. Odpowie najpełniej na jej potrzebę seksualizmu nieskażonego uczuciem, gdy przekształci się w zwierzę. Kobieta taka objawia swą demoniczną naturę, a jej demonizm to tyle co sprowadzenie mężczyzny do roli środka, nigdy celu. Podobnie działają demoniczne kobiety Strindberga, niszczące bezlitośnie swoje ofiary, jak Laura Rotmistrza w Ojcu. Wszelako kobiety Strindberga w owej walce walczą o coś konkretnego, kobiety Witkacego przekształcają się w demony z konieczności. Jest to ich sposób istnienia i niszczą mężczyzn dla zaspokojenia swojego instynktu rozkoszy i okrucieństwa.

Życie uczuciowe Adasia to także nieustanna walka. Przez kolejne dramaty śledzimy ewolucję jego związków z kobietami. W Życiu wewnętrznym i Nienawidzę poznajemy Miauczyńskiego jako sfrustrowanego męża. W Kocham i Nas troje jesteśmy świadkami narodzin i przemian jego związku z Małgorzatą, by w Dniu Świra obserwować jego samotne życie na granicy obłędu.
Małżeństwo Miauczyńskich obrazuje rozpad uczucia i śmierć złudzeń. Olę i Adama nic nie łączy poza dzieckiem i wspólnym mieszkaniem. Małżeński dramat ujawnia się najbardziej w kryzysie języka . Oni już nie rozmawiają ze sobą. Albo na siebie warczą, albo posługują się całą gamą nic nie znaczących monosylab. Zwykle jednak milczą przy zupie i telewizorze. (Najdobitniej przedstawił Koterski podobną sytuację w filmie Wszyscy jesteśmy Chrystusami, pokazując jak kłócący się małżonkowie zaczynają na siebie ujadać jak para wściekłych psów).Nie ma między nimi żadnej bliskości. Wiele o ich pożyciu dowiadujemy się na wstępnej rozprawie rozwodowej, którą Koterski opisuje w Życiu wewnętrznym:
Sędzia: Dlaczego?
Ja: Nie żyjemy ze sobą, nigdy nie żyliśmy.
Sędzia: A dziecko?
Ja: Przespaliśmy się ten jeden raz. Właściwie.
Sędzia: Właściwie. A pani?
Żona: Ja też nie chcę, cały czas mnie pognębia.
Sędzia: Pognębia?
Ja: Prawda?! Mnie też to określenie przywodzi do szału. I jeszcze żre środki przez te wszystkie lata. Na wypadek gdybyśmy się jednak przespali.
Sędzia: W czym to pognębienie się przejawia?
Żona: Nazywa mnie[...]. Zdefektowaną rurą.

Okazuje się, że wspólne życie diametralnie różni się od snutych wcześniej marzeń. Bohater nie pojmuje, że wchodząc w stały związek trzeba poświęcić część dawnych przyzwyczajeń na rzecz tworzenia nowej jakości jaką jest małżeństwo. Od początku przyznaje, że ożenił się tylko z obawy przed starokawalerstwem i z powodu ciąży narzeczonej. O rozwodzie marzy od początku związku. Układ ten przypomina relację kat-ofiara. Ola, osoba zupełnie bierna, próbuje łagodzić sytuację, na co mąż reaguje jeszcze większą agresją. Właściwie nieustannie mści się na żonie z samego tylko powodu, że jest. Obwinia ją o całe zło świata. Uważa, że został na nią skazany: [...] Ty! To ktoś zamieniony podstawiony! To najabsurdalniejszy z możliwych zbieg okoliczności najwymyślniejszy mechanizm najdotkliwszej kary! Ty to kara! Nie żywa istota!. Wypomina jej, że nie spełnia jego oczekiwań, nie podziela zainteresowań, stanowi przeszkodę w rozwoju :A zresztą co robisz żeby chcieć być z tobą. Na przykład ja. Lubiłem tańczyć tańczysz jak kaczka. Chciałem cię nauczyć nie bo cię peszę. Popływać razem boisz się wody [...] na żagle czy coś to samo [...].

Oskarża ją o oziębłość. Każe jej ćwiczyć mięśnie Kegla, aby mogła odczuwać orgazm, chociaż wina za brak obopólnej satysfakcji leży również po jego stronie. Jak pisze w swojej książce Alon Gratch , większość mężczyzn nie może poradzić sobie z uczuciem wstydu, który pojawia się w momencie niezadowolenia z siebie. (Niezadowolenie może mieć różne przyczyny. Mogą nimi być np. porażki w pracy i pożyciu seksualnym.) Nie chcą się jednak przyznać do słabości, którą uważają za mało męską. Często uruchamiają mechanizm przelewania swojego gniewu i frustracji na partnerkę. Sami czują się źle, ale starają się wmówić kobiecie, z którą żyją, że to właśnie z nią jest coś nie w porządku. Adam oskarża żonę o obojętność i oziębłość, podczas gdy to również w nim tkwi źródło małżeńskich problemów. Ola jest ekranem, na który Adaś rzutuje własne rozczarowanie i niezadowolenie z życia. Ma niskie poczucie własnej wartości, co w znaczący sposób odbija się na dręczonej psychicznie kobiecie. Miauczyński marzył, by jego małżeństwo oparte było na miłości. Dziecko miało być jej wspaniałym owocem. W życiu jednak wszystko potoczyło się inaczej. Adam stwierdza, że został oszukany i teraz musi żyć z osobą, której nigdy nie pragnął.

Adaś i Ola nieustannie marzą o nieosiągalnym spełnieniu i satysfakcji. W ich rozmowach i myślach natrętnie powracają erotyczne wątki. Żona opowiada o spotkanym w windzie ekshibicjoniście, Miauczyński pogrąża się w seksualnych fantazjach, których bohaterką jest sąsiadka Ewcia. Przestrzeń, w której żyją bohaterowie jest ciasna i ograniczona. Stanowi więzienie, z którego nie ma ucieczki. Skazuje niedobranych małżonków na jałową i bezbarwną egzystencję.

W końcu dochodzi do rozwodu. W sztuce Nienawidzę Miauczyński przyłapuje Olę na wypełnianiu ankiety z agencji „Żona dla obcokrajowca”. Pyta ją: – Czy już mnie nie kochasz? na co ona odpowiada zdziwiona: –Że co?. I tak kończy się ich groteskowe małżeństwo.

Ale czy tym dwojgu mogło się udać? Koterski zauważa w wywiadzie dla „Teatru”: [...] Jedna z istniejących prawd terapeutycznych mówi, że przyczyny są zawsze po obu stronach. Wychodzę z założenia, że pary dobierają się dokładnie tak jak na to zasługują. Jeżeli ktoś chce spotkać księżniczkę, to niech sam będzie księciem. Jak jest zerem to spotyka zero drugie. I trudno żeby sobie dwa zera pomogły. Pomóc można tylko samemu sobie i wtedy można być oparciem dla kogoś innego. [...] .
Marzeniem Adama jest przeżyć miłość jak w powieści Bułhakowa: Codziennie na nowo ożywam nadzieją, że już dzisiaj nareszcie przydarzy mi się to, co przydarzyło się Mistrzowi i Małgorzacie. Że oto spotkam mą nieznaną ukochaną, niosącą żółte kwiaty- znak dla mnie. I że miłość napadnie na nas tak, jak napada wyrastający w zaułku morderca i porazi nas od razu. I oto spotyka swoją Małgorzatę. Kobietę, która okazuje się jednak diametralnie różna od wyśnionej ukochanej. Już sam początek ich znajomości rozpoczyna się kłótnią. Od tego momentu ich wspólne życie będzie nieustanną walką, a rozmowy staną się słownymi potyczkami. W Nas troje Miauczyński żali się: Mam ciągłe poczucie przegranej w starciach słownych z tobą. [...] Tak w starciach właśnie, bo ty każdą rozmowę ze mną traktujesz jak starcie. [...] Jak grę na przewagi tratujesz wszystko. I zawsze w niej jesteś górą. [...]Analizuję przyczynę ostatniej leksykalnej przegranej z tobą, myślę jakby ją sobie zrekompensować wygraną w najbliższej rozmowie utarczce, uzbrajam się w wariantowe odzywki na wypadek różnych przewidywanych twoich zagrywek słownych i przychodzi rozmowa z tobą i znowu przegrywam.

Adam i Małgorzata zamienili się rolami. Adaś przyjął postawę bardziej bierną. Zachowuje się jak ofiara niszczącego uczucia. Potrafi spędzać całe godziny na rozważaniu dynamiki swojego związku. Odgrywa rolę romantycznego kochanka. Masochistyczną przyjemność sprawia mu nurzanie się we własnym rzekomym nieszczęściu, w myśleniu o wielkiej miłości i pogardzie, jaką ma odpowiadać na jego poświęcenie ukochana. To Gosia jest stroną dominującą, wychodzi z inicjatywą. Ona zaczepia Adasia na ślubie ich wspólnej znajomej, a potem sama składa mu liczne erotyczne propozycje. Nie ma nic wspólnego ze stereotypem matki i żony, w jakim chciałby ją widzieć Adaś. Jest szalona i nieodpowiedzialna, robi to, na co ma ochotę. Pije. Jej córką zajmuje się babcia. Jej osobowość bardzo różni się od poetyckiej duszy Adasia. Mniej przeżywa niż skłonny do ciągłego rozpamiętywania i analizowania Miauczyński. Jest bezpośrednia i wulgarna. Przypomina kobiety z dramatów Witkacego- jawi się jako nieczuła i zainteresowana wyłącznie seksem. Zręcznie manipuluje uczuciem Adasia, doprowadzając go tym samym do rozstroju nerwowego. Bohater postrzega ją jako emocjonalną wampirzycę, która powoli doprowadza go do obłędu, pozbawiając tożsamości: [...] Mam uczucie [...], że przestałem być przy tobie sobą. [...] Szczególnie w towarzystwie mam dotkliwe poczucie tej przegranej i tego nie bycia sobą, tego gaśnięcia przy tobie. Ty wtedy rozbłyskujesz moim blaskiem, żywiąc się mym blaknięciem, ja zaś matowieję. [...] Przy tobie sam już nie wiem kim jestem. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, co stanowi prawdę o Gosi, a co jest produktem wybujałej wyobraźni i ogromnej wrażliwości Miauczyńskiego, który przecież o wszystkich kobietach ma nie najlepsze zdanie.

Wzajemne stosunki bohaterów cechuje nieustanna ambiwalencja. Adaś potrafi kochać Gosię do szaleństwa by za kilka minut stwierdzić, że jedyne, co do niej czuje, to nienawiść. Ich związek to farsa, walka dwóch nieudolnych bokserów na uczuciowym ringu. Nigdy nie potrafią się zsynchronizować. Gdy jedno czuje namiętność, drugie akurat nie ma ochoty na miłość.( [...] kochamy się na zmianę, nigdy równocześnie) Adaś chciałby dostosować swój związek do własnego uporządkowanego życia. Trzymać się wyznaczonych godzin spotkań i narzucić ukochanej określony rytm. Wyzwolona natura Gosi nie da się jednak nagiąć do sztywnych ustaleń, co powoduje u Adama intensyfikację histerycznych zachowań. Piętnastominutowe spóźnienie przyjaciółki urasta w umyśle bohatera do rangi życiowej katastrofy.

Bohater powiela w swoim związku relację z matką. Kocha ją i jednocześnie nienawidzi, ale nie potrafi przeciwstawić się jej uczuciowej hegemoni. Kobieta jego marzeń- Ela jest uległa i bierna, nastawiona na zaspokajanie jego potrzeb, pozostawia mu inicjatywę. Jednak w realnym życiu Adaś związał się z kobietą dominującą podobną do jego matki.
Pomimo tego, że Miuczyński jest zdominowany przez otaczającą go rzeczywistość i kobiety, które nieustannie narzucają mu, co ma robić, to właśnie do niego jako mężczyzny należy wszelka refleksja, z jego punktu widzenia budowana jest narracja. Adaś zauważa palące problemy, niedogodności, zastanawia się nad sobą i otaczającym go światem. Kobiety ukazane są jako osoby mało refleksyjne, wręcz bezmyślne. Żona pomimo wykształcenia przez cały czas realizuje stereotyp kury domowej, ciągle krzątając się przy sprzątaniu i przygotowywaniu posiłków. Gosia pomimo swej wyzwolonej natury, w końcu i tak zasiada przed telewizorem, by upodobnić się do stereotypowej miłośniczki oper mydlanych. Kobieta marzeń Adama- Ela, jest idealnie kobieca, a przez to zupełnie bierna, ukazana nie jako osoba, ale jako spełnienie erotycznego snu.

Imiennikiem Miauczyńskiego jest bohater dramatu Kształt rzeczy Naila LaBute’a . Nie tylko imiona ich łączą, ale także charaktery. Obaj są zagubieni i niezdarni. Obaj też spotykają na swojej drodze kobiety, które zmienią ich życie. Adam- pierwszy człowiek został stworzony przez Boga, Adam- bohater LaBute’a zostaje stworzony przez kobietę. Evelyn nie tylko ukształtowała jego ciało, ale także i psychikę, czyniąc z nieatrakcyjnego i zakompleksionego chłopaka dzieło sztuki. Sorenson jest produktem subtelnej manipulacji. Dziewczyna spotyka się z nim i powoli oswaja, udając miłość namawia na kolejne zmiany: nowe ubrania, szkła kontaktowe, zdrowe jedzenie, a w końcu także operację plastyczną. Kształtuje jego poglądy. Krok po kroku uczy go nowego zachowania: bycia asertywnym i pewnym siebie. W swoim eksperymencie stwarzania jego nowej osobowości posuwa się jeszcze dalej, przekonuje go by dla niej wyrzekł się swoich przyjaciół. Mężczyzna Labute’a okazuje się nie samostanowiącym o sobie podmiotem, ale wytworem kobiety- artystki, która dowolnie „rzeźbi” w jego żywym materiale. Jest to jednocześnie kobieta – modliszka, która nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć swój cel.

Zdominowani przez kobiety okazują się też bohaterowie Testosteronu Andrzeja Saramonowicza . Panowie spotykają się na weselu Kornela. Sytuacja jest dość nietypowa, gdyż do ślubu nie doszło. Pan młody został porzucony pod ołtarzem, a jego porażka stała się częścią kampanii reklamowej promującej nową płytę niedoszłej żony. Mężczyźni zgrywający z początku „twardzieli” z czasem się otwierają, ujawniając swoje prawdziwe oblicza. Wbrew pozorom i oni są słabi i zagubieni, podatni na zranienia. Pod maskami przemocy i cynizmu kryją się wrażliwe dusze, marzące o prawdziwej miłości. Okazuje się, że wszystko co robią, czynią dla kobiet, by się im podobać i być przez nie podziwianymi. Mimo udawanej pogardy dla żeńskiego świata okazują się oddanymi mężami i ojcami.

Równie zagubieni i niedojrzali jak Miauczyński są bohaterowie sztuk Koronacja Marka Modzelewskiego i Podróż do wnętrza pokoju Michała Walczaka. Maciek z Koronacji jest wprawdzie młodszy od Adasia, ale cechuje go podobna niedojrzałość, ma problemy z własną tożsamością. Miota się pomiędzy pragnieniem samostanowienia a marzeniem o powrocie do dzieciństwa, kiedy był szczęśliwy i nie musiał podejmować ważnych, życiowych decyzji. Wszyscy przypominają mu o tym, że ma już trzydzieści lat, a on ciągle nie wie dokąd zmierza. Maciek, podobnie jak Adam nie potrafi dogadać się z żoną. Tak naprawdę nic ich nie łączy, dzielą wspólne mieszkanie jak dwoje obcych ludzi. Nie sypiają ze sobą. Mężczyzna szuka miłości w ramionach innych kobiet, ale za każdym razem doznaje zawodu. W Koronacji alter ego bohatera jest Król, Który nie tylko komentuje wydarzenia, ale czasem także burzy iluzję sceniczną zwracając się bezpośrednio do publiczności. Król wyraża prawdziwe myśli i uczucia, jakich doznaje bohater, a których zwykle nie wypowiada on na głos. Obecność Króla obrazuje rozdwojenie jaźni bohatera, który prowadzi życie w sprzeczności z samym sobą, tylko w nielicznych momentach Król i Maciek mówią jednym głosem. Maciek wykonuje pracę, której nienawidzi. Prawdopodobnie przez całe życie spełniał marzenia swoich rodziców, a nie własne. Być może robił to ze względu na ojca. Jego poczynania nie przyniosły jednak spodziewanych efektów, ojciec nigdy nie potraktował go poważnie i nie był z niego naprawdę dumny. Śmierć rodzica oznacza detronizację dawnego władcy, który nieustannie ingerował w życie syna. Teraz będzie mógł wreszcie sam zapanować nad własną egzystencją. Ale czy bohater da radę? Maćka cechuje bowiem niedojrzała emocjonalność, jego Król jest śmiesznie dziecinny, a przy tym do bólu szczery. Ma w sobie coś z freudowskiego id, nie ogranicza go nikt z zewnątrz.

Z własną egzystencją nie radzi sobie również Skóra, bohater Podróży do wnętrza pokoju, trzydziestodwuletni student, który postanawia rozpocząć dorosłe życie. Nie jest to zadanie łatwe, gdyż mężczyzna nigdy nie pracował i nadal pozostaje na utrzymaniu rodziców. Aby zatrzymać przy sobie dziewczynę wynajmuje pokój. Jest to miejsce dziwne, klaustrofobiczne i zamknięte, w toku dramatu okazuje się, że również izolowane od świata zewnętrznego. Niestety Skóra ponosi klęskę. Traci pracę, a dziewczyna rzuca go dla jego najlepszego przyjaciela. Tytułowa podróż okazuje się wyprawą w głąb siebie. Bohater zamyka się w pokoju, co obrazuje proces zamykania się w sobie i ucieczki od realności. Trudno jednoznacznie określić, czy wydarzenia rozgrywające się w pokoju bohatera są wynikiem jego choroby psychicznej, czy też pod wpływem narkotyków miewa on dziwne wizje, a może to dwoje byłych pracowników teatru zakpiło sobie z niego i uczyniło go bohaterem wymyślonej przez nich tragedii?

Adasia łączy bardzo wiele z Alvym Singerem, bohaterem filmu Annie Holl Woody Allena. Obaj są zakompleksionymi neurotykami, którzy mają liczne problemy z sobą, otaczającą rzeczywistością jak i w kontaktach z płcią przeciwną. Różni ich oczywiście środowisko w jakim żyją. Bohater Koterskiego mieszka w znienawidzonej Łodzi (choć miejsce to mogłoby być dowolnym miastem z wysoką zabudową), akcja filmu Allena rozgrywa się na nowojorskim Manhattanie. Obaj protagoniści nie mają wyglądu „stereotypowych mężczyzn”. Adasia cechuje „figura pająka”, Alvy jest niskim, łysiejącym rudzielcem, w grubych szkłach na nosie. Singer podobnie jak Miauczyński ma liczne kompleksy, które dotyczą wyglądu i sfery seksualnej. U Alvy’ego dochodzi do tego jeszcze obsesja na punkcie własnego pochodzenia, wydaje mu się, że wszyscy wokół to mający coś do niego antysemici. Do kina chodzi zwykle na filmy o holokauście. Wiecznie rozgadany, analizuje otaczającą go rzeczywistość, rozkładając ją na czynniki pierwsze. Jego manią jest myślenie o przemijaniu, właściwie od piętnastu lat leczy się na depresję, która, jak sam mówi, dręczy go od dzieciństwa. Swojej dziewczynie kupuje zwykle w prezencie książki ze słowem śmierć w tytule. Adasia i Alvy’ego łączy marzenie o wielkiej miłości, która odmieniłaby ich życie. Obaj jednak zupełnie nie radzą sobie w związkach z kobietami, bardziej skupiając się na sobie zamiast na partnerkach. Różnią się jednak tym, że Alvy pomimo swojej śmieszności i groteskowości ma ogromny dystans do samego siebie.

Adaś nie odnalazł się w żadnej z ról społecznych. Mężem jest niedojrzałym i egoistycznym. Traktuje żonę przedmiotowo i agresywnie. Zwraca się do niej głównie po to by jej dokuczyć. Gdyby nie matka Miauczyńskiego, nie dowiedzielibyśmy się nawet jak jego małżonka ma na imię. Bohater nazywa ją zwykle kaczką lub zdefektowaną rurą. Jako ojciec Adaś też się nie sprawdził. W Życiu wewnętrznym dowiadujemy się, że malec nie mieszka z rodzicami. Wychowują go ciotki, z którymi jest bardziej związany uczuciowo niż z matką i ojcem. Miauczyński częściej może usłyszeć głos dziecka z taśmy magnetofonowej, niż w rzeczywistości. Dorosłego już syna widuje sporadycznie, a chcąc mu wynagrodzić swoją nieobecność kupuje drogie prezenty. Ich kontakt ogranicza się do banalnej wymiany zdań i wspólnego poprawiania garderoby przed lustrem. Adaś jest równie nieobecny w życiu Sylwka, jak kiedyś jego własny ojciec. Nie potrafi z nim rozmawiać, okazywać serdeczności i zrozumienia. Sylwuś od małego dorastał w niesprzyjających warunkach. Był świadkiem wiecznych pretensji i kłótni rodziców, ogólnego braku miłości.
Również w pracy Adaś sobie nie radzi. Nie udało mu się osiągnąć odpowiedniej pozycji i sukcesów zawodowych. Matka cały czas wypomina mu, że nie spełnił pokładanych w nim nadziei, że nie został lekarzem lub inżynierem, tylko polonistą. Praca, którą uważał za swoje powołanie, nie daje mu żadnej satysfakcji. Lekcje prowadzi mechanicznie, sztucznie recytując wyuczony wcześniej tekst, sam zauważając, że wszystko przebiega jak u psa Pawłowa. Wykończony psychicznie, odbierając marną nauczycielską pensję czuje się coraz mniej męski, bo nie odpowiada stereotypowi żywiciela rodziny. Z lichej wypłaty nie byłby w stanie zapewnić jej godziwych warunków bytowania.

Adaś znalazł się w bardzo trudnym momencie swojego życia. Kryzys wieku średniego skłonił go do rozważań i podsumowań. Długie niezadowolenie z siebie i własnej pracy doprowadziło go do depresji. Czuje, że zmarnował swoje życie, nie sprawdził się jako mężczyzna, ojciec, nauczyciel.

Podobnie w roli kochanka wypada groteskowo. Ogarnął go obezwładniający lęk. Boi się umrzeć, jednocześnie bojąc się żyć.

Sybilla Sierotkiewicz
Przypisy:
1. Z. Melosik, op. cit.


AddThis Social Bookmark Button

Chłopaki nie płaczą – “Billy (goat in progress)”

Maj 13th, 2008 admin Posted in recenzje 2 Comments »

Chłopaki nie płaczą

Sybilla Sierotkiewicz
Billy (goat in progress), www.ariergarda.eu
reportaż ze spektaklu


Spektakl “Billy (goat in progress)” Tyskiego Ruchu Artystycznego Ariergarda zajął drugie miejsce na festiwalu teatralnym Poszukiwanie Alternatywy, zorganizowanym w dniach 28-30 listopada 2008 w Skierniewicach.

Co to znaczy być mężczyzną. Kto nim jest i kiedy się nim staje? Jak przebiega ów proces? Czy w dzisiejszym społeczeństwie potrzebne są rytuały wprowadzające w dorosłość? Te pytania postawili sobie twórcy spektaklu Billy (goat in progress), którego premiera miała miejsce 25 i 26 kwietnia 2008 w III LO w Tychach.

Jak przystało na przedstawienie o poszukiwaniu sedna męskiej tożsamości, akcję umiejscowiono na sali gimnastycznej: terenie gry i rywalizacji. Aktorzy stali się sportowcami, kreują bohaterów, którzy w przenośni i dosłownie walczą, próbując dowieść swoich racji (jest to również walka wewnętrzna). Przestrzeń koszykarskiego boiska, które staje się również bokserskim ringiem, implikuje przesłanie o walce jako próbie męskości. Współzawodnictwo jest wpisane w męską rolę, służy ciągłemu potwierdzaniu siebie i własnej wartości.

Twórcy spektaklu zadali sobie także pytanie o sens teatru. Mrugają do nas porozumiewawczo oznajmiając: nie wczuwajcie się za bardzo, to tylko iluzja, udawanie. Spokojnie, ta krew to tylko czerwona farba. Teatr to miejsce magiczne, gdzie możecie bezpiecznie dać ujście swoim emocjom. Ale nie bierzcie wszystkiego zbyt poważnie. Aktorzy raz po raz burzą iluzję sceniczną, wciągając w akcję publiczność i dorzucając na stronie : ile ich tu jest czy nie chce mi się już grać.

Przedstawienie pokazuje proces wychowania chłopca na mężczyznę, (a raczej brutalną „tresurę” która ma z niego uczynić godnego przedstawiciela męskiego rodu). Proces łamania wrażliwej chłopięcej duszy odbywa się etapami. Billy jak Różewiczowski Każdy, odbywa podróż przez kolejne kręgi wtajemniczenia. Jest nieporadnym młodzieńcem, który nie potrafi się odnaleźć w twardej rzeczywistości, gdzie normy kulturowe z góry narzucają jaki kto powinien być i jak ma się zachowywać.

Pierwszym przewodnikiem po męskim świecie jest starszy brat który wprowadza „Małego” w arkana męskiej roli, w którą wpisana jest brutalność, brak skrupułów i nasycona wulgarnością seksualność. Wrażliwość jest tu nie dopuszczalna. Jedynymi uprawnionymi emocjami są złość i gniew. Przekaz brzmi jasno: musisz być silny, albo zginiesz, w naszym klubie nie ma miejsca dla mięczaków. Bohater ląduje także w niemal stereotypowej „kuźni prawdziwych mężczyzn” czyli wojsku. I tu czekają go liczne upokorzenia. Ale czy po powrocie to cywila będzie mógł powiedzieć o sobie: teraz jestem naprawdę męski?

Stereotypowy prawdziwy mężczyzna ma być nie tylko agresywny i zdecydowany, ale o jego pozycji decyduje również status materialny i społeczny. Billy jest inny, odstaje. Ze swoim mało męskim zawodem, byle jaką pracą i „babskimi” zainteresowaniami nie pasuje do lansowanego wzorca. Tylko w samotności może przeżywać głęboko skrywane uczucia, rozmawiać z własnym wnętrzem. W twardej rzeczywistości nie ma miejsca na sentymenty, prawdziwi twardziele się przecież nie rozklejają. Dramat tłamszonej tożsamości przeradza się w tragikomedię, kiedy do bohatera wpada z wizytą dawno nie widziany kolega. Billy pomimo tego, że ukończył studia pracuje w fabryce produkującej uszczelki. Ogarnia go zwątpienie i nuda, szef na każdym kroku upokarza. Bohater wypada blado w porównaniu z dobrze ustawionym kumplem, który robi karierę w międzynarodowej korporacji. Nie umie nawet pić jak „prawdziwy facet” i krztusi się raz po raz podczas gdy jego kompan bez problemu wlewa w siebie kolejne kieliszki.

Billy ulega naturalizacji, bije się jak prawdziwy mężczyzna, „zalicza” kolejne kobiety, wyzbywa się dawnej wrażliwości. Kiedy już wydaje nam się, że bohater się przystosował, spychane dotąd uczucia powracają ze zdwojoną siłą. Nowy wizerunek okazuje się być tylko drogo opłaconą maską, fasadą która może runąć z byle powodu.

Marcin Stachoń i Michał Ostaszewski stworzyli rewelacyjny aktorski duet. Perfekcyjnie pokazali różnorodne stany emocjonalne: gniew, strach, zwątpienie, samotność. Przy pomocy ironii i groteski odsłaniali przed nami zakłamanie otaczającej rzeczywistości, mechanizmy, które czynią jednostkę niewolnikiem norm społecznych i od których bardzo trudno się wyzwolić. Nawet gdyby to było możliwe to cena może okazać się zbyt wysoka. Bardzo dobre przedstawienie. Polecam.

Sybilla Sierotkiewicz


AddThis Social Bookmark Button