Janusz A. Włodarczyk. Pokochać Tychy?, czyli Miasto od nowa

Listopad 2nd, 2012 admin Posted in ARCHINOTATNIK - Tychy, architektura Komentarze są wyłączone

Wyższa Szkoła Techniczna WST, Katowice 2012

Ukazała się kolejna książka prof. zw. dr hab. architekta Janusza A. Włodarczyka, z zakresu architektury.
Dostępna: WST, Katowice, ul. Rolna 43,
kwestura, e-mail: kwestor@wst.com.pl.
Cena 35 zł

Z recenzji niniejszej książki

Historia budowy miasta napisana przez uczestnika tego procesu zdarza się nieczęsto, a dla czytelników, tym bardziej dla badaczy przedmiotu, ma wartość materiału źródłowego. We Francji pozycją taką, niedawno wydaną są Memoires Eugene Haussmanna (…) książka Pokochać Tychy? (…) jest nieocenionym materiałem-dokumentem, naświetlającym mechanizmy powstawania miasta na tle powojennej epoki wraz z jej imponderabiliami.
(…) Autor przyjął układ równoległego prowadzenia dwóch wątków tematycznych ujętych w „akty” i „między aktami”. Akty ukazują historię powstawania miasta. „Między aktami”, a w istocie równolegle do nich toczy się życie(…) prywatne Autora pozostające w związku z „aktami” i mocno powiązane z ludźmi środowiska twórców i zdarzeniami towarzyskimi. Konstrukcja ta sprawia, że książka jest dyskursem żywym. Jest zwartą opowieścią o kilkudziesięcioletniej historii budowy i życia nowego miasta, w której to powstające miasto jest (…) miejscem i tłem ważnych zdarzeń, obserwacji i spostrzeżeń.(…) Read the rest of this entry »

AddThis Social Bookmark Button

V. Lata 80. Po równi pochyłej, z góry w dół

Październik 15th, 2009 admin Posted in ARCHINOTATNIK - Tychy Komentarze są wyłączone

V. Lata 80. Po równi pochyłej, z góry w dół

Pierwszy rok nowej dekady, podobnie, jak miało to miejsce w przypadku poprzedniej, przyniósł zmianę tempa i charakteru działań w realizacji miasta stosownie do politycznych zmian w kraju. W stosunku do sytuacji sprzed lat dziesięciu nie była to już tylko zmiana kosmetyczna, kolejna wymiana ekipy rządzącej. Wystąpiły symptomy obsuwania się fundamentów wielkiej budowli, zdawało się – wiecznie trwałej budowli totalitarnego ustroju zwanego socjalizmem? komunizmem? A może quasi-socjalistycznego totalitaryzmu, czyli socjalitaryzmu – po prostu. Read the rest of this entry »

AddThis Social Bookmark Button

VI. Lata 90. i Nowy Wiek. Życie toczy się dalej. Próba podsumowania

Październik 15th, 2009 admin Posted in ARCHINOTATNIK - Tychy Komentarze są wyłączone

VI. Lata 90. i Nowy Wiek. Życie toczy się dalej. Próba podsumowania

Nieprzerwanych trzydzieści lat pracy przy realizacji nowego, od zera tworzonego miasta, od początku do zakończenia – a coś takiego się przecież w moim przypadku dokonało – to dla architekta przygoda nie lada. Z perspektywy tych lat, plus jeszcze kolejnych dwudziestu, kiedy to już przyglądałem się mu z innego już punktu patrzenia, już nie od strony architektonicznego warsztatu praktyki, lecz od teorii: myślenia, pisania i dydaktyki, wszystko to razem wzięte daje kompleksowy obraz zjawiska, jakim jest architektura.

Read the rest of this entry »

AddThis Social Bookmark Button

I. Idee i mity

Luty 20th, 2008 admin Posted in ARCHINOTATNIK - Tychy Komentarze są wyłączone

Read the rest of this entry »

AddThis Social Bookmark Button

2. Początki, lata 50. Modernizm utracony, modernizm odzyskany

Luty 20th, 2008 admin Posted in ARCHINOTATNIK - Tychy Komentarze są wyłączone

prof. Janusz A. Włodarczyk
wprowadzenie
ARCHINOTATNIK – spis
ARCHINOTATNIK – TYCHY – spis
reportaż ze spotkania z autorem w Muzeum Miejskim
link bezpośredni: www.kocham.tychy.pl/archinotatnik

II. Początki, lata 50. Modernizm utracony, modernizm odzyskany i – coś (czyli soc) pomiędzy

1.	Logo miasta z 2002 roku, w 50 rocznicę zaistnienia, proj.

Skoro nasze kolejne spotkania z Tychami ( początkowo z Nowymi Tychami i ich historią, warto bowiem pamiętać, iż Tychy istniały wieki wcześniej – browar Książęcy wzmiankowano w roku 1613 – a nazwa Nowe Tychy, jako propagandowa, trwała za socjalizmu na tyle długo, by zaznaczyć nowe, a później ulec wyciszeniu) traktujemy jako coś na kształt „powieści w odcinkach”, powstających wszak w pewnej odległości czasowej, będę stosował metodę łącznika, zahaczając jeden rozdział o drugi, celem lepszej klarowności wywodu. Czynnik odcinkowy wymuszać może też niekiedy niewielkie powtórki w tekście, myśli zaistniałych we wprowadzeniu i w Ideach (rozdział I). Unikam tego, ale nie zawsze się da powtórzenia uniknąć. W niniejszym, II rozdziale zaczynamy na dobre snuć wątek o tworzeniu miasta, jak przystało na jego tytuł, pamiętając jednak zawsze o historycznym tle, nic się bowiem nie dzieje ot tak, bez przyczyny.

Niedobry czas dla polskiej architektury pierwszej połowy lat 50., jak dla sztuki w ogóle, znany pod nazwą socrealizmu (socjalistycznego realizmu), charakteryzował się, stosownie do ówczesnej nowo-mowy stylem narodowym w formie, socjalistycznym w treści, zgodnie z zasadą: Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek, dwa w jednym, naród i soc. Jako idea zaistniał we wschodnim systemie totalitarnym, podszywającym się pod utopijne idee komunizmu/socjalizmu, musiała się ona, idea, odróżniać od zachodnich idei modernistycznych – i demokratycznych, ubrano więc ją w eklektyczny kostium, czerpiący z antyku, tworząc architektoniczny, dziwny melanż elementów rodzimych/ludowych z uniwersalną stylistyką wygasającej tradycji tegoż antyku, będącej w wyraźnej sprzeczności z technicznymi osiągnięciami architektury i z ideą nowoczesnego świata kultury, a przy tym, aby było śmieszniej, w przypadku warszawskiego Pałacu Kultury wykazujący wielkie podobieństwo do nowojorskich wieżowców końca XIX wieku. Był nadbudową Systemu (znów marksistowska nowo-mowa nauki/filozofii Marksa) stalinizmu i ze śmiercią jego twórcy (1953) się zakończył, poślizgowo jeszcze circa dwa lata dogorywając

Szkicowy plan zagospodarowania powiatu tyskiego, 1960

Początki modernizmu, czy inaczej, nowoczesności w architekturze to lata 20. XX wieku, w latach 30. rozkwitającej, by na czas II światowej wojny, w świecie zachodnim, przyhamować. Inaczej sprawy potoczyły się w Polsce i innych krajach Europy wschodniej, odciętych od reszty żelazną kurtyną, musieliśmy na modernizm jeszcze te dziesięć lat czekać. Tu można powiedzieć, iż w czasach PRL-u czasem najlepszym dla architektury były lata 1946-1949 i 1955-1960. Potem przyszły lata chude: typizacja, fetysz prefabrykacji, kiedy architekturę zdominowało kiepskie wykonawstwo, preferencja ilości i bylejakości w stosunku do jakości; nastąpiło zdeprecjonowanie architektury jako sztuki, towarzyszące staczaniu się gospodarki po równi pochyłej, aż po stan zapaści lat 80. W takim to kontekście miasto Nowe Tychy miało nieco szczęścia: relatywnie dobry start – apogeum socrealizmu go ominęło, w tymże stylu zbudowano tylko osiedle „A”, dziś wspominane nostalgicznie, jawiąc się wówczas symbolem eklektycznego uniformizmu, dalsze osiedla powstawały już w duchu nurtu modernistycznego, lepiej czy gorzej, ze wszystkimi konsekwencjami mankamentów ustroju, zgodnie z planem, w miarę harmonijnie do końca lat 70. Potem już było gorzej, aż po rok 1989, a po nim – w czasie już nam bliskim; dojdziemy do niego z końcem opowieści. Na razie – wróćmy do początków.

Jest więc rok 1950, decyzja rządu o powstaniu miasta, Górny Śląsk, niewielkie miasto, rzędu 10 tysięcy mieszkańców, tradycje piwowarskie, książęta pszczyńscy, zniemczeni, czy lepiej: śląscy piastowicze, dobra tradycja. Górny Śląsk funkcjonował w PRL-u, na tle reszty kraju, na nieco odrębnych warunkach. Miał nieco więcej swobody, quasi-autonomii, górnictwo było wtedy gospodarczym atutem socjalistycznego państwa, było przez nie hołubione. To, co nie zawsze było możliwe poza Śląskiem, tu możliwe bywało. Dzięki temu niejako, co ujawnimy w trakcie naszych rozważań, Tychy miały więcej swobody, gdy chodzi o realia przestrzenne czy bliżej – architektoniczne.

Szkicowy plan zagospodarowania powiatu tyskiego, 1960

I wreszcie pierwsze konkrety. Za początek powstania miasta uznać można uchwalenie przez Prezydium Rządu planu regionalnego i podjęcie konkursu na plan miasta oraz niemal równolegle, w roku 1951, rozpoczęcie realizacji osiedla „A”. Miasto: Nowe Tychy – w odróżnieniu od starych Tychów – tak bowiem w mowie potocznej, nieoficjalnie, stara tkanka miejska była nazywana. Pozostała ona na uboczu, odwrócono się do niej plecami pozostawiając jakby na marginesie; integracja nowego ze starym miała nastąpić z czasem.

Do konkursu na projekt nowego miasta zaproszono cztery zespoły wybitnych architektów-urbanistów i z czterech prac wyłoniono dzieło profesorów Hanny Adamczewskiej (później Wejchertowej) i Kazimierza Wejcherta z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. Zatwierdzony realizowany i szybko potem plan zapowiadał powstanie miasta pár excellence modernistycznego, opierającego się na przesłankach i wzorcach prezentowanych przez ruch nowoczesny, wyartykułowanych w Karcie Ateńskiej, podstawowym dokumencie modernizmu w architekturze. Główne cechy jego podstawowych funkcji życiowych stanowiły, w porównaniu z chaosem miast kapitalistycznych ery przemysłowej wieku XVIII i XIX, upraszczając problem, wydzielone strefy: mieszkania, pracy i wypoczynku. Etykieta miasta socjalistycznego, która do Tychów już na wejściu przylgnęła, była więc bezsensownym frazesem o charakterze ideologicznym określonego rodowodu pseudo-socjalistycznego totalitaryzmu: czyż można było się przyznawać do zapożyczeń z modernistycznej ideologii zgniłego Zachodu?

Plan oferował niezwykle przejrzysty układ; jego cechy charakterystyczne stały się jego elementami krystalizującymi, istotnego czynnika teorii profesora Wejcherta. Na marginesie warto zauważyć, iż prostota planu dała się łatwo ująć w graficzny symbol powstałego wiele lat później logo miasta Tychy. To o czymś świadczy.

Trzon kompozycji układu miasta to dwie krzyżujące się osie: północ-południe – zielony szew organizmu miejskiego i wschód-zachód – średnicowa linia kolejowa. Dla ścisłości: teoretyczna oś, pionowa, ze względów topograficznych uległa lekkiemu odchyleniu strzałki tzw. róży wiatrów o kilka stopni w kierunku wschodnim, dając w konsekwencji korzystniejsze oświetlenia budynków (ale to już szczegóły). Przecięcie osi jest środkiem układu i, tym samym, środkiem miasta, a także czworoboku centralnych osiedli śródmiejskich, o bokach liczących 1 kilometr. Linia kolejowa dzieli miasto na dwie w miarę równe części: północną i południową. Na każdą z nich składają się osiedla mieszkaniowe, funkcjonujące niejako w sposób autonomiczny, dzięki handlowo-usługowym centrom osiedlowym i podstawowym usługom, czyli przedszkolu, szkole podstawowej z salą gimnastyczną – z zasady, ośrodkowi zdrowia, przestrzeni rekreacyjno-sportowej; dla 2-3-4 jednostek przewidywano żłobek, punkt pocztowy i ewentualne inne. Ówczesny plan nie uwzględniał obiektów kultu religijnego, z czasem jednak, sukcesywnie, realizowano kościoły odpowiednio do zapotrzebowania społecznego, dość elastyczny i rozluźniony plan pozwalał na uzupełnienia przez obiekty nie przewidywane a priori. Pierwszy nowy kościół powstał jakby wyprzedzająco w miejscu wiele lat później zaistniałego osiedla Honorata w południowej części miasta, w latach 70.

Szew zielony stanowi obecny w planie Park Północny włączający dawne stawy, wiązany przewężeniem ulicznej zieleni bulwaru pieszego i jezdnego z jeziorem Paprocańskim, znajdującym się w południowej części miasta i areałem leśnym lasów kobiórskich, rozciągających się w kierunku południowym, w stronę Pszczyny.
Tychy, Stawy Parku Północnego, Foto. Janusz A. Włodarczyk,1995 Tychy, Stawy Parku Północnego, Foto. Janusz A. Włodarczyk © 1995

Nad wykopem linii średnicowej, na długości jej śródmiejskiego kilometrowego odcinka, plan przewidywał centrum administacyjno-handlowo-kulturalne miasta wraz z dworcem kolejowym, (na projekt którego rozpisano konkurs SARP). Wspomniany szew zielony, w południowej części miasta nie stał się, aż po dziś dzień, czytelny w związku z zaniechaniem budowy tegoż centrum. Na obrzeżach miasta, w częściach wschodniej i północno-zachodniej zlokalizowano tereny przemysłowo-składowe. Plan uwzględniał także miejsce dla zespołu wyższych uczelni jako czynnika ożywiającego miasto i elementu miastotwórczego dla nowego organizmu miejskiego.

Tychy, Plan ogólny zagospodarowania terenu, 1954

Mamy więc do czynienia z modernistycznym modelem miejskim, w pełni samowystarczalnym. W świetle tego teoria, czy lepiej – bezpodstawne insynuacje co do rzekomo sypialnianego charakteru miasta często celowo przyklejane do jego idei, bezmyślnie powielane bez rozeznania problemu, (o czym wcześniej już napomknąłem), są bezpodstawne. Mówi o tym sam plan miasta jako treść konkursowego projektu, jednak, aby postawić kropkę nad i, przytoczmy istotny dla sprawy fragment tekstu dokumentu:„Na polecenie wiceministra Żakowskiego Centralny Zarząd Biur projektowych Budownictwa Miejskiego powołał komisję rzeczoznawców urbanistycznych… komisja przygotowała opinię” z której „warto wynotować… uwagi: ” Źródło: H. Adamczewska-Wejchert, K. Wejchert. Jak powstawało miasto. Pergamon, Tychy 1995, tom 1, s. 43.

Budowa miasta ruszyła. W owych czasach działano szybko i profesjonalnie, jeszcze, później było już gorzej i gorzej. Przypomnijmy błyskawiczne działania inwestycyjne Polski międzywojennej: Gdynia – od zera nowe miasto (1921-1939), COP – Centralny Ośrodek Przemysłowy – aktywizowanie Polski środkowej, tradycyjnie rolniczej, Wystawa/Targi w Poznaniu na międzynarodową skalę (1928-1930), FIS w Zakopanem (1938) – gwałtowny rozwój sportów zimowych: architekturę wielkiej skali realizowano z dnia na dzień, sensownie, a wszystko to w trudnym bardzo scalaniu społeczności trzech zaborów po 123 latach zapaści i nieistnienia. Ślady takich działań obserwować mogliśmy tuż po wojnie: warszawska trasa W-Z, w tamtych latach ewenement ideowy i techniczny (1949),w tym samym czasie ratowanie obsuwającej się skarpy warszawskiej z kościołem św. Anny czy przesuwanie warszawskich obiektów: kościoła na Lesznie i pałacu na Osi Saskiej w inne miejsca. W pięć lat po zniszczeniach wojennych, duchowych i materialnych, mentalność ludzi, i inżyniera, i robotnika nie uległa jeszcze destrukcji i mimo narzuconej władzy społeczeństwo było jeszcze odpowiedzialne, bylejakość jeszcze nie stała się normą.

Tychy, Plac Baczyńskiego, osiedle B, budynek „Pod Wieżyczkami”, Foto. Janusz A. Włodarczyk © 2008 Tychy, zabudowa mieszkaniowa osiedla B, ul. Bohaterów Warszawy, Foto. Janusz A. Włodarczyk ©  2008

Pierwsze lata rozruchu budowy były trudne, to oczywistość. Dopóki nie rozpoczęto działań in situ, w Tychach, koordynacja ich była utrudniona. Programowanie i pierwsze projekty realizacyjne osiedli i kompleksowe projekty architektury przygotowywano w Warszawie w biurze projektów (Miastoprojekt) ZOR (Zakład Osiedli Robotniczych), częściowo w pracowni NMT Gliwice (osiedle „A”). W połowie lat 50. powstał w Tychach prowizoryczny budynek, barak po prostu, o szumnej nazwie „biurowiec przy stadionie”, mieszczący siedziby dwóch uczestników takoż szumnie brzmiącego „procesu inwestycyjnego”, czyli inwestora zastępczego, DBORU’u – Dyrekcji Budowy Osiedli Robotniczych i projektanta, czyli Miastoprojektu Nowe Tychy; trzeci uczestnik, wykonawca, czyli TPBM – Tyskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Miejskiego, przedsiębiorstwo o znacznie liczebniejszej kadrze znalazł się był w większej relatywnie prowizorycznej zabudowie. Mimo prymitywnych warunków fakt możliwości bezpośredniego kontaktu z budową stawiał jej organizację na znacznie wyższym poziomie. Nieoceniona wprost stała się szansa doraźnego nadzorowania realizacji miasta przez inwestora i projektanta, realizowanego przez wykonawcę. Budowa ruszyła pełną parą. Projekty z deski architektów i projektantów branżowych trafiały wprost do rąk budowniczych. Codzienna możliwość obserwacji i materializacji własnych dokonań projektowych była dla architekta – i nie tylko dla niego, choć inaczej – wielką satysfakcją i dobrą lekcją architektury.

O szybkości powstawania miasta niech zaświadczy liczba 50 tysięcy jego mieszkańców u progu lat 60. Jak zawsze w tego rodzaju przedsięwzięciach realizowane miasto, a zwłaszcza stary, historyczny organizm miejski stawały przed nowym wyzwaniem w kategoriach socjologicznych: Nowe brutalnie wchodziło w Stare, z konsekwencjami wielowarstwowymi: w związku z językiem, obyczajem, statusem społecznym, światopoglądem. Miejscowi, czyli Ślązacy zetknęli się nagle, w stosunkowo krótkim czasie z ludnością napływową z całego kraju, ulegając ich gwałtownej dominacji. Powstanie środowiska inteligencji związanej z wielką inwestycją, głównie technicznej, stworzyło nową jakość w społeczności tyskiej. Jak nigdzie indziej na zasiedziałym Górnym Śląsku, Tychy doznały w bardzo krótkim czasie szoku socjologicznego o szczególnym nasileniu. W samym Miastoprojekcie zespół ludzi o stosunkowo wąskim kręgu zawodowym i społecznym był wielce różnorodny, a jednocześnie, mimo powstawania równolegle różnych grup zawodowych: lekarzy, nauczycieli, artystów, żadne inne środowisko inteligenckie nie było w początkach stawania się miasta tak wyraziste, jak grupa jego budowniczych, w znacznej mierze w wyniku skoszarowania ich w jednym ośrodku, jakim był tenże „biurowiec przy stadionie”.

Tychy, widok z osiedla B na rynek „starych” Tychów z kościołem św. Marii Magdaleny,  Foto. Janusz A. Włodarczyk © 2008 Tychy, przychodnia zdrowia, osiedle B, Foto. Janusz A. Włodarczyk © 2008

Tyskie biuro projektów nie odbiegało od krajowego wzorca funkcjonującego z niewielkimi modyfikacjami przez dziesięć lat: dyrektor, naczelny inżynier, pracownie grupujące zespoły architektoniczne i przyporządkowane im zespoły branżowe z kierownikiem, jako w miarę autonomiczne organizmy, czyli kadra projektowa, a następnie administracja biura oraz pracownicy usługowo-techniczni. No, i, oczywiście komórka partyjna z działem czuwającym nad kadrą i jej socjalistycznym morale. Taką „niewielką modyfikacją” był fakt, iż biuro powstało dla konkretnego przedsięwzięcia, jakim było projektowanie w związku z określonym zadaniem inwestycyjnym, a nie podejmowanie zleceń na dowolne obiekty architektoniczne. Po latach uległo to zmianie, ale to było później. Konsekwencją tego faktu była stała obecność stanowiska generalnego projektanta, egzekwującego swe prawa autorskie i merytorycznie, i miało ono w biurze pozycję najważniejszą. W tyskim biurze reprezentowało je dwie osoby, autorzy planu miasta: profesorowie, architekci-urbaniści, Hanna Adamczewska-Wejchert i Kazimierz Wejchert. Merytorycznie (nie formalnie) podlegali im główni projektanci-architekci i autorzy konkretnych zadań projektowych, osiedli i obiektów architektonicznych, w trakcie ich projektowania, a później nadzorowania ich realizacji w ramach opieki autorskiej.

W trudnych początkach także i sprawa kadry projektanckiej przysparzała kłopotów, w latach 1955-1959 jej fluktuacja była znaczna. Ludzie, często przypadkowi, pojawiali się, znikali, w braku rozeznania, z czym będą mieli do czynienia. Na przełomie lat 1958-1959 zjechały do Tychów trzy pary małżeńskie architektów: Maria i Andrzej Czyżewscy oraz Ewa i Marek Dziekońscy z Wrocławia, a z Warszawy, po uczelni krakowskiej, Bożena i Janusz A. Włodarczykowie, czyli moja żona i ja (autor niniejszego tekstu). Ten osobisty rys sprawia, iż niniejsza relacja z czasów po naszym przyjeździe do miasta staje się bardziej wiarygodna, choć po części – wyjąwszy fakty – oczywiście subiektywna. Ta grupa architektów świadczy między innymi o pewnej stabilizacji kadry, bowiem, z wyjątkiem Marka Dziekońskiego, który po latach, ze względów osobistych, wrócił do Wrocławia, reszta nas wytrwała w biurze do końca jego istnienia tj. do roku 1989. Z tych najbardziej wytrwałych wymienić jeszcze należy architektów Wacława Jaciowa, Zdzisława Łojewskiego i Marka Niklewicza, który z czasem przeszedł na stanowisko Architekta Miejskiego. Rzecz jasna, w niniejszym tekście, który nie jest przecież monografią biura projektów, nie sposób dokonać pełnej wyliczanki jego pracowników, mam nadzieję, iż niewymienieni, a jest ich wielu, mi to wybaczą.

Browar Książęcy, fot. 2006

Miasto powstawało od zachodu na wschód i z północy na południe, zaczynając od dawnego organizmu miejskiego – starych Tychów i osiedla „A”, wyprzedzającego w czasie powstanie planu ogólnego i kompleksową realizację miasta. Po ukończeniu części północnej miano przekroczyć linię demarkacyjną, czyli linię kolejową prowadzoną w wykopie i realizować południe miasta. Tak się też stało. W latach 50. zrealizowano więc osiedla „A” , „B” i „C”. Każde z nich było inne w charakterze, każde było swoistym signum temporis – znakiem czasu. Osiedle „A” było socrealistyczne, cokolwiek to znaczy, a w takim znaczeniu trudno było dopatrzyć się logiki; niewątpliwie decydowała symetria układu i eklektyczny rys tradycji antyku, daleki od logicznie obowiązującego nurtu modernistycznego. Osiedle „B”, największa chyba w ogóle tyska jednostka urbanistyczna, było już miękko prowadzoną siatką ulic, z honorowaniem zastanej rozproszonej zabudowy małomiasteczkowej, z centralnym placem o tradycji rynku, wyrazistej zabudowy mieszkaniowej, z kinem ‘”Andromeda” ( jednym z lepszych w Polsce), kawiarnią i restauracją. W kontakcie z nieco później zrealizowanym rynkiem starej części Tychów, powstał w osiedlu „B” w tym samym czasie teatr „Mały”, pierwszy nowy obiekt kultury na większą skalę. Oba osiedla realizowane były metodą tradycyjną realizacji, to znaczy, że w ich budynkach zastosowano ceglaną konstrukcję ścian i strome dachy kryte dachówką. Trzecie osiedla lat 50., osiedla „C1”, „C2” i „C3” to już tkanka domów prefabrykowanych. Były to pierwsze tyskie budynki realizowane metodą uprzemysłowioną, jeszcze (na szczęście) zastrzeżoną dla lokalnych potrzeb, a nie, jak później, w oparciu na ogólnopolskiej produkcji uniformizującej kraj systemową „wielką płytą” czy „wielkim blokiem” od Bałtyku po Tatry, od Odry po Bug. Wszystkie trzy osiedla zachowały jeszcze z układu urbanistycznego miasta przemysłowego wieków XVIII i XIX zabudowę obrzeżną ulic, choć już nie w pełni tak zwartą, jak uliczne linie kanionów arterii dawnych miast. W Tychach, do w pełni modernistycznej zasady układu całkowicie luźnej zabudowy przechodzono sukcesywnie, nie gwałtownie, zmiana ta dokonała się w pełni mniej więcej po przekroczeniu osi zielonej, czyli na wschód od Parku Północnego, a już całkowicie w części południowej miasta. Ale do tego dojdziemy w następnych rozdziałach.

Tychy, jezioro Paprocańskie, Foto. Janusz A. Włodarczyk ©  1995

Tychy , rozdział II, spis ilustracji, zdjęcia: Janusz.A. Włodarczyk
1. Logo miasta z 2002 roku, w 50 rocznicę zaistnienia, proj.
2. Szkicowy plan zagospodarowania powiatu tyskiego, 1960
3. Logo miasta z 2002 roku, w 50 rocznicę zaistnienia, proj. i Schemat planu,1961
4. Stawy Parku Północnego, fot. 1995 Plan ogólny zagospodarowania terenu,1954
5. Plan ogólny zagospodarowania terenu, 1954
6. Plac Baczyńskiego, osiedle B, budynek „Pod Wieżyczkami”,
7. Zabudowa mieszkaniowa osiedla B, ul. Bohaterów Warszawy, fot. 2008
8. Widok z osiedla B na rynek „starych” Tychów z kościołem św. Marii Magdaleny, fot. 2008
9. Przychodnia zdrowia, osiedle B, fot. 2008
10. Browar Książęcy, fot. 2006
11. Jezioro Paprocańskie, fot. 1995


AddThis Social Bookmark Button