<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>czytelnia</title>
	<atom:link href="http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl</link>
	<description>czytelnia</description>
	<lastBuildDate>Tue, 27 Jul 2010 20:38:54 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Tyski skarbiec architektury</title>
		<link>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?p=161</link>
		<comments>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?p=161#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 May 2010 10:45:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[architektura]]></category>
		<category><![CDATA[tyski skarbiec architektury]]></category>
		<category><![CDATA[budynek]]></category>
		<category><![CDATA[Klub NOT]]></category>
		<category><![CDATA[Marek Dziekoński]]></category>
		<category><![CDATA[Maria Lipok-Bierwiaczonek]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?p=161</guid>
		<description><![CDATA[Maria Lipok-Bierwiaczonek
Budynek dawnego klubu NOT.
W październiku tego roku przypada 60. rocznica podjęcia przez Prezydium Rządu uchwały o budowie miasta Nowe Tychy. Ta decyzja wiele zmieniła w życiu tyszan – i tych, którzy od pokoleń mieszkali w starym miasteczku, i tych, którzy swego czasu podjęli przełomową w swoim życiu decyzję o przeprowadzce do budowanego nowego miasta.
Dziś, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><em>Maria Lipok-Bierwiaczonek</em></p>
<p style="text-align: right;"><strong>Budynek dawnego klubu NOT.</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft" style="margin-right: 10px;" title="Budynek dawnego klubu NOT, proj. Marek Dziekoński. Fot. Maria Lipok-Bierwiaczonek" src="http://lh5.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/S9wDyKT0K1I/AAAAAAAAK5I/6OKh4jpbxjs/s512/IMG_9889.JPG" alt="" width="102" height="153" />W październiku tego roku przypada 60. rocznica podjęcia przez Prezydium Rządu uchwały o budowie miasta Nowe Tychy. Ta decyzja wiele zmieniła w życiu tyszan – i tych, którzy od pokoleń mieszkali w starym miasteczku, i tych, którzy swego czasu podjęli przełomową w swoim życiu decyzję o przeprowadzce do budowanego nowego miasta.<br />
Dziś, po sześciu dekadach, mamy dobrą perspektywę, aby ocenić znaczenie wydarzeń sprzed ponad półwiecza i późniejszych procesów społecznych, będących ich konsekwencją. Mamy niezbędny dystans czasowy i emocjonalny. Przede wszystkim zaś wolni jesteśmy od ideologicznych zacietrzewień.<br />
Obiektywna, spokojna refleksja dotycząca czasu i procesu powstawania nowego miasta jest bardzo potrzebna. Potrzebne są badania archiwalne, aby wyjaśnić różne istniejące dotąd  wątpliwości, a także, co bardzo ważne, uporządkować wiadomości. Tym wszystkim zajmują się między innymi pracownicy Muzeum Miejskiego, które powstało dokładnie pięć lat temu (była to jedna z najszczęśliwszych decyzji władz miasta!).<span id="more-161"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Tychy jak Kraków</strong><br />
Jedną z misji muzeum jest stworzenie pełnego leksykonu wiedzy o architekturze miasta, w tym o projektantach poszczególnych osiedli i obiektów, o artystach–autorach dekoracyjnego wystroju obiektów publicznych. Potrzebne jest uporządkowanie chronologii powstawania osiedli i ważniejszych obiektów. Z wspomnianą pracą naukową wiąże się drugie zadanie: popularyzacja tych wiadomości oraz wypromowanie tras turystycznych pozwalających na zwiedzanie naszego miasta. Tychy to nie Kraków – nie mają zabytków architektury gotyckiej czy renesansowej (barokowej już tak! – to stary kościół i pałac). Ale nasze miasto ma ważny atut: tylko u nas poznać można dzieła architektury całego okresu powojennego, układające się w atrakcyjny ciąg zwiedzania – od zabytków socrealizmu po dzieła postmodernizmu. Tychy przyciągają uwagę znawców architektury i urbanistyki, badaczy zmian tendencji w sztuce projektowania okresu powojennego. Ale architektura Tychów nie jest doceniana przez samych mieszkańców, niewiele o jej wartościach wiedzą. Czas zatem, aby o tych wartościach zacząć opowiadać.<br />
Dobrą ku temu okazją jest właśnie wspomniana na początku rocznica. W tym szkicu nie będę jednak pisać o początkach budowy miasta i o urokach architektury pierwszego tyskiego osiedla A – ten temat podejmowałam już w minionym roku. Dziś chcę zaprosić Czytelników do spaceru na osiedle E i przyjrzenie się jednemu z najpiękniejszych budynków w mieście.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Był taki klub&#8230;</strong><br />
Na początku lat 60. XX w. najbardziej intensywne prace budowlane obejmowały rejon osiedli D i E. Na tym drugim osiedlu powstały dwie szkoły, ciekawe jako dokument ważnego etapu rozwoju architektury: pierwsza w Tychach szkoła tzw. pawilonowa (SP nr 12, obecnie Gimnazjum nr 12) oraz gmach „budowlanki”, bardzo okazały, z basenem, warsztatami, internatem – niemal uczelnia. Oddaną do użytku w 1959 roku „dwunastkę” projektował zespół warszawskich architektów Z. Jaroszyński, T. Stramowski i T. Uniejewski; „budowlankę”, oddaną do użytku w 1962 roku, zaprojektowali Maria i Andrzej Czyżewscy z tyskiego Miastoprojektu.<br />
Ale w tej enklawie nowoczesności na osiedlu E powstał wkrótce potem jeszcze jeden ciekawy obiekt – budynek mieszczący klub Naczelnej Organizacji Technicznej, znany pod nazwą „Klub Górniczy” (jako że faktycznie był pod opieką Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa, należącego do NOT). Ten klub w latach 60. XX w. był miejscem spotkania elit tyskich. Wstęp był reglamentowany, tylko dla posiadaczy specjalnej karty i legitymacji SITG. Nie o obyczajach klubowych chcę tu jednak pisać (choć zapraszam do wspomnień ówczesnych bywalców tego miejsca), lecz o walorach architektury tego budynku.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft" style="margin-top: 10px; margin-bottom: 10px;" title="Budynek dawnego klubu NOT, proj. Marek Dziekoński. Fot. Maria Lipok-Bierwiaczonek" src="http://lh4.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/S9wDOsexA0I/AAAAAAAAK4s/daTT9pcFOsA/s800/IMG_9882.JPG" alt="" width="500" height="334" /></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Budynek – rzeźba</strong><br />
Bryła tego budynku ma niezwykły kształt – to forma prawdziwie rzeźbiarska. Lekkości nadaje mu nadwieszenie pierwszego piętra nad parterem, przeszklona zewnętrzna klatka schodowa od strony zachodniej, pionowy rytm ram konstrukcyjnych elewacji pierwszego pietra. Ale jakie to są ramy! Warto się przyjrzeć: unikatowa forma, opracowana i zastosowana tylko w tym jednym, jedynym budynku, o rzeźbiarskiej formie.<br />
Przyglądajmy się dalej. Zwracają uwagę boczne elewacje budynku, z charakterystycznymi „wcięciami”. Rzut pierwszego piętra przypomina bowiem dwa długie trapezy, których krótsze podstawy, stykające się z sobą, tworzą oś podłużną budynku. Dzięki temu cała bryła budynku ma właśnie wspomnianą rzeźbiarską formę. Na parterze zaprojektowane jest patio – na początku funkcjonowania obiektu było otwarte na zewnątrz, wypełnione ciekawą kompozycją roślinną, dziś jest zamknięte dobudowanym przez późniejszych użytkowników murkiem-ogrodzeniem. Kto wejdzie na patio i podniesie głowę – dostrzeże kolejny ciekawy detal architektoniczny: tzw. rzygacz, odprowadzający deszczówkę (wg projektu woda miała spływać do sadzawki w patio).<br />
Nie można mieć wątpliwości – opisywany budynek klubowy to wybitne dzieło architektury, unikatowy, jedyny taki, przy tym z wyraźnym „stemplem” twórcy. Autor projektu to Marek Dziekoński, przez wiele lat związany z tyskim Miastoprojektem, ale także z Wrocławiem (zaprojektował tam m. in. rotundę dla „Panoramy Racławickiej”).<br />
Urodę tego najpiękniejszego chyba w Tychach budynku zakłócają dziś późniejsze przeróbki i ślady częściowych remontów: pokawałkowanie elewacji na fragmenty o różnym kolorze tynków, zamurowanie części powierzchni pierwotnie przeszklonych, niefortunnie dobrane podziały okien w skrzydle zachodnim, gdzie mieściła się przez jakiś czas redakcja „Echa”. Szkoda, bo ten obiekt, dzieło wybitnego architekta, powinien być otoczony pieczołowitą ochroną. Powinien być traktowany jak cenne dobro kultury współczesnej.<br />
Bo w czasach PRL-u istniała nie tylko propaganda, ideologia i zafałszowania historii – ale także wielka sztuka i wielcy artyści. W tym artyści – architekci. Również w Tychach.<br />
Maria Lipok-Bierwiaczonek</p>
<p style="text-align: justify;">Na zdjęciach:<br />
Budynek dawnego klubu NOT, proj. Marek Dziekoński. Fot. Maria Lipok-Bierwiaczonek</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?feed=rss2&amp;p=161</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>czytelnia</title>
		<link>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?p=155</link>
		<comments>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?p=155#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 01 May 2010 10:16:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?p=155</guid>
		<description><![CDATA[    

    
Więcej &#62;&#62;

    
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><a title="Beata Wąsowska - portfolio" href="http://www.beatawasowska.pl"><img title="Beata Wąsowska - portfolio" src="http://www.ulubione.info/0/0/bea.jpg" alt="Beata Wąsowska - portfolio" width="100" height="100" /></a> <a title="Archinotatnik Janusza A. Włodarczyka" href="http://www.ulubione.info/miasta/kochamtychy/czytelnia/?page_id=4"><img title="prof. Janusz A. Włodarczyk " src="http://www.ulubione.info/0/jaw.jpg" alt="prof. Janusz A. Włodarczyk " width="100" height="100" /></a> <a title="Notatnik Spóźnionego Przybysza" href="http://www.ulubione.info/miasta/kochamtychy/czytelnia/?page_id=9"><img title="prof. Marek Szczepański" src="http://www.ulubione.info/0/ludzie/inni/ms1.jpg" alt="prof. Marek Szczepański" /></a> <a title="Starcia, Kocham Tychy" href="http://www.ulubione.info/miasta/kochamtychy/czytelnia/?p=87"> <img src="http://www.ulubione.info/0/0/starcia.gif" alt="Starcia, Kocham Tychy" width="100" height="100" /></a><a href="http://www.muzeummiejskie.tychy.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=469&amp;Itemid=94"><br />
</a><a href="http://www.ulubione.info/miasta/kochamtychy/wp/?p=559"><br />
</a> <a title="Nie bez Kozyry - Beaty Wąsowskiej w Andrychowie" href="http://www.odeon.andrychow.pl/odeon/odeon2008/wernisaz.htm"><img title="Nie bez Kozyry" src="http://www.ulubione.info/0/oko1.jpg" alt="Nie bez Kozyry" width="100" height="100" /></a> <a href="http://www.akcjasztuki.pl"><img src="http://lh3.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/S0G2VTF4xdI/AAAAAAAAJoY/XDYg8b3ejBA/LOGO--100%20x100.jpg" alt="" width="100" height="100" /></a> <a title="A jak Anna" rel="http://www.ulubione.info/miasta/kochamtychy/wp/?p=321" href="http://www.muzeummiejskie.tychy.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=630&amp;Itemid=98"><img title="Księżna Maria Teresa Oliwia Hochberg von Pless; oryginał w zbiorach Muzeum Alberta i Wiktorii w Londynie" src="http://lh4.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/S0JNcmdrG-I/AAAAAAAAJps/EZ3GtonUSVs/s128/Daisy%20100x100.jpg" alt="" width="100" height="100" /></a> <a href="http://www.el.one.pl/hantulik/"><img src="http://www.ulubione.info/0/tychy/hantulik.jpg" alt="Emilia Posyłek" width="100" height="100" /></a><br />
<a href="http://www.ulubione.info/miasta/kochamtychy/wp/?p=438">Więcej &gt;&gt;</a></p>
<hr />
<p style="text-align: center;"><a title="Wiesław Sterniczuk - wiersze" href="http://www.ulubione.info/miasta/kochamtychy/czytelnia/?p=77"><img src="http://www.ulubione.info/0/sterniczuk0.jpg" alt="Wiesław Sterniczuk" width="90" height="90" /></a> <a title="Genowefa Jaubowska-Fijałkowska" href="http://www.ulubione.info/miasta/kochamtychy/czytelnia/?p=82"><img src="http://www.ulubione.info/0/0/gjf0.jpg" alt="Genowefa Jakubowska-Fiałkowska" width="90" height="90" /></a> <a title="Józef Krupiński" href="http://www.ulubione.info/miasta/kochamtychy/czytelnia/?p=83"><img src="http://www.ulubione.info/0/0/krupinski0.jpg" alt="Józef Krupiński" width="90" height="90" /></a> <a href="http://www.audiobook.home.pl/shop_samples/2006/swieta_rito.MP3"><img src="http://www.ulubione.info/0/martafox0.jpg" alt="Marta Fox - Święta Rito od rzeczy niemożliwych" width="90" height="90" /></a> <a href="http://www.ulubione.info/miasta/kochamtychy/czytelnia/?p=90"><img src="http://www.ulubione.info/0/0/tecza0.jpg" alt="" width="90" height="90" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?feed=rss2&amp;p=155</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>V. Lata 80. Po równi pochyłej, z góry w dół</title>
		<link>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?p=45</link>
		<comments>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?p=45#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 21:21:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[ARCHINOTATNIK - Tychy]]></category>
		<category><![CDATA[ARCHINOTATNIK]]></category>
		<category><![CDATA[architektura]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena i Janusz A. Włodarczykowie]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz A. Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół Ducha Św.]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół św. Jadwigi]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół św. Maksymiliana Kolbego]]></category>
		<category><![CDATA[lata 70.]]></category>
		<category><![CDATA[lata 80.]]></category>
		<category><![CDATA[Maria i Andrzej Czyżewscy]]></category>
		<category><![CDATA[Miastoprojekt]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Niemczyk]]></category>
		<category><![CDATA[Tychy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ulubione.info/miasta/czytelnia/?p=45</guid>
		<description><![CDATA[V. Lata 80. Po równi pochyłej, z  góry w dół
Pierwszy rok nowej  dekady, podobnie, jak miało to miejsce  w przypadku  poprzedniej, przyniósł zmianę tempa i charakteru działań w realizacji miasta stosownie do politycznych  zmian w kraju. W stosunku do sytuacji sprzed lat dziesięciu nie była to już tylko zmiana kosmetyczna, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">V. Lata 80. Po równi pochyłej, z  góry w dół</p>
<p style="text-align: justify;">Pierwszy rok nowej  dekady, podobnie, jak miało to miejsce  w przypadku  poprzedniej, przyniósł zmianę tempa i charakteru działań w realizacji miasta stosownie do politycznych  zmian w kraju. W stosunku do sytuacji sprzed lat dziesięciu nie była to już tylko zmiana kosmetyczna, kolejna wymiana ekipy rządzącej. Wystąpiły symptomy obsuwania się fundamentów  wielkiej budowli, zdawało się – wiecznie trwałej  budowli totalitarnego ustroju zwanego socjalizmem? komunizmem? A może quasi-socjalistycznego totalitaryzmu, czyli socjalitaryzmu – po prostu.<span id="more-45"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft" style="margin-right: 5px;" title="Kościół Ducha Św., arch. Stanisław Niemczyk, lata 70." src="http://lh3.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/StbhOFMolOI/AAAAAAAAGL0/hzYgplBqxo4/s576/img088.jpg" alt="" width="264" height="336" />Wypadki polityczne pierwszych lat 80. – koniec roku 1980 i rok 1981, czas Solidarności, a następnie stan wojenny, trwający do połowy roku 1983 z natury rzeczy musiały przyhamować realizację miasta, podobnie, jak inwestycje w całym kraju, choć pozornie praca w biurze projektów i na budowie jakoś trwała. Kończono budowy porozpoczynane, w gruncie rzeczy zrezygnowano  z realizacji większych zamierzeń, jak dzielnice  na terenach przypisanych do miasta w wyniku reorganizacji administracyjnej kraju z połowy lat 70. – Cielmice i Jaroszowice bądź opóźniano, jak się to miało  z osiedlem Stella (patrz rozdz. IV). Kończono budowy osiedli znajdujących się w granicach pierwotnego planu ogólnego, jak Z-Zuzanna, P-Paulina czy H6 (ostatni fragment Honoraty). Można powiedzieć, że zamierzone zadania zatwierdzonego  planu z lat 50. w zakresie mieszkalnictwa doprowadzano jednak do końca. Wspomniane już osiedle Stella, realizowane w ramach  Programu Rządowego, hołubione przez generalnych projektantów, ze względu na przewidywane nowe technologie, ale zawierające i nieco świeższy oddech kompozycyjny, nie miało większych  szans i faktycznie idea upadła. W miejscu tym próbowano  nieskoordynowanych działań, kontynuowanych  jeszcze w latach 90., ale to już inna historia.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft" style="margin-right: 5px;" title="Kościół św. Maksymiliana Kolbego, arch. Bożena i Janusz A. Włodarczykowie,1983-1998" src="http://lh5.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/StbhY0a78bI/AAAAAAAAGL4/sfS8svmYLs4/s576/DSC00223.JPG" alt="" width="232" height="346" />Kryzys narastał. W kilka  ostatnich lat przed upadkiem autorytarnego systemu rządzenia  jako integralnej części bloku Europy wschodniej, sytuacja gospodarcza kraju pogarszała się z roku na rok. W zakresie architektury użyteczności publicznej, w stosunku do mieszkalnictwa, było jeszcze gorzej. Nadal nie miała szans realizacja centrum miasta,  w dobie postępującego kryzysu bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, jakkolwiek nieśmiało, zaczęto  fragmentami je realizować, m.in. przychodnię zdrowia (arch. M. Dziekoński). Nawet usługi osiedlowe towarzyszące zawsze priorytetowej zabudowie mieszkalnej, jak  szkoły do niedawna oddawane do użytku wraz z nowym rokiem szkolnym, zaczęły ulegać poślizgom: tak było ze szkołami podstawowymi osiedli K-Karolina i Z-Zuzanna.</p>
<p style="text-align: justify;">W architekturze pierwszej połowy lat 80. dawał odczuwać się przełom w kategoriach idei estetycznych. W Polsce pomału, z opóźnieniem w stosunku do krajów Zachodu, zaczęły pojawiać się przewartościowania w odbiorze formy jako reakcja na gigantomanię prefabrykowanych megastruktur mieszkaniowych schyłkowego – jak uważano wówczas &#8211;  modernizmu. W konsekwencji działań systemowych w budownictwie, narzuconych przez funkcjonujący system polityczny, nowe idee i tendencje w sztuce trudno było  przełożyć na język realiów w prowadzonych inwestycjach. Przechodzenie w architekturze mieszkaniowej na bardziej humanistyczną formę mieszkania na większą skalę działań, wiążących się z wyższym komfortem życia, było naonczas mało realne. Dopuszczano się czasami zaledwie, na zasadzie okazjonalnie przeprowadzanych negocjacji z wykonawcą, na drobne odstępstwa od obowiązującego systemu. Na takiej zasadzie powstało niewielkie osiedle H7,kończone z początkiem lat 80. jedyny przykład tyski wchodzącej na Zachodzie mody na zabudowę gęsto-nisko, rodzaj bardziej swobodnego kształtowania budynków, nie przekraczających 3 kondygnacji, jakkolwiek niskie jakości wykonawstwo oraz nieudolny system organizacyjny użytkownika-inwestora, czyli głównie mieszkaniowych spółdzielni (państwowych !)  dewaluowały jakość koncepcji architektoniczno-przestrzennej.  Innym przykładem takich działań, raczej jednak  typu kosmetycznego było tzw. humanizowanie wielkiej płyty w wyniku wstawiania fragmentów poza systemowych, swoistego ozdabiania budynków. Przykładem takiego traktowania architektury stał się realizowany w tym czasie fragment uzupełniający osiedle N-Natalia. Symptomy zmian pojawiały się raz jako strukturalne, poważniejsze i bardziej znaczące dla architektury, bądź powierzchowne, kosmetyczne, dekoracyjne – polegające na zabawie formą, charakterystyczne dla postmodernizmu, w znacznej mierze charakteryzującego się dowolnością, często w działaniach podejmowanych za wszelką cenę. W zasadzie, w realizacjach tyskich aż po rok  1989, nurt ten w sposób znaczący  nie zaistniał.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli chodzi o kondycję  biura projektów Miastoprojekt-Nowe Tychy w okresie kryzysowym, początkowo, mimo przyhamowania tempa prac realizacyjnych, prace projektowe toczyły się swoim torem, choć coraz częściej były to projekty nie dla miasta. Jakkolwiek, w zasadzie, spraw realizacji miasta to nie dotyczyło, ze względu na to, iż dotyczyło to określonej grupy środowiska tyskiego związanego bezpośrednio z budową miasta, pośrednie znaczenie miało i dla niego. Rozszerzanie rynku projektowego poza Tychy miało zresztą niejako wpływ, jakby dziś powiedziano: marketingowy. Jak pisałem już  wcześniej, biuro powstało głównie dla zaspokojenia potrzeb realizowanego miasta.  Jednak, z jednej strony, niekiedy, w szczególnych sytuacjach, pewne opracowania dla jego potrzeb  trafiały poza nasze biuro, czy to w wyniku okresowego przeciążenia go nadmiarem robót, jak realizacyjne projekty osiedla T-Teresa, czy też w wyniku konkursów SARP-owskich, ogólnopolskich (dworzec kolejowy Tychy-Miasto, lata 60., kolejne opracowania dla Centrum, lata 70.). Ze strony  drugiej, wtedy gdy wyprzedzające działania projektowe wymuszały w projektowaniu przerwy, biuro podejmowało się prac spoza  swojego terenu lub gdy następowały przestoje w realizacji miasta w wyniku kryzysów;: tak stało się na większą skalę w latach 80.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter" title="Kościół św. Jadwigi, arch. Maria i Andrzej Czyżewscy, lata 80." src="http://lh3.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/StbgRRwzWcI/AAAAAAAAGLU/Wa1WyzyqwTI/s800/DSC02828.jpg" alt="" width="500" height="340" />W tym miejscu warto zauważyć swego rodzaju paradoks. W czasie narastającego kryzysu inwestycyjnego, tak w architekturze (idee), jak w budownictwie (materializacja idei),  rygory występujące w omawianej sferze myślenia i działania, stopniowo ulegały stępieniu. Coraz to większe rysy pojawiające się w strukturach totalitaryzmu, coraz to częściej pozwalały na przenikanie nowej myśli, nowych trendów. Swą rolę odgrywał w tym czasie postmodernizm. Bez względu na jego późniejsze negatywne znaczenie dla architektury, w swym początkowym okresie oddziałał  katalitycznie na  jej ówczesny stan schyłkowego modernizmu lat 60.- 70., powodując oczyszczenie go i dostarczenie mu nowej krwi. W roku 1981 uchylono  20 lat trwający czas  bezsensownych rygorów, zakaz indywidualnego projektowania w twórczości architektonicznej. Czas ten, jak wiadomo, odegrał wielce haniebną rolę w niszczącej uniformizacji architektury i krajobrazu w Polsce. Niestety. Wiemy, iż zarządzenie można zmienić z dnia na dzień, nawyki w umysłach ludzkich trwają znacznie dłużej. Nawyk powtarzania gotowego projektu utrwalił się w głowach, nie tylko u inwestora, w przeświadczeniu, że typowy znaczy tańszy, nie tylko u użytkownika-laika, ale nawet u architekta, tego stroniącego od twórczego myślenia. W rezultacie  nieobowiązkowe stosowanie powtórzeń trwało latami, jeszcze się czkawką odbijając. A paradoks? Przez te 20 lat i więcej Polskę zabudowano w znacznej mierze byle czym, a gdy już nie było trzeba podporządkowywać się bezsensownym rygorom, nie było już można z szansy korzystać, gdyż inwestycje ograniczano.  Rozluźnienie w projektowaniu miało miejsce bardziej w sferze architektury użyteczności publicznej niż w mieszkalnictwie: tu rozkręcone fabryki domów nie dawały szans ambitniejszym projektom. Potrzebny był czas na ich modernizację, wreszcie na likwidację, ale miał to być czas już inny.</p>
<p style="text-align: justify;">W latach 80., zwłaszcza w ich drugiej połowie, powstało w tyskim biurze kilka liczących się &#8211; i nagrodzonych jako najlepsze projekty roku w Polsce oraz wyróżnionych przez SARP szkół w Pszczynie-Starej Wsi, Wieprzu, Łące oraz w Tychach: szkoły podstawowej  w osiedlu R-Regina i szkoły muzycznej w Centrum (wszystkich powstałych w moim i mojej żony zespole). Projekty pozatyskie częściowo zaistniały, żaden – niestety &#8211; w jego wyjściowym, zatwierdzonym kształcie w postaci zrealizowanych obiektów: ze względu na koszty obniżano standard. Z tyskich realizacji rozpoczęto szkołę w osiedlu R-Regina  minimalizując potem zakres, poza moją, jako projektanta, świadomością, bowiem prawo autorskie było i wtedy, i niestety, jest nadal przez decydentów lekceważone.</p>
<p style="text-align: justify;">Z tyskich realizacji zaznaczyły w tym czasie swą obecność kościoły. Architektura niechciana przez reżim, jednak projektowana i realizowana, choć jako zaledwie tolerowana przez niego, ale też nie zawsze na skalę ambitnej sztuki architektonicznej. W okresie pierwszych kilkunastu lat realizacji miasta nie miało zbyt dużo szczęścia do obiektów sakralnych. Kościół nagrodzony w konkursie SARP z 1958 roku (arch. M. i A. Czyżewscy) nie znalazł się w planach realizacyjnych: krótkotrwałe symptomy odwilżowe gomułkowszczyzny stawały się już historią. Więcej szczęścia miał kościół w późniejszym osiedlu, powstały w południowej części miasta, w szczerym polu przy wykopie kolejowym, w roku 1960 – jako pierwszy nowy kościół w mieście (arch. Z. Weber), długo zresztą osamotniony – i w stosunku do bezpośredniego otoczenia, i do innych, nieistniejących naonczas świątyń. Tak też i trwało do połowy lat 70., gdy to z ich końcem  pojawiła się, także samotnie, wtedy jeszcze z dala od zabudowy mieszkalnej, budowa kościoła Ducha Świętego (arch. S. Niemczyk) (il.1). Z czasem obiekt ten stał się znaczący  nie tylko dla miasta, ale także w szerszym kontekście architektury polskiej, był wielokrotnie honorowany. Kościół ten, jak z reguły i inne budowany był przez wiele lat, dlatego też dopiero pod koniec  lat 80. można było uzyskać w Tychach  jakiś obraz obiektów sakralnych. W czasie 1982-1983 zaistniały projekty dwóch kościołów tego samego autorstwa, rzymsko-katolicki św. Maksymiliana Kolbego w osiedlu Z-Zuzanna i ewangelicko-augsburski na pograniczu osiedli A i B (arch. B. i J. Włodarczykowie) (il.2 ). Budowa kościoła w osiedlu Zuzanna trwała wprawdzie długo, przebiegała jednak harmonijnie, choć na miarę środków. Harmonijność oznacza tu przestrzeganie zgodności z projektem, rzetelność, kompleksowość i konsekwencję  działań, co na owe czasy wielkiego braku środków: siły roboczej, sprzętu i materiałów było osiągnięciem nie lada. Rzadko bowiem się zdarzało, aby w naszej współczesnej architekturze zrealizowano obiekt od a do z: zewnętrze wraz z wnętrzem i zagospodarowaniem terenu, a w dodatku zgodnie z projektem. Wielka w tym  zasługa proboszcza, ks.  Benedykta Borkowego, wzorowego gospodarza obiektu, rozpoczynającego swą funkcję duszpasterską od budowy kościoła w tych długim kilkunastoletnim czasie. Projekt kościoła uzyskał Honorowe Wyróżnienie  SARP, a  w 1998 &#8211; roku oddania kościoła do użytku, nominację do Nagrody Wojewody Katowickiego. Całkiem inaczej miały się sprawy z kościołem ewangelicko – augsburskim. Tu przeliczono się niewątpliwie z możliwościami i polskie przysłowie zastaw się a postaw się w pełni się sprawdziło: realizację ukończono wiele lat temu, urządzając wnętrze, kwintesencję przecież świątyni bez projektu i konsultacji z autorem, naruszając  jego prawa autorskie. Bryle świątyni obcięto  cały program socjalny wraz z mieszkaniem pastora, czyli pomocnicze funkcje architektoniczne, jako też nie przykrywając wieży hełmem. Powstał więc sam kadłub świątyni i nic nie wskazuje, aby po latach wrócić do sfinalizowania budowy. Z końcem lat 80. rozpoczęto budowę kościoła św. Jadwigi w osiedlu K-Karolina (arch. M. i A. Czyżewscy) (il.3).</p>
<p style="text-align: justify;">Lata 80. kończyły realizację miasta według  niepisanej i niemyślanej przecież zasady: podziału realizacji na cztery okresy zamykające się w dziesięcioleciach: 50., 60., 70. i 80.  jeszcze do tego z nakładającymi się nań z okresami życia polityczno-gospodarczego kraju. Pisałem o tym wcześniej. Lata 1980-1989 jakby przypieczętowały to jednoznacznie. Symptomatyczne i zaskakujące zda się też, że w zasadzie w te 40 lat zbudowano miasto stosownie do założonego planu. A przecież plan ten w latach 70., w tzw. międzyczasie, zmienił się w wyniku  terytorialnego powiększenia miasta, w konsekwencji  nowego podziału administracyjnego państwa, a także wprowadzenia w obręb Tychów Fabryki Samochodów Małolitrażowych FSM. Tychy stały się normalnie funkcjonującym, autonomicznym miastem, nie jakąś tam sypialnią, nie tendencyjnie wydumanym przez jego antagonistów miastem socjalistycznym – to określenie od samego początku przygody z nowym miastem jawiło się jako wydumane, bezsensowne. Nie ma to miasto swego centrum, jak Bóg przykazał, to fakt i plama na honorze. Wbrew różnym niepoważnym wypowiedziom  dziennikarzy czy polityków, od zaistnienia planu ogólnego, we wszystkich mutacjach planów realizacyjnych, w jego kolejnych aktualizacjach centrum  miasta  na papierze istniało, wciąż dopracowywane i dopieszczane, jego brak spędzał sen z powiek wielu myślącym ludziom, świadomym realiów, w tym projektantom, zwłaszcza autorom projektu miasta. Faktem jest, iż  żyjącemu miastu brak jest  Środka. Takim środkiem była kiedyś agora, forum, rynek, do dziś w wielu miastach nowe centra mieszczą się w średniowiecznych rynkach. Ale nie zawsze tak jest; Warszawa wciąż nie ma centrum. Nie miała go stolica państwa  w międzywojniu, nie miała go w socjalitaryzmie, nie ma go nadal, po 20 latach życia we własnym domu.  Wciąż jest nim, zastępczo skrzyżowanie dwóch ulic: Marszałkowskiej z Jerozolimskimi, jak w Tychach: Grota-Roweckiego z aleją Niepodległości.</p>
<p style="text-align: justify;">W miejscu projektowanego centrum, w 20 lat dostawiono kolejne trzy budynki (będzie o nich później), chwała im, zespół kin zwłaszcza bardzo był potrzebny, zamiast centrum wybudowano kilka marketów, niby w mieście,  ale jakby na jego obrzeżach, potrzebnych &#8211;  dla samochodowiczów, tak jak w miastach Europy z tym, że nie niezależnie od centrów, lecz mimo ich.</p>
<p style="text-align: justify;">Tychy,  fenomen w skali (przynajmniej) europejskiej jako modernistyczne  miasto zrobione w XX wieku, od nowa, w 40 lat, cieszyło się i cieszy się nadal dobrą opinię w sferach profesjonalnych, częściej zagranicą niż w kraju. Najciemniej jest pod latarnią. Nie jest się prorokiem we własnym kraju. Wciąż, w różnym  czasie słyszy się pochlebne opinie mieszkańców miasta, jego użytkowników. Gorzej jest już z głosami specjalistów czy dziennikarzy (niektórych), wykorzystywanych przez antagonistów miasta: tacy istnieją i mają do krytyki prawo: rzecz w tym, by nie pleść głupstw . Ostatnio pojawiły się odkrywcze relacje o odnalezionych niemieckich projektach miasta z czasów wojny, rzekomo lepszych od polskiego planu zrealizowanego miasta. W porządku: Niemcy na swoim  przez wieki terenie projektują nowe miasto. OK. Ponoć lepsze od naszego. Być może. Lepsze, gdyż z dworcem kolejowym na obrzeżach miasta, a nie w jego centrum. A to już stwierdzenie bez sensu. Nie miejsce tu zresztą na komentarz, sprawa to dla rzetelnego opracowania przez historyków. Po to  są.<br />
Szkoda tylko, że sprawie nadano rozgłos: powtarzając za  Gałczyńskim &#8211; by posiać zamęcik .</p>
<p style="text-align: justify;">Miasto ma swe zalety i  wady, nikt nie jest doskonały. Osobiście, jako uczestnik i świadek  jego powstawania, architekt a jednocześnie jego mieszkaniec, przy tym nie-Ślązak, lecz outsider, patrzący zawsze na Miasto z boku, starałem się być obiektywny. Nie stałem się tyskim patriotą, zwłaszcza w dość powszechnym znaczeniu w kraju tego słowa, ale życzliwym okiem kibica &#8211; aktywnego. W ocenie jakiejkolwiek i czegokolwiek trzeba potrafić oddzielić emocje od racjonalnego, w miarę obiektywnego spojrzenia na sprawę. Emocje często nieweryfikowane, tłumaczone swoistą tradycją, bez jakiegokolwiek uzasadnienia logicznego, czynią zawsze  wiele zła.</p>
<p style="text-align: justify;">W 1989 roku wiele się w kraju zmieniło, coś się zakończyło, coś rozpoczęło; Gustavus obiit, natus est Conradus. Miasto zaczęło żyć nowym życiem, jakby życiem po życiu.</p>
<p style="text-align: justify;">Spróbujmy prześledzić je w kolejnym, ostatnim rozdziale.</p>
<p style="text-align: justify;">Wszystkie zdjęcia: Janusz A. Włodarczyk, fot. 2008</p>
<p style="text-align: left;">1.	Kościół Ducha Św., arch.  Stanisław Niemczyk, lata 70.<br />
2.	Kościół św. Maksymiliana Kolbego, arch. Bożena i Janusz A. Włodarczykowie,1983-1998<br />
3.	Kościół św. Jadwigi, arch. Maria i Andrzej Czyżewscy, lata 80.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?feed=rss2&amp;p=45</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>VI. Lata 90. i Nowy Wiek. Życie toczy się dalej. Próba podsumowania</title>
		<link>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?p=44</link>
		<comments>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?p=44#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 21:21:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[ARCHINOTATNIK - Tychy]]></category>
		<category><![CDATA[ARCHINOTATNIK]]></category>
		<category><![CDATA[architektura]]></category>
		<category><![CDATA[Browar]]></category>
		<category><![CDATA[City Point]]></category>
		<category><![CDATA[Janusz A. Włodarczyk]]></category>
		<category><![CDATA[K. Barysz]]></category>
		<category><![CDATA[Kocham Tychy]]></category>
		<category><![CDATA[Kościół i klasztor oo. Franciszkanów]]></category>
		<category><![CDATA[lata 90.]]></category>
		<category><![CDATA[Nove Kino]]></category>
		<category><![CDATA[Os. Barbara]]></category>
		<category><![CDATA[pasaż Europejski]]></category>
		<category><![CDATA[Ryszard Mendrok]]></category>
		<category><![CDATA[Stanisław Niemczyk]]></category>
		<category><![CDATA[T. Konior]]></category>
		<category><![CDATA[Tychy]]></category>
		<category><![CDATA[uzeum Miejskie i Browarnicze]]></category>
		<category><![CDATA[Wyższa Szkoła Zarządzania i Nauk Społecznych WZiNS]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ulubione.info/miasta/czytelnia/?p=44</guid>
		<description><![CDATA[VI. Lata 90. i Nowy Wiek. Życie toczy się dalej. Próba podsumowania

Nieprzerwanych  trzydzieści lat pracy przy realizacji nowego, od zera tworzonego  miasta, od początku do zakończenia – a coś takiego się przecież w moim przypadku dokonało &#8211; to dla architekta przygoda nie lada. Z perspektywy tych lat, plus jeszcze kolejnych dwudziestu, kiedy to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">VI. Lata 90. i Nowy Wiek. Życie toczy się dalej. Próba podsumowania</p>
<p><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://picasaweb.google.com/s/c/bin/slideshow.swf" width="500" height="400" flashvars="host=picasaweb.google.com&#038;hl=pl&#038;feat=flashalbum&#038;RGB=0x000000&#038;feed=http%3A%2F%2Fpicasaweb.google.com%2Fdata%2Ffeed%2Fapi%2Fuser%2Fobserwartorium%2Falbumid%2F5392760098560738481%3Falt%3Drss%26kind%3Dphoto%26hl%3Dpl" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer"></embed></p>
<p style="text-align: justify;">Nieprzerwanych  trzydzieści lat pracy przy realizacji nowego, od zera tworzonego  miasta, od początku do zakończenia – a coś takiego się przecież w moim przypadku dokonało &#8211; to dla architekta przygoda nie lada. Z perspektywy tych lat, plus jeszcze kolejnych dwudziestu, kiedy to już przyglądałem się mu  z innego już punktu patrzenia, już nie od strony architektonicznego warsztatu praktyki, lecz od teorii: myślenia, pisania i dydaktyki, wszystko to razem wzięte daje kompleksowy  obraz zjawiska, jakim jest architektura.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter" title="Osiedle B-Barbara, brak danych o autorze, lata 90." src="http://lh4.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/StbpcJFh32I/AAAAAAAAGNk/Q7DdR-qK_BM/s800/DSC02840.jpg" alt="" width="500" height="340" /> <span id="more-44"></span>Zabawna zbieżność, ale faktem jest, iż zakończenie mojej pracy w Miastoprojekcie-Nowe Tychy i rozpoczęcie pracy  dydaktycznej i naukowej nastąpiło  w roku 1989, wraz z upadkiem nowego ustroju. Rok ten był więc przełomem dla kraju, dla mnie i, rzecz jasna,  dla Miasta.<br />
W pierwszych kilku latach życia Tychów w nowych warunkach, po roku 1989, dawała się zauważyć i  odczuć krytyka miasta i jej twórców, zwykle niekonkretna i enigmatyczna, a jeśli nawet, gdy dotycząca już  konkretu, to wyraźnie  emocjonalna, o charakterze poza-merytorycznym, ogólnie zawsze słuszna, negliżująca zawsze niesłuszne:  dziwnie przypominało to dawny język politycznych przeciwników. Z czasem sytuacja uległa zmianie, emocje uspokoiły się,  miasto i tak żyło własnym życiem – jak powinno. Niejako wbrew przewidywaniom i sugestiom, bowiem, jak mogło się wydawać, błędem ówczesnych decydentów, jak sądzić,  i pierwszym  czynnikiem z pewnością ryzykownym,  był fakt budowania miasta od nowa: zacząć i skończyć budowę od jednego rzutu, w życiu jednego pokolenia, a nawet przez ten sam zespół ludzi. Miasta zawsze budowały się w dziesiątki i setki lat, rosły w czasie, w różnych czasach i uwarunkowaniach. Historia buduje miasto (History builds the town – jak głosi tytuł znanej książki). W tradycji antyku, trwającej te  3.000 lat z okładem od Greków zacząwszy, kontynuowanej po koniec  wieku XIX, miasta rosły przez dodawanie i  nawarstwianie, stosownie do takiej samej, wciąż obowiązującej konwencji. Dodawano budynki o zmieniających się stylach, ustawiane przy przedłużanych i dodawanych  ulicach-kanionach, przy zmianach ilościowych, nie – jakościowych. Wszelkie próby nielicznych miast realizowanych od nowa w modernizmie,  przy diametralnie innych uwarunkowaniach w stosunku do wcześniejszych (stan nauki, techniki, liczba ludności, wreszcie mentalności ludzkiej, itd) – włączając niesamodzielne małe, satelickie  organizmy, jak miasta pod-paryskie czy pod-sztokholmskie, a także miasta budowane przez systemy autorytarne, jak Brasilia, Chandighar czy totalitarne &#8211; miasta sowieckie, nie miały dobrych notowań. Było początkowo tak i  z Tychami, etykieta socjalistyczne przeszkadzała. A jednak po dwudziestu latach możemy w podsumowaniu już stwierdzić: to, co z natury rzeczy oceniane było  negatywnie, udało się  i miasto żyje życiem prawdziwym, jest oceniane i przez specjalistów, i przez jego użytkowników, w większości laików – pozytywnie. Czas zrobił swoje, trzeba było jednak wymiany jednego pokolenia.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft" style="margin-right: 5px;" title="Os. Barbara, pasaż Europejski, ul Bacha, arch. K. Barysz, lata 90." src="http://lh5.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/StbjSW8pfhI/AAAAAAAAGMs/RRauMMKvUpY/s576/DSC02841.jpg" alt="" width="232" height="346" />Czym innym  było zaakceptowanie mieszkania w mieście  o tradycyjnym, historycznym  układzie uzupełnianym osiedlami według nowych, modernistycznych zasad niż mieście modernistycznym w całości, bez historycznego centrum, jako kręgosłupa. Ten duchowy i fizyczny  kręgosłup jaki dawała siatka urbanistyczna ulic i zwartej zabudowy obrzeżnej, w śródmieściu monumentalnej dawał pewność i zaufanie, dawała to miejskość dzięki zwartości w przeciwieństwie do rozluźnienia wiejskości. W nowych osiedlach starych miast człowiek szybko przyzwyczaił się do wygód mieszkania w modernistycznym bloku mając rekompensatę w postaci historycznego centrum – by załatwić sprawy, dokonać zakupów i – pospacerować, poprzyglądać się miastu i jego dostojnym budowlom. Tego mu w nowym mieście zabrakło.<br />
Zabrakło mu tego w Tychach i, jak już powiedziano, trzeba było czasu, by zdołał się do nowego przyzwyczaić. W tym też należy szukać głównych przyczyn krytyki miasta, jakkolwiek były przyczyny i inne, konkretnie związane z konkretnym miastem dopiero co (prawie) ukończonym.<br />
Spróbujmy  bliżej przyjrzeć się krytyki  przedmiotom, z czasem słabnącej, co już powiedziano. Było, czy może dalej jest ich kilka, powtarzających się, zbieżnych ogólnie rzecz biorąc z krytyką modernizmu, czyli nowoczesności w jej wymiarze przestrzennym z jednej strony oraz  z krytyką działań reżimu jako zjawiska już poza przestrzennego.<br />
Brak centrum miasta. Jakkolwiek  realizację Tychów według zatwierdzonego planu, zapoczątkowano budową osiedla B z własnym centrum lokalnym, które długo służyć miało miastu jako jedyny ośrodek kulturalno-handlowy, (uwzględniając istnienie realizowanego przed zatwierdzeniem planu ogólnego osiedla A-Anna, w jego przypadku faktycznie osiedla-sypialni)) centrum miasta zaprojektowane dokładnie w jego środku, w postaci czworoboku usytuowanego na skrzyżowaniu się osi zielonej i średnicowej linii kolejowej,  mieszczącym cztery osiedla mieszkaniowe oraz główne obiekty administracji miasta, zawsze miało być budowane. Kiedy? Sukcesywnie, łącznie z mieszkalnictwem, stosownie do harmonogramu. To polityczne decyzje zmieniały ten stan rzeczy, na co generalni projektanci wpływu nie mieli (bowiem nie oni jego budowę finansowali!), a wszelkie stwierdzenia, że bądź centrum nie zaprojektowano, bądź że sami projektanci opóźniali jego budowę, wynikały i nadal wynikają albo z niewiedzy, albo są celowymi przekłamaniami.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft" style=" margin-right: 5px;" title="Muzeum Miejskie i Browarnicze, arch. T. Konior, arch. K. Barysz, 2005" src="http://lh4.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/StceVmCS3wI/AAAAAAAAGP8/HXg7mqg5pfA/s576/6.162.%20Muzeum%20Miejskie%20i%20Browarnicze%20%28re-architektura%2C%20browa.jpg" alt="" width="247" height="346" /> Blokowiska. Jak wiadomo pojęcie blokowisko jako zwulgaryzowana zabudowa blokami, czyli budynkami o znaczniejszych gabarytach &#8211; jakich? trudno to określić, jest określeniem o charakterze emocjonalnym – gabarytach  niewątpliwie zbyt wysokich i zbyt długich. Więc wielkość, ale nie tylko. Drugim czynnikiem tej wulgaryzacji była jakość wykonawstwa: nieprecyzyjna, prymitywna, brzydka, byle jaka, w konsekwencji ograniczonych asortymentów materiałów i ich złej jakości. Trzecim &#8211; powtarzalność budynków, o regularnych rytmach. Kontakty ludzi z takimi samymi budynkami zagranicą, tyle, że lepszego gatunku,  mogły być i bywały zdecydowanie bardziej pozytywne (nawet u nas, przykład osiedla arch. B i S. Brukalskich na warszawskim Żoliborzu czy podobnych innych, można uznać jako symptomatyczny). Zresztą, relatywnie w stosunku do znacznej liczby zabudowy wielorodzinnej w Polsce, jak wiele osiedli  budowanych w dużych istniejących miastach czy w mieście Jastrzębie, zabudowa Tychów była zawsze  przykładem znacznie bardziej humanistycznej  skali i charakteru.<br />
Szarość miasta. No cóż, szarość może być piękna, a kolorowość nie-piękna, jarmarczna, kakofoniczna. Paryż jest szary i odbiera się go jako piękny, a szara gama kolorów  miasta  jest tam zastrzeżona administracyjnie. Wiele miast Europy ma swą tradycyjną kolorystykę i nikomu nie przychodzi do głowy, by malować domy w kolorach dowolnych. Nieakceptowalność  szarości  Tychów wynikała  z obrazu stwarzanego przez niechlujstwo i bylejakość wykonawstwa, budynków i ich otoczenia,  też i złą jakość materiałów budowlanych, a następnie przez  brak remontów przez dziesiątki lat! Człowiek  w starym, zniszczonym ubraniu, zaniedbany, będący na bakier z higieną osobistą,  akceptowany przez społeczeństwo nie będzie.  A poza tym: architektura nowoczesna, ze względu na technologie operujące  dużymi płaszczyznami wymaga większej troski w utrzymaniu  czystości i porządku  niż budynki tradycyjnie ornamentowane, o formach rozdrobnionych, u których często znajdujemy wręcz urok ich  się starzenia.<br />
Warto też zauważyć, że takie, jak i  różne inne, większe  i mniejsze zastrzeżenia zauważane w różnym stopniu w nowych osiedlach, z reguły, w nowym mieście musiały wystąpić ze znacznie większą ostrością. Ludzie przyzwyczajeni do życia w mieście tradycyjnym, z jego ulicami-kanionami i   zabudową    zwartą, jak, w  większym jeszcze stopniu – z drugiej strony – ludzie przywiązani do życia wiejskiego, gdzie przestrzeni nie ceni się, gdyż jest jej dużo, nie mogli akceptować przeniesienia się w całkiem inną jakość przestrzeni, generującej inność zachowań. A, jak wiemy, zmiany kulturowe przyswajamy sobie znacznie wolniej niż zmiany cywilizacyjne, zwłaszcza  techniczne: łatwiej jest się nam nauczyć i przyzwyczaić  do obsługi pralki elektrycznej czy lodówki, a nawet do komputera niż przeczytać i zrozumieć  ambitną książkę czy  zrozumieć i zaakceptować  ambitną muzykę.</p>
<p style="text-align: justify;">*   *   *</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft" style="margin-right: 5px;" title="Browar, rozbudowa, brak danych o autorze, lata 2004-2005" src="http://lh3.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/Stce5NIHAgI/AAAAAAAAGQw/5HKZ9eq4d3w/s576/6.157.%20%20Browar%2C%20rozbudowa%2C%20prze%C5%82om%20lat%2090.-%2000.jpg" alt="" width="280" height="346" />Lata 1989–2009, dwadzieścia lat. To dużo, w naszych czasach to epoka. Tyle trwała nasza niepodległość w Drugiej Rzeczpospolitej. W tym czasie Polskę zbudowano jakby od nowa, duchowo i materialnie – w sensie przestrzennym i budowlanym: dosłownie. W kilkanaście lat powstało od nowa jedno wielkie miasto plus port morski, zagospodarowano wielką część kraju, nie miejsce tu, by wyliczać, lista osiągnięć była olbrzymia. Warto jednak uprzytomnić sobie, że te 20 lat międzywojnia i 20 lat III Rzeczpospolitej to nie taki sam czas. Wziąwszy pod uwagę coraz większe przyspieszenie w mijaniu naszego czasu, tamte dokonania zdają się relatywnie jeszcze większe. Jednak sama matematyka to mało. Tymczasem wróćmy do naszych problemów: jak na tym tle mają się Tychy?<br />
No cóż, miasta od nowa, jak Gdyni,  zbudować trzeba nie było. To nasze już  istniało.  Konieczne było tylko po socjalitaryzmie posprzątać i kontynuować ledwie rozpoczęte, kawałkami budowane centrum. Abyśmy jednak dobrze się zrozumieli, kontynuując nasze rozważania wcześniejsze, posprzątać i kontynuować coś, co niedokończone, nie znaczy tylko to zrobić i  koniec, kropka. Czas ucieka, zmieniamy się, potrzeby rosną i się zmieniają. Miasto dalej ma żyć zwykłym życiem, z dnia na dzień i rosnąć w miarę potrzeby, stosownie do rozsądnej idei,  dodając i dodając. I można sądzić, iż to nas bardziej interesuje od faktu czy nieco więcej bądź nieco mniej uczyniono w dalszym życiu miasta, w zakresie wartości niejako dodatkowej, uzyskiwanej tak, jak w każdym innym mieście. Bowiem, aby uczciwie ocenić wartość miasta zaprojektowanego i zrealizowanego w czterdziestoleciu, trzeba było jakby postawić kropkę nad i  &#8211; dokonując tego ostatniego szlifu. Czy dokonano tego?<br />
Jak rozumieć sprzątanie po peerelowskim reżimie? Padło wcześniej stwierdzenie kiedyś-gdzieś powiedzenie generalnych projektantów, wypowiedziane żartem, ale był w tym sens: zbudowano miasto zrobione na brudno, trzeba by je teraz zrobić na czysto. Jakże trafne.<br />
W istocie, teraz to widać. W wyniku dokonania zabiegów kosmetycznych,  po wykonaniu gruntownej przebudowy nawierzchni jezdnych i pieszych, porządkując zieleń, remontując nieremontowane przez dziesiątki lat budynki z odnowionymi elewacjami, doprowadzając do ładu tzw. małą architekturę, czyli dokonując stosunkowo niewielkich zabiegów, uzyskano niezłe efekty. Okazało się, iż koncepcje sprzed pół wieku doskonale się sprawdzają, nie są przestarzałe, a często przeciwnie, w stosunku do nowobudowanych po-postmodernistycznych nowości wręcz odbierane są jako tonizujące. Nie dziwi to, wszak modernizm, po zawirowaniach  z postmoderną wrócił do łask już dobre parę lat temu, choć ta wciąż jeszcze kiczem straszy.<br />
A centrum? Pomału, zbyt wolno, jednak – budynek za budynkiem, bazując na wcześniej rozpoczętych już wątkach budowlanych, powstaje, wprawdzie chaotycznie,  bez widocznej koncepcji całościowej, ale może wreszcie się ona narodzi. Na razie, choć żywiołowo, coś się w tym miejscu dzieje, co oznacza, że jest potrzebne, teren ten zawsze był niezwykle cenny.</p>
<p style="text-align: justify;">*   *   *</p>
<p style="text-align: justify;">Te dwadzieścia lat jakby drugiego życia Tychów, choć nie formalnie, ale faktycznie podzielić by można na dwa okresy: pierwszy lat  1989-2004, czyli do momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej i drugi, od 2004 – dalej. W pierwszej połowie lat 90. – powtórzmy to &#8211; zmarnowano dużo czasu na próby poprawiania pierwotnych założeń planu, w charakterze bardziej intencjonalnie  i  emocjonalnie prowadzonego  udowadniania negatywnych konsekwencji socjalistycznego myślenia twórców miasta, niż działań merytorycznych. Dziś to nie ma żadnego znaczenia, choć i wtedy nie sposób było zjawiska postrzegać poważnie i czasu tego traktować w kategoriach okresu w życiu miasta.<br />
Ale, w czym jest rzecz, gdy mowa o przełomie, o cóż tu chodzi? Jak zwykle – o pieniądze. W tempie działań, o których wyżej była mowa, widać jest to wyraźnie.  Od roku 2004 sprzątanie nabrało wyraźnego przyspieszenia i po pięciu latach zauważa się znaczny postęp w obrazie miasta. Stosownie do podziału kompetencji: miasta, spółdzielczości i osób prywatnych odnawiane są budynki  i ich otoczenie – drogi, zieleń i infrastruktura miejska. Stosunkowo lepiej radzi sobie reprezentacja i administracja, banki, handel, kościół. Nieco gorzej jest z mieszkalnictwem, efekty są bardzo rozmaite. Ostatnio zatroszczono się o parki: Północny, Niedźwiadków, przestrzeń między osiedlami R-Regina i K-Karolina, no i otoczenie jeziora Paprocańskiego, jako ośrodek sportu i rekreacji. Tragicznie przedstawia się obraz szkół, tu ostatnio zaledwie coś drgnęło: obiekty są zdewastowane, graffiti i reklama panoszą się  bez konsekwencji przez wiele lat. Szkolnictwo miasta to jakby ziemia niczyja. Powoli, bardzo powoli szkoły są wreszcie remontowane. Kolorystyczny obraz miasta robi wrażenie absolutnie żywiołowego: całkowita dowolność. Szkoda, gdyż kolor miasta decyduje o kulturze i harmonii jego przestrzeni, i bez rozsądnych rygorów trudno jest problem opanować. Harmonia to wyważony stan między rygorem i dowolnością.<br />
<img class="alignnone" title="Wyższa Szkoła Zarządzania i Nauk Społecznych WZiNS, lata 2002-2004" src="http://lh3.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/StbtdSG_qEI/AAAAAAAAGOY/pD6TD8Om_U4/s800/DSC02845.jpg" alt="" width="500" height="340" />Ostatnie 2-3 lata niewątpliwie pozwalają mieć nadzieję, że ilość zaowocuje jakością. Proporcja pozytywów w stosunku do negatywów coraz to bardziej zmienia  bilans na  dodatni. O efekty sprzątania możemy chyba być spokojni, w 2-3 kolejne lata Tychy powinny usunąć zaniedbania narastające latami, jakkolwiek w tym miejscu i czasie interesuje nas już nie to: co zrobimy? lecz: jak zrobimy? No, a centrum miasta? Zda się ono jego swoistym punktem honoru. Bez podjęcia tzw. męskiej decyzji i działań w kierunku stworzenia sensownej koncepcji będzie jak jest, czyli źle i co gorsza – wstydliwie.<br />
W tym miejscu dygresja z przykładem, nie byle jakim, warszawskim. Ostatnio, w spektakularnych działaniach programu Warszawa w budowie – festiwal projektowania, X-XI. 2009, skądinąd interesującej inicjatywy, usiłuje się sugerować, iż charakterystyczną dla miasta tymczasowość działań i opieszałość  w przedsięwzięciach przestrzennych, brak adekwatnego prawa i w konsekwencji brak centrum, można by postrzegać jako nasz, polski atut, pozytywną inność (wzięte z audycji w programie II PR, 16 września 2009, godz.18.00). Czyli złe może stać się dobre i odwrotnie, zbyt to chyba niepokojące objawy relatywizmu. Czyż nieco nie przypomina to nam naszej, tyskiej sytuacji?</p>
<p style="text-align: justify;">*   *   *</p>
<p style="text-align: justify;">Zbliżamy się ku końcowi opowieści o Tychach. Zajmowały nas jego narodziny i krótka, jak na miarę istnienia miasta, jego historia. Historia jego stawania się; od pomysłu, poprzez wyartykułowanie, jakie ma ono być, wreszcie jego budowę. Wszystko to zgodnie z planem urbanistycznym, zacząć i skończyć. Zawirowania polityczno-ekonomiczne spowodowały spowolnienie kończenia, przedłużyło się o wiele lat, nie miało to może tak istotnego znaczenia na  życie miasta, choć bywało i niewygodnie, i brzydko: każdy odczuwa potrzebę codziennej kosmetyki i okresowych napraw: człowiek, jego auto, jego dom i miasto. Wiele w tym zakresie zrobiono i wiele się nadal robi. A co nowego powstało w mieście w minione lat dwadzieścia?<br />
Jak każde normalnie funkcjonujące miasto, tak i Tychy żyją własnym życiem. Ludzie żyją i umierają, rodzą się następni. Zmienia się styl życia, pojawiają się nowe potrzeby: nowe funkcje, nowe formy. Mieszkań wciąż brakuje, ale i miejsc pracy i wypoczynku, handlu i kultury. Może w mniejszym stopniu edukacji, tej ogólnej, powszedniej. I sukcesywnie wszystko to miasto zyskuje.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignright" style="margin-left: 5px;" src="http://lh4.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/StbeyklfGRI/AAAAAAAAGKs/sQ6u33U_lPk/s640/DSC01491.JPG" alt="" width="230" height="355" />W dwudziestu latach powstało kilka udanych osiedli, jak B-Barbara na dawnych terenach przemysłowo-składowych w środku miasta czy po przeciwległej jego stronie osiedle jednorodzinne Z-Zuzanna, harmonijnie skomponowane z kościołem św. Maksymiliana Kolbego czy ekskluzywne, chronione osiedla w zachodniej części miasta, w rejonie kościoła  Ducha Świętego. Zaistniał niezły budynek Poczty Głównej z udanym wielofunkcyjnym punktowcem vis-a-vis, przy ul. Dąbrowskiego. Osiągnięciem niewątpliwym jest powstanie tyskiej wyższej uczelni w postaci WSZiNS, ważnego elementu kulturotwórczego dla miasta czy Muzeum Miejskiego i Piwowarskiego na terenach rozbudowującego się wciąż browaru, swoistej wizytówki miasta, skądinąd reprezentującej dobrą architekturę. Warto odnotować troskę o obiekty sportowe miasta – z powodzenie powstają nowe bądź rewaloryzowane boiska czy basen miejski z zapleczem hotelowym. Zaczątkiem być może wreszcie przymiarki do realizacji centrum miasta jest od niedawna istniejące City Point – obiekt kultury i handlu z multi-kinem.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft" style="margin-right: 5px;" src="http://lh3.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/Stbenl06N8I/AAAAAAAAGKQ/0kBayAs094Y/s640/DSC00009.JPG" alt="" width="230" height="355" />Budowana świątynia oo. Franciszkanów zapowiada się na kolejne osiągnięcie sakralne autora. To główne obiekty, którymi miasto może się pochwalić (il.1-8).<br />
Nieco inaczej rzecz się ma  z handlem jako z obiektami centrotwórczymi miasta. Powstało kilka marketów. Od wielu lat istnieje Real (to już jego trzecia nazwa), OBI (właśnie powstaje jego drugi obiekt), Tesco oraz kilka pomniejszych. O 15 minut dojazdu dostępny jest Auchan w Mikołowie czy o 25 minut zespół marketów w Bielsku-Białej. Jak wiadomo, większe markety, jako przeznaczone dla użytkowników zmotoryzowanych,  z zasady lokalizowane są poza miastami. W środku miast lokalizuje się wprawdzie też dla użytkowników z zapleczem parkingowym, ale nie tylko. I to należy rozróżnić, jakkolwiek ani jednych, ani drugich nie powinno się traktować alternatywnie w stosunki do centrum miasta, jego centrum kulturotwórczego. W Tychach powstanie tychże marketów uzasadniano  jako obiektów alternatywnych w stosunku do przewidywanego centrum kulturowo-handlowo-administracyjnego, co zda się nieporozumieniem. Wspomnianą sieć handlu obsługującego interesanta zmotoryzowanego należy uważać jako użyteczną i pożądaną, jakkolwiek nie zwalnia to gospodarzy miasta  z idei centrum miasta – jego serca miasta, do którego się też i przychodzi, a nie tylko przyjeżdża. Warto o tym pamiętać, gdy przyglądamy się naszemu życiu z samochodem, ale też  i myślimy perspektywicznie. Wcześniej czy później  (choć raczej wcześniej) samochód w mieście stanie się anachronizmem, a na dobrą sprawę &#8211; już się stał.</p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft" style="margin-right: 5px;" title="Budynek mieszkalno–usługowy, ul. Dąbrowskiego, arch. Ryszard Mendrok, 2005" src="http://lh5.ggpht.com/_JYXc77nuD0A/Stbth_2vCoI/AAAAAAAAGO0/uU78HGBum5c/s576/img087.jpg" alt="" width="230" height="346" />W konkluzji ostatnich rozważań – refleksja: w działaniach przestrzennych, architektonicznych wyliczanka sukcesów zasadza się zwykle na obiektach zrealizowanych, na dokonaniach. Czasem, może zbyt rzadko, za osiągnięcie uważać należy coś, czego nie zrobiono. Warto w Tychach taki przykład zauważyć. Parę lat temu ktoś wpadł na pomysł, aby zasypać wykop kolejowy, tłumacząc jego rzekomą zbędnością przedsięwzięcia. Wiemy z wielu doświadczeń, iż poprowadzenie linii kolejowej jako średnicowej jest dla miasta atutem. Kłopotliwą kolej można  nawet osłonić od góry, uzyskując dodatkową przestrzeń, w Warszawie już w międzywojniu dokonano tego idealnego zabiegu. Proponowany nonsens zyskał nawet aplauz i był poważnie dyskutowany na wysokich szczeblach. Pomysł upadł, choć skończyć mógł był się różnie. Szczęśliwie ktoś jednak pomyślał.  Dziś pociągi, po wieloletniej przerwie znów kursują na trasie Tychy-Katowice. Być może niedługo docenimy, jak cenną rzeczą jest istnienie tej inwestycji, pamiętając ideę zasady planu miasta sprzed półwiecza.<br />
Być może też Tychy zyskają też i swe centrum, należy się im.</p>
<p style="text-align: justify;">Zdjęcia wszystkie: Janusz A. Włodarczyk, fot. po roku 2000</p>
<p style="text-align: justify;">1.	Osiedle B-Barbara, brak danych o autorze,  lata 90.<br />
2.	Os. Barbara, pasaż Europejski, ul Bacha, arch. K. Barysz,  lata 90.<br />
3.	Muzeum Miejskie i Browarnicze, arch. T. Konior, arch. K. Barysz, 2005<br />
4.	Browar, rozbudowa, brak danych o autorze, lata 2004-2005<br />
5.	Wyższa Szkoła Zarządzania i Nauk Społecznych WZiNS, lata 2002-2004<br />
6.	Nove Kino, City Point, brak danych o autorze, 2006<br />
7.	Kościół i klasztor oo. Franciszkanów, arch. Stanisław Niemczyk, lata 90., w budowie<br />
8.	Budynek mieszkalno–usługowy, ul. Dąbrowskiego, arch.  Ryszard Mendrok, 2005</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?feed=rss2&amp;p=44</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Henryk Rej- II nagroda &#8211; wiersze</title>
		<link>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?p=101</link>
		<comments>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?p=101#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Mar 2009 16:43:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[wierszem]]></category>
		<category><![CDATA[Henryk Rej]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.ulubione.info/miasta/kochamtychy/czytelnia/?p=101</guid>
		<description><![CDATA[Powrót


Henryk Rej Laureat II nagrody
godło: Herman
w Tęczowym Konkursie Literackim II Edycja
organizowanym przez Spółdzielczy Dom Kultury ,,Tęcza” TSM ,,Oskard”

II edycja Tęczowego Konkursu Literackiego &#8211;  Tychy 2008

nie pokój 
zacieranie rysów
naszych twarzy
następuje o zmroku
kiedy gasisz dzień
jak papierosa
zimna podłoga
zalega wówczas
jadowitym milczeniem
pod lekkim dotykiem
bosych stóp nocy
ściany się płaszczą
i wolno odpływają
grzeszyć wabione
nagimi plecami
martwej natury obrazów
nie mogę zasnąć
pilnuję żeby sufit
naszego siódmego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span id="more-101"></span><a style="float: right; padding-right: 10px" href="javascript:history.back()">Powrót</a></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify">
<hr />
<p align="right"><a href="http://www.kocham.tychy.pl"><img src="http://www.ulubione.info/0/serce5.jpg" alt="" width="65" height="65" align="left" /></a><strong>Henryk Rej Laureat II nagrody</strong><br />
godło: Herman<br />
w <strong>Tęczowym Konkursie Literackim II Edycja</strong><br />
organizowanym przez Spółdzielczy Dom Kultury ,,Tęcza” TSM ,,Oskard”</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify">
<p>II edycja Tęczowego Konkursu Literackiego &#8211;  Tychy 2008</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align: justify">
<p><strong>nie pokój </strong></p>
<p>zacieranie rysów<br />
naszych twarzy<br />
następuje o zmroku<br />
kiedy gasisz dzień<br />
jak papierosa</p>
<p>zimna podłoga<br />
zalega wówczas<br />
jadowitym milczeniem<br />
pod lekkim dotykiem<br />
bosych stóp nocy</p>
<p>ściany się płaszczą<br />
i wolno odpływają<br />
grzeszyć wabione<br />
nagimi plecami<br />
martwej natury obrazów</p>
<p>nie mogę zasnąć<br />
pilnuję żeby sufit<br />
naszego siódmego nieba<br />
nie zawalił się nagle<br />
grzebiąc nas pod ruinami</p>
<p>jeszcze jednej<br />
wyprawy<br />
po złoty świt</p>
<p><strong>podróż dookoła nas<br />
</strong><br />
błądzimy wokół tematu<br />
ciasnota formy<br />
zaduch skali map<br />
żółw czasu</p>
<p>kołyszą naszym pokładem</p>
<p>rafy koralowe spotykają się w nas<br />
płetwy zimnych zdań<br />
łuski śliskich  znaczeń<br />
kłębią się</p>
<p>w słonych muszlach słowa</p>
<p>w języku pereł to oznacza<br />
że znosi nas<br />
na otwarte<br />
bezludne</p>
<p>m   o   ż   e</p>
<p>zanim ostatecznie<br />
przełkniemy siebie<br />
zanurzeni po szyję<br />
w gęstej sieci milczenia</p>
<p><strong>jeszcze jedno stworzenie świata</strong></p>
<p>prześwit między<br />
zmiętą nocą<br />
a nagim dniem<br />
się rozpościela</p>
<p>w anielskim puchu<br />
resztek snu<br />
przeciągam się<br />
na moją stronę</p>
<p>zdjęty bólem<br />
ledwie dźwigam<br />
zleżały krzyż<br />
drugiej połowy życia</p>
<p>pędzlem zamydlam<br />
nieostre odbicia<br />
stwarzając jeszcze jedną<br />
odmianę twarzy</p>
<p>tak bardzo nie moją<br />
w mdłym świetle<br />
drogi wiodącej<br />
aż na sam skraj</p>
<p>stromych schodów<br />
od których<br />
aż kręci się<br />
w opuszczonej głowie</p>
<p>parkuję brzaskiem<br />
wysłuchując arii liści<br />
chóru traw i lamentów<br />
zgarbionych drzew</p>
<p>wrastających w te żale<br />
bezradnym wzruszeniem<br />
ramion wyczerpanych<br />
poruszaniem</p>
<p>nieba<br />
ziemi<br />
i tego co jeszcze żywe<br />
we mnie</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.czytelnia.kocham.tychy.pl/?feed=rss2&amp;p=101</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
