Wiesław Sterniczuk – wiersze – 12 do 26


spis
Gęsta kropla poezji
Anna Koteras rozmawia z Wiesławem Sterniczukiem
Wiesław Sterniczuk – recenzje

 



Ćma

Mój wzrok przyciąga płomyk świecy.
Patrzę na niego.
Usiłuję odwrócić oczy.
Świecom czasem się to zdarza.
Nie wiem dlaczego.
W nieruchomym powietrzu
Gdy płomień jest całkowicie pionowy
Zaczyna migotać.
Rozbłyska, po czym kuli się
W górę i w dół
W górę i w dół
W górę i w dół
Jaśniej i jaśniej
W regularnym rytmie,
Dwa lub trzy razy na sekundę.

Leżysz wtulona w cień.
Pomieszczenie pulsuje.
Wzrok kurczy się już
Cały w płomień.

Tychy, 14 marca 2004r.

spis

Widziałem Cię

Widziałem Cię w płonącej bieliźnie dłoni.
Ale najpierw zapalałaś ofiarne świeczki
Na pohybel złym dniom.

Widziałem Cię w błyszczących oczach
I bezbronnie rozchylonym
szlafroku.
Ale najpierw szukaliśmy zielonych głębi oczu
Nad niebieską herbatą.

Widziałem Cię w jasnym dotyku pleców.
Ale najpierw to Ty pewnym dotykiem dłoni
Odebrałaś nieśmiałość.

Widziałem Cię w trzepocie rodzących się chwil.

Już wiesz?

Jeszcze
Łyk zimnej herbaty na pożegnanie.
Jeszcze
Chwila zawahania przed klamką.

Nie można odejść po kawałku.

Tychy. 15 stycznia .2004r.

spis

Już lecę

- Gwieździste Niebo w wierszu?
- To zbyt banalne -
Powiedział ktoś stanowczo.
Zasmucony tą uwagą,
Nieźle podniecony patrzę
W podwójnie niebanalną Drogę Mleczną.
Śmieję się w głos, widząc, jak w wigilię września
Zerka Wenus znad czubka świerka.
A przez lipę mrugają inne gwiazdy podpite.
- Chodź, Wiesiek do domu!
- To, tak nieładnie po kryjomu uciekać.
Grozi palcem żona z drzwi rozświetlonych:
- Chodź, Wiesiek do domu!
Wołają za nią goście przez okna uchylone.
- Już lecę!
Ostatni raz zaglądam
W mgławicowe oczy
Mojej damy Niedźwiedzicy
Niebanalnie uroczej.

Tychy, 02 września 2002r.

Chodnik

spis

Jestem laską starej kobiety.
Spojrzeniem nadto śmiałym.
Gwieździstym niebem
Odbitym w bucie.

Mijam Cię.

Witaj bez słów.
Witaj ostatni raz.

Zapamiętaj mnie.

Cień.

Tychy,24 maja 2004r.

spis

Rykoszet

Zerwałem gałązkę jaśminu.
W samo południe,
Idę z nią przez miasto.
Uśmiecham się.
Nieznajomi których mijam,
Nie ryzykują wyzwania.
Za to wilczur w kagańcu
Zamerdał ogonem.
Właścicielka
Ostro strzeliła spod rzęs.
Poległem
–chyba kupię psa.

Tychy, 10.06.2002r.

spis

Bezpańscy

Pogodny ranek.
Przeglądam się z wiosną
W pomarszczonym jeziorze.
Dziś ze mną,
Przegląda się pies.
Na skrzyżowaniu spojrzeń
Spadł liść.
Przeleciał motyl niebieski.
Cmoknąłem.
Przejrzał mnie. Odszedł niespiesznie.
Siódmej niedzieli dał się pogłaskać.
Siedzimy przytuleni.
Niemi.

Tychy, 15.06.2002r.

spis

Oswojeni

W deszczowy dzień,
Pana z podkulonym kapeluszem
Prowadził buldog.
Cholerny deszcz –szczeknął pies.
Cholerna suka –pomyślał facet.
A deszcz radośnie olewał to wszystko.

W tej samej chwili,
Panią w nastroszonym kapturze
Prowadził wilczur.
Cholerny deszcz –szczeknął pies.
Cholerny kundel –pomyślała baba.
A deszcz radośnie olewał to wszystko.

Gdy się mijali,
Deszcz zażartował.
Posmutniał błyskiem słońca.
A oni w stop-klatce zauroczenia.
Przystanęli na zawsze.

Tychy, 14.06.2002r.

spis

Jak pięść

Plama światła nad krzyżem
zachód słońca nisko przez drzwi
w smudze cień żebraka
półnagi
chodzi po kościele
z wyciągniętą ręką
dziwnie gęste jest
to zakłopotanie wokół
ma znajomą brodę
uśmiech szalony

-Nie wystarczy mówić Panie, Panie…

jest cicho
najciszej gdzie chodzi cień
mija mnie
przystaje
dwa złote
spojrzenie w zamian
prawie jak pięść.

Tychy, 29.05.2005r.

spis

Nocny lot trzmiela

Obrót światła
płoszy godziny
ramy okna skrzypliwie
kołyszą się po nocnym locie trzmiela
w szybach księżycowe obrazy gór
twarze z dzieciństwa
na podwórku pies grajek wyje o miłość
wiem że słyszysz ten śpiew
a pytasz już tylko o pieniądze.

Tychy, 26.06.2005r.

spis

* * *

Poeta każdego dnia jest inny
przymiotem krwi książęcej
dlatego potrzebuje więcej
miar wszystkiego
poecie nie wolno odmówić
zwłaszcza wybaczenia
bo gdy się przed nim zamkniesz
to jakbyś zamykał drogi do życia
poeta codziennie ginie dla ciebie
nie odwracaj oczu
może właśnie jestem
Tobą.

Tychy, 06.08.2005r.

spis

* * *

Upadek
grawitacja braku
istnieję w uporze
w nic gdy zamykam oczy
istnieję dla wyjątku zauważenia.

Tychy, 05.09.2005r.

spis

Most na Kwisie

Na moście
czeka czas
uśmiecham się
ciągle jeszcze wolę patrzeć w stronę
z której woda przypływa
choć w drugą stronę
widok równie piękny
półpłynna pewność drugiego brzegu
zaprasza na piwo
sprawdzam drobne
złoty sześćdziesiąt

ja wracam.

Tychy, 24 września 2004r.

spis

Skała w środku strumienia

Siedzę
patrzę
zanikam
szum
wartki nurt
liście drzew -zejdźcie tu!
chmury gwiazdy słońce –jesteście?
płyńmy płyńmy!
w śmiech wodospadów
w taniec zakrętów
płyńmy! płyńmy!
znasz odwagę takich radości!?
a ocean?
przecież
nie zgłębisz go tu z kamienia
płyńmy płyńmy!
a ostatni most?
wiesz że nie wrócisz ze skały
płyńmy płyńmy!
nie oglądaj się

jest
wolne miejsce
tu.

Tychy, 28 września 2004r.

spis

Szczelina

Mam 47 lat i już
nie myślę poważnie
o jutrze
to przez sobowtóra
-nie bój się –powiedział niedawno przed szybą wystawową
wiesz
przecież że sobowtóry się zdarzają
mój sobowtór pokazuje
jeszcze cień z przodu
a w nim białą szczelinę
dla niej wstaję rano
dla niej uczę się jak dawać
to dla jej przekroczenia
szukam Cię w chwili Panie.

Tychy, 29 września 2004r.

spis

Makijaż z cieni

Bywa
twarze kobiet są otwarte
nie żeby specjalnie.
to byłoby nadto nieostrożne
w jednej chwili
w uśmiechu
zamyśleniu
wspomnieniu
rozmowie
można zajrzeć w ich źródło piękna
myślałem
taka gra
ale nie
one
kochają zakładać zasłony
nie ze słońca blasku.

Tychy, 17327 dzień życia.


>> RSS 2.0 feed. >> Both comments and pings are currently closed.

AddThis Social Bookmark Button

Comments are closed.