Wiesław Sterniczuk – wiersze – 1 do 11


spis
Gęsta kropla poezji
Anna Koteras rozmawia z Wiesławem Sterniczukiem
Wiesław Sterniczuk – recenzje

 


Widzieli

Urodziłem się w dolinie między tamą a wygasłym wulkanem.
Pod tamą łowiłem pstrągi,
A pod wulkanem zbierałem poziomki.
Z czasem tama i wulkan wrosły we mnie.

Mój wulkan.
Mój wulkan teraz dymi i mruczy.
Moja tama.
Moja tama przecieka i trzeszczy.
Moja dolina.
W mojej dolinie,
Dzwony na alarm i ewakuacja uczuć.

Moi synkowie widzieli i tamę i wulkan.
Chodzili po miasteczku w dolinie.
Wystarczyło.

Tychy, 20 maja 2004r.

spis

Altana na bazaltowej skale

Pozłacany wiatr wieje
Nad bukami kanionu rzeki Kwisy.
Na wysokiej, bazaltowej skale
Dwunastoletni chłopiec drapie zewnętrzną stronę dłoni.
Krew podstępnie wyssana przez komara
Przepowiada nadchodzącą walkę.
Chłopiec jeszcze jej nie pragnie
Ale już słyszy w wietrze niepokój,
Dźwięczący szczękiem cudzych bitew.

Gwałtowny powiew wiatru
Porywa włosy chłopca w stronę Gór Izerskich,
Widniejących na wprost skały.
Poruszony widokiem, chłopiec słyszy zew,
Który wie.

Lustro rzeki w dole,
Kusi białym wiatrem ciszy.
Chłopiec
Jeszcze
Jej nie słyszy.

Tychy. 23 września 2003r.

spis

Strumień

Płynę po łachach piasku i kamieni.
Mam wiele takich łach.
Teraz ta jedna jest mi najdroższa.
Stoi na niej mój chłopczyk.
Już ze 40 razy zeszklił lód
Moje stare głazy.
Tyle samo razy wolne kaczki
Odleciały stąd z dziećmi.

Czekałem na tego chłopca.
Szemrałem.
Kochałem.
Aż wrócił.
Zawsze widziałem jego myśli.
Płynę przecież po ich dnie.
Przyszedł do mnie po kamień.
Chce mi zabrać kawałek czystej pieszczoty, w swoje nowe strony.

Włóż we mnie dłoń chłopcze.
Wszystko nią opowiedz.
Zajrzę Ci w zielone oczy.
Wszystko w nich obejrzę.
Potem usiądź na brzegu i słuchaj.
Ta chwila, ta nasza żywa chwila jest ostatnia.
Kiedy tu będziesz następny raz
popłyniemy razem.

Tychy, 02 marca 2004r.

spis

Brzeg

Jestem małym brzegiem
porośniętym tatarakiem.
Brzegiem, do którego najczęściej
dopływają łagodne fale.
Czasem kumkają tu zakochane żaby
i odpoczywają ptaki.
Tu, od bardzo dawna, czekam na mojego wędrowca.

Proszę, usiądź i wzleć.
Nie martw się o czas, nie istnieje.
Są tylko fale i rytm.
Słyszysz, jak przypływa tu do mnie wszystko?

Nie wracaj.

Tychy, 18 kwietnia 2004r.

spis

Powroty

Moje stopy już dziewięć miesięcy chodzą po plaży w Łebie.
Dlatego wiem,
Jakie tam teraz fale.
Boski wiatr i fazy księżyca,
Wlewają pianę Drogi Mlecznej
W piasek wydm.

Ziarenko.
- Cześć tato.
Dwa ziarenka.
- Cześć.

Tychy, 20 marca 2003r.

spis

Połączenie

Wyjątkowo mi się udałeś, staruszku…

Wyjątek spacerował po plaży.
Każde ziarenko piasku
na ciemnych butach
uwierało starego człowieka.

Wyjątkowo nam się udałeś, synu…

Morze gwałtownie zacierało ich ślady.
Słone nastroje.
Słony piasek.
Matka szumi.

Tychy, 04 lutego 2004r.

spis

14 stycznia 2004r.

Czas zamarzł nad taflą Paprocan.
Biel.
Idziemy z Michałkiem wzdłuż brzegu.
Spacer nieskończony.
Pod czapami śniegu tak cicho.
Bawimy się w zrzucanie puchu z gałęzi.
Brzózki uwalniane z ciężaru śniegu
Tak śmiesznie się kłaniają
Nam,
Niebu
I sekundom.

Tychy. 14 stycznia .2004r.

spis

Bociany w Pobiednej


Bocianie gniazdo na wysokim kominie
Starej Tkalni
jak narodzone dziecko
odmładza okolicę.

Klekot
po pustych halach z wybitymi oknami,
Klekot ulicą
po której Józek pcha drewniany wózek.
Klekot
po ugornych polach
zaprasza do powrotu tłum osik i brzózek.

Zaraz zajdzie słońce.
Jeszcze ostatni lot nad rozpadającym się domem Wołka.
- Coraz mniej ludzi – myśli bocian.
- Muszę opowiedzieć o tym w kluczu powrotnym.

- Tfu! Na psa urok! – Złorzeczy głośno Gienek Wołek,
kiedyś mistrz tkacki w Starej Fabryce.
- Jeszcze tu jakieś nieszczęście przyniosą!

Bocianie pióro
szybciej niż płatek śniegu stawia tu kropkę.

Tychy, 08 grudnia 2003r.

spis


Pętla

A w miejscach moich starych, ukochanych,
Nowe już rosną drzewa,
Jak pod wytartym złotem
Białe plamy.

W zimowy wieczór stoję pod kościołem.
To tu płakałem przed 35 laty, zaraz po Pierwszej Komunii.
Pozowaliśmy do zdjęć.
Jeszcze słyszę poirytowany głos taty:
- Przestań płakać, Wiesiek! Bo będzie na zdjęciu widać.
Płakałem,
Bo poczułem się nagle zagubiony w dorosłych.
Mam łzy w oczach i teraz, powalony myślą, że czas nie zmienia uczuć.

Ten kościół też mnie nie poznał.
Zniknął spod niego niemiecki cmentarz z wagarów.
Zostały
Cienie obcych ludzi
Ich szemranie za plecami.

A w miejscach moich starych, ukochanych,
Nowe już rosną drzewa,
Jak pod wytartym złotem
Białe plamy.

Ludzie. Dzieci. My.
Szkoła. Ławka. Kałamarz i stalówka.
Tablica. Linijka + dłoń.
Fartuszek. Kołnierzyk. Wywiadówka.
Mleko z kożuchem. Na łyżce tran.
Korytarz. Dzwonek i klasówka.

Biegnę.
W tekturowym tornistrze stuka piórnik.
- Hej! Gruby!
W bijatykach za mostkiem
Byliśmy na siebie strasznie zawzięci.
Ostatni raz kolegę z wtedy
Zobaczyłem wczoraj na zarośniętym nagrobku.

A w miejscach moich starych, ukochanych,
Nowe już rosną drzewa,
Jak pod wytartym złotem
Białe plamy.

Czas wracać.
Nie chcę.

Leśna, 26.01.2003r.

spis


Kosiarz

Cień z okna
na podłodze.
Cień krzyża.
Cztery ćwiartki światła.
Cztery strugi.
Pierwsza
- kosiarz światła.
Druga
- kosiarz cienia.
Trzecia i czwarta
- kosiarz materii.
Zanim przyjdzie wieczór
wszystko się wyjaśni.

Tychy, 21 stycznia 2004r.

spis


Wiersz dla pięknej nieznajomej

Tego dnia
Promienie porannego słońca
Intrygowały mnie:
- Zupełnie inaczej
Malowały fluidy zachwytu.

Widziałem ją wiele razy.
Zawsze szła z lekko pochyloną głową,
Zwyczajna.
Gdy spojrzałem na jej jasną głowę
We frywolnych światłozłocieniach,
Jakiś nerw przypomniał mi spontaniczny uśmiech,
A inny wyrzucił z gardła:
- Dzień dobry!

Przemiana, którą oglądałem,
Zauroczyła mnie najbardziej.
Przystanęła.
I nim zdążyła nad tym zapanować,
Iskra jej uśmiechu
Była jaśniejsza od tego poranka.

- Dzień dobry.

Teraz mijamy się inaczej.
Czekam na jeszcze jeden taki dzień,
By móc powiedzieć jej
Jak mam na imię.

Tychy, 09 listopada 2001r.

spis



>> RSS 2.0 feed. >> Both comments and pings are currently closed.

AddThis Social Bookmark Button

Comments are closed.