Dżem dla koneserów

Dżem dla koneserów
Sybilla Sierotkiewicz

Ostatnio kupiłam słoik dżemu. Patrzę a tam na zakrętce reprodukcja Kosynierów w natarciu Piotra Michałowskiego. Okazało się, że producent przetworów współpracuje z Muzeum Narodowym w Poznaniu. Zaczęłam się zastanawiać czy to już aby nie profanacja umieszczać znane dzieło na zakrętce zwykłego dżemu, kiedy przypomniałam sobie swoją wizytę w Mauritshuis w Amsterdamie. W sklepie z pamiątkami tej szacownej instytucji można było nabyć dowolną rzecz z reprodukcją popularnego obrazu. Dziewczyna z perłą Vermeera spoglądała na mnie z widokówek, długopisów, puzzli i ręczników. Pomyślałam sobie że przyjemnie by było mieć taki ręcznik i obcować z ulubionym dziełem nawet podczas kąpieli. Ale to już nie była ta sama Dziewczyna z Perłą której twarz kontemplowałam godzinę wcześniej w jednej z sal muzeum. Wyzuta z wszelkiej treści stała się tylko ładnym nadrukiem, podobnym do wzoru na tkaninie. Estetyką pozbawioną wnętrza. Znakiem „wypranym” z tego co znaczone. Przypominała symbole religijne z których znany kreator mody uczynił mało znaczące figury geometryczne, by zrobić z nich aplikacje do zaprojektowanej przez siebie odzieży. Dołączyła do grona kolorowych, pięknie wyglądających etykiet służących sprzedawaniu przedmiotów.

Trafiłam na stronę internetową producenta dżemów, okazało się że w swoim posiadaniu mam nikłą część wielkiej kolekcji. Spece od marketingu zachęcają mnie do stworzenia własnego zbioru arcydzieł polskiego malarstwa. Moja osobista kolekcja 38 wspaniałych obrazów na zakrętkach od słoików! Czy z podobnej praktyki może wyniknąć coś dobrego dla dzieła i jego odbiorcy? Czy stanie się ono przez to bliższe zwykłemu zjadaczowi chleba? Czy wraz z opakowaniem dżemu trafi pod strzechy i zaszczepi tam zainteresowanie sztuką? A może będzie tylko nędzną namiastką tego co w niej naprawdę wartościowe i piękne? Ale w dzisiejszych czasach kopie wielkich mistrzów są wszędzie, powielane i reprodukowane na miliony sposobów. Dobrze kiedy dla kogoś będzie to pierwszy krok, impuls by zainteresować się sztuką i odnaleźć w niej głębszy sens. Gorzej gdy będzie to kontakt pierwszy i jedyny, który dodatkowo utrwali błędne przekonanie, że dzieło to tylko piękna forma i nic poza tym.

Tym razem na moim słoiku z dżemem z jarzębiny portret Ireny Solskiej Wyspiańskiego. Jak doczytałam na etykietce jest to produkt dla koneserów smaku, szkoda że nie sztuki…


>> RSS 2.0 feed. >> Both comments and pings are currently closed.

AddThis Social Bookmark Button

Comments are closed.